środa, 16 października 2019

Energia jest neutralna.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, niebo, na zewnątrz i przyroda


,,Energia jest neutralna.
Nie ma preferencji.
Nie faworyzuje.
Istnieje po to, żeby wam służyć.
Pytanie brzmi: CZY NA TO POZWOLICIE?
Pozwalanie oznacza brak walki i brak myślenia.
Żadnego myślenia.
Myślenie może być bardzo nienaturalnym filtrem.
Pozwalanie to po prostu przyzwolenie, żeby wszystko samo do was przyszło.
Czy możecie pozwolić na obfitość, energię i witalność?
Czy możecie bezwarunkowo przyjąć te energie do waszego życia?
Powróćcie do prostej esencji JA ISTNIEJĘ.
W jej czystości nie ma oporu przed pozwalaniem energiom na służenie.
W tej czystości jest tylko JA ISTNIEJĘ”.
- Adamus Saint-Germain


Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz


,,Nie ma nic do naprawienia. Inaczej kończy się, no wiesz, ganianiem jak pies za własnym ogonem. Nigdy się go nie złapie. Nie ma nic do naprawiania – zdrowia, umysłu, charakteru, serca, duszy – nic. Istnieje takie nieporozumienie, taki brak świadomości – Muszę coś w sobie naprawić. Wszyscy są w zasadzie zahipnotyzowani, żeby naprawiać coś i naprawiać wszystkich innych – to dwie największe hipnotyczne nakładki – Musisz coś naprawić. Coś jest z tobą źle. Nie jesteś całkiem w porządku. No cóż... (…) Chodzi o bycie nie w porządku według starej definicji tego, co jest w porządku, a co nie jest. Tak więc musicie coś naprawiać. Tak naprawdę wcale nie naprawiacie, chyba że wierzycie, że naprawiacie, a wtedy wciąż będziecie próbowali coś naprawiać i ciągle coś będzie się psuć, żeby dostarczyć wam czegoś do naprawy. Nie ma nic do naprawiania. A więc weźmy z tym porządny, głęboki, gruntowny oddech. Nie ma nic do naprawiania. Absolutnie nic”.
- Adamus Saint-Germain ,,Czuj i pozwalaj”


poniedziałek, 14 października 2019

Pora

Obraz może zawierać: 3 osoby, uśmiechnięci ludzie

,,Wymyślcie włącznik, słowo, unikalne słowo – specjalne słowo dla was, unikalne słowo, ruch, cokolwiek, co by wam przypominało: „Otwieram się na moją energię”, a następnie pozwólcie zaistnieć magii. Bez planowania. Bez analizowania. Po prostu się otwórzcie. To wszystko. Odkręćcie zawór, zamiast go zakręcać.
OK. Wiem, że pojawią się pytania, ale na razie po prostu wymyślcie swój własny włączniki zacznijcie go używać. Zacznijcie się w niego wczuwać 10, 20 razy dziennie, żeby się przyzwyczaić, uświadomić sobie: „Och, to mój mechanizm otwierania się na energię”.
- Adamus Saint-Germain


Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie

,,Naprawdę nadeszła pora, żeby energia pracowała dla wasi czuję, że po to, żeby do tego doprowadzić, ważne jest, żebyście wy, jako człowiek, dysponowali włącznikiem. Czasami o tym myślicie – słyszeliście, jak mówiłem: „Energia wam służy” – myślicie o tym czasem, ale teraz chcę, żebyście zaczęli działać, na początek wymyślając włącznik.
Włącznikiem może być gest – (pstryk!) – coś takiego, tyle że musi to być coś wyjątkowego, nie coś, co robi każdy. Coś, co można naprawdę… (...) ludzie pomyślą, że jesteście jacyś dziwni, jeśli będziecie tak robić (…) – coś, co jest dla was wyjątkowe, znaczące. Musicie to robić świadomie. Musicie się zatrzymać na chwilę i to zrobić. I powtarzam, przez cały czas możecie mieć ze sobą magiczną pałeczkę, ale to tylko kawałek pięknego drewna.
Wyzwalacz energii uruchamia się wówczas, gdy mówicie: „Energio, rozkazuję ci służyć mi. Rozkazuję ci służyć mi”. Albo: „Energio, służ mi”, jeśli nie podoba wam się słowo „rozkazuję”. O to w tym chodzi.
Energia zawsze jest z wami i zawsze wam służy. To prawda. Nigdy nie jest tak, żeby jej nie było, ale zwykle w jakiejś trudnej sytuacji centrum energetyczne człowieka, jego energetyczne zwieracze zaciskają się. (…)
Jesteście w trudnej sytuacji i co się dzieje? Zaciskacie się. Hamujecie przepływ energii w momencie, kiedy należałoby się na nią otworzyć. Nagle – jaki przykład byłby tu dobry? – idziecie po podłodze. Jesteście poza ciałem, jak zresztą przez większą część czasu – poślizgnęliście się i upadacie. Upadek zachodzi jakby w zwolnionym tempie – niektórzy z was przeżyli coś takiego, to jak zwolniony film – i wołacie: „O, cholera!” (…) I wtedy zwieracz energii zaciska się i... Wszystko odbieram dziś od ciebie, Sart. (…) Przez tę twoją deskę sedesową na głowie w charakterze opaski. Sytuacja jak z kranem. Nagle zakręcacie kran. Zamykacie przepływ energii w momencie, kiedy powinniście go otworzyć. Tak by zrobił Merlin.
Bez względu na sytuację, w jakiej by się znalazł, Merlin zatrzymuje się na chwilę, uruchamia (pstryk!) włącznik, czymkolwiek by on był – to może być słowo, może być gest – nawet gdy jest to moment bezpośredniego niebezpieczeństwa lub dużego stresu, lub sytuacja, która wydaje się wam beznadziejna – zatrzymujecie się, uruchamiacie (pstryk!) włączniki otwieracie się na energię zamiast się na nią zamykać.
Należy przy tym zrozumieć jeszcze jedno: to się nie dzieje według jakiegoś planu. Kiedy uruchamiacie włącznik, nie zakładacie niczego z góry: „Oczekuję takiego wyniku”. Cokolwiek się wydarzy, rezultat będzie doskonały – zawsze taki jest. Może się okazać inny niż oczekiwał tego dawny człowiek, ale będzie doskonały. Kiedy jednak ogranicza cie przepływ tak, że energia ledwie kapie, nie skorzystacie w pełni z magii, z doświadczenia i z odkrycia, jakie ze sobą niesie.
Pomyślcie o swoim życiu, o sytuacjach, jakie wam się przydarzały, a które mogły dotyczyć spraw fizycznych, finansowych bądź emocjonalnych. W takich sytuacjach na ogół blokowaliście swoją energię albo zamykaliście się na nią. Zakręcaliście kran. Ograniczaliście naturalny przepływ energii i to stanowiło problem, a nie sytuacja, w jakiej się znaleźliście. Magiczne rzeczy się zdarzają. Możecie być o sekundę od wypadku samochodowego, uderzenia kogoś, a to, co robicie, to zamykanie się: „O, cholera!” Tymczasem jest to moment, żeby się otworzyć i wtedy dzieje się magia, wówczas bowiem energia może wam służyć.
W zasadzie mówiliście energii: „Nie chcę więcej! Dość już energii”. Albo wasz umysł mówił: „Chcę takiego to a takiego rezultatu”, a energia tak nie działa. W takim przypadku należy się otworzyć i przyzwolić, żeby energia służyła wam w tej właśnie chwili.
To nie dotyczy wyłącznie momentów, gdy grozi nieunikniona katastrofa, konflikt lub coś w tym rodzaju. W rzeczywistości jest to coś, co powinniście praktykować świadomie 10, 20 razy dziennie, dopóki nie oswoicie się z tym. To jest jak Przyzwolenie. Otwieracie się.
Jedyną przeszkodą, która stała między wami a prawdziwą magią, było ograniczenie energii. To wszystko. Nie chodzi o to, że robicie coś złego, że nie jesteście godni lub nie jesteście magami. To tylko pałeczka, ale i ogromna dystrakcja. Nie w tym jednak problem. Problem w tym, że w trudnych przypadkach ograniczacie energię i wprowadzacie ją dokładnie tutaj (wskazuje czyjąś głowę), zamiast w tej swojej energii pozostawać. Sami siebie hamujecie.
Włączniki...
(...)
Dokładnie tutaj jest Ja Jestem. To wszystko. Nie musicie nawet o tym myśleć, po prostu „Ja Jestem”, zamiast myśleć o tym, zamiast się zamykać.
Tak więc włącznikiem może być fizyczny gest, który wykonujecie, ale musi być wyjątkowy, na przykład pstryknięcie palcami. To może być… bądźcie kreatywni. Wymyślcie coś, co nie jest w powszechnym użyciu. Lub słowo. Ale nie takie, którego wszyscy już używają. Wymyślcie słowo. Ciągle coś wymyślam. Bardzo to lubię. Wymyślam różne słowa, dlaczego by nie? Rzecz w tym, że kiedy jakieś słowo jest w użyciu, wiąże się z nim określona energia, która obejmuje już całą jego ekspresję. Wymyślcie słowo, ale nie „hokus-pokus”, bo wszyscy mówią „hokus-pokus”. Wymyślcie słowo, które… i nie musicie… po prostu się wczujcie.
Przyjdzie do was, czy to słowo, czy mechanizm uruchamiający uderzając was w kolano, czy coś w tym rodzaju. Coś, co przypomni wam, że czas otwierać się, a nie zamykać. To podstawa magii.
Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy, nigdy nie praktykujcie jej na innej osobie. Jesteście wy i wasza energia. Nigdy nie układajcie planu ani nie oczekujcie konkretnego rezultatu. Zrobimy to dopiero w ramach praktyk absolwenckich.
Na razie sprawa jest prosta: otwieracie się, a nie zamykacie. Przyzwalacie, a nie ograniczacie.
Przez cały czas pamiętajcie, że energia jest waszym przyjacielem. Jest po to, żeby wam służyć i jest waszą energią. Całe eony graliście w przeciwną grę, ale naturalny stan rzeczy jest taki, że energia jest wasza i jest waszym przyjacielem. Nigdy nie chciała was skrzywdzić, nigdy nie chciała was zranić, nigdy nie chciała uchodzić za oddzieloną od was. Ale wy graliście w tę grę i trwało to bardzo długo. Teraz otwórzcie się na energię.
Wymyślcie słowo. Wymyślcie ruch, włącznik, który będzie tylko wasz, ale nigdy nie użyjcie go w odniesieniu do kogoś innego.
Nie zamierzam robić wam zarzutu, ale chcę wyjaśnić, że wykorzystujecie tę samą energię albo z miłości i współczucia, albo z nienawiści i gniewu przeciwko komuś, i wtedy wpadacie w kłopoty. Tak właśnie wpadaliście w kłopoty w przeszłości. Dlatego właśnie zamknęliście się i wycofaliście. Dlatego mówię, żebyście przestali próbować ratować planetę, ponieważ to się bierze ze współczucia i planeta zabawi się waszym kosztem.
Kilka osób oglądających nas online zapytało mnie: „Czy powinniśmy się tym dzielić z innymi?” Ja bym tego nie robił. Dlaczego? I co, spróbujecie konkurować ze sobą na włączniki? „Moje słowo, moje gesty są lepsze niż twoje”. Rzecz nie w tym, że miałoby to stanowić wielki sekret, ale to jest tylko wasze. Przestańcie grać w tę grę. Przestańcie się wywnętrzać w mediach społecznościowych – a niektórzy z was już to robią –i opowiadać: „Och, oto, co właśnie wymyśliłem” lub „Ja już to wiedziałem pięć lat temu”. Otóż nie, nie wiedzieliście. Nie, nie wiedzieliście. Boże!
A zatem, jest to wasz własny włącznik. Wasz. Wasz osobisty. Gest, słowo, cokolwiek, i zacznijcie się do niego przyzwyczajać. Niezależnie od tego, czy znajdujecie się w trudnej sytuacji, czy po prostu jedziecie ulicą, to słowo, ten ruch, ten włącznik da zamierzony efekt. Zaczniecie sobie przypominać: „Zgadza się. Otwieram się na energię, nie zamykam się na nią”.
Oto znaleźliście się w kłopotliwej sytuacji, poszliście do sklepu spożywczego i nagle już przy kasie dociera do was: „Och, co za głupiec ze mnie, zapomniałem dziś mojego portfela”. I to jest czas – (pstryk!) – na włącznik. Rzecz jasna, jeśli spodziewacie się, że pojawi się portfel, postępujecie niewłaściwie. Ale podążajcie za magią, która od tej chwili zaczyna się dziać. Jeśli rozważacie sprawę wyczekując konkretu: „Och, muszę zrobić moje hokus-pokus, bo zapomniałem portfela, a wtedy on nagle się zjawi”, nie spisaliście się, bo nie przyzwoliliście, by energia wam służyła. Oczekujecie upragnionego efektu, który jest często ograniczony ludzkim myśleniem, a to blokuje magię. Obserwujcie, co się będzie działo, jeśli po prostu użyjecie włącznika i – wiedząc, że jesteście w kłopotliwej sytuacji, bo w kolejce jest 20 osób, które patrzą na wasz dużą niechęcią, a wy gorączkowo i niezdarnie próbujcie znaleźć swój portfel – niech to będzie punkt wyjścia dla prawdziwej magii. To niesamowite!
Nagle zachorowaliście. Nagle powaliła was paskudna grypa. Przypomnijcie sobie swój włącznik, nie próbując bynajmniej siebie uzdrawiać. Nie próbujcie sobie powtarzać: „Muszę przezwyciężyć tę grypę, ponieważ jutro mam ważne spotkanie”. Otóż nie. Otwórzcie się na energię, zamiast ją powstrzymywać i obserwujcie jaka magia się zadzieje.
To takie proste, takie piękne. To podstawy magii. To niesamowite, a to (magiczna pałeczka) jest tylko rekwizytem. To tylko odwraca uwagę. Jeśli więc ktoś z was pójdzie i ją kupi – zamierzam nawet poprosić Cauldre'a, żeby poinformował online, skąd ją ma –to tylko odwraca uwagę. Ludzie czasem muszą ją zobaczyć. Nie wyobrażają sobie, że w tak sami z siebie możecie naprawdę być magikiem. Ale wystarczy, że weźmiecie do ręki kawałek drewna i już stajecie się Bogiem. (…)
Tak więc, czy teraz, czy później, wymyślcie sobie własny włącznik. I zaczniecie zdawać sobie sprawę, jak bardzo się zamykaliście, ograniczaliście właśnie wtedy, gdy powinniście byli się otwierać.
Dostajecie oto powiadomienie od rządu, że zamierzają skontrolować wasze podatki – trzask! – zamykacie się. Nie chcecie, żeby was widzieli, nie chcecie mieć z nimi do czynienia. Ostatnia rzecz na świecie jakiej byście chcieli, to więcej energii, choć mówicie: „Boże, potrzebuję pieniędzy. Potrzebuję czegoś. Pomóż mi”. Ale nie, zamykacie się. Patrzcie, co się teraz stanie. Użyjcie swojego włącznika, tego włącznika, który mówi: „Otwieram się na moją energię”. Nie na energię rządu, nie na sytuację „przyjdzie władza i zakuje mnie w kajdanki”, czy coś w tym rodzaju, ale na swoją własną energię. Oto gdzie zaczyna się prawdziwa magia.
I powtarzam, nigdy, nigdy nie stosujcie jej wobec innej osoby, nigdy. W przeszłości mieliście z tego powodu dużo problemów, wiele bólów serca. Ona jest tylko dla was, bez konkretnych celów. Czy to zrozumiałe? Nie używajcie swojej energii do ratowania świata, ponieważ oto, co się wówczas stanie: otwieracie się na więcej energii i nagle pochłania was współczucie dla reszty świata. Och, tak, poczujecie tego skutki. Tymczasem ona jest tylko dla was. OK, myślę, że nie mamy co do tego wątpliwości.
Weźmy głęboki oddech. Porządny, głęboki oddech”.
- Adamus Saint-Germain




niedziela, 13 października 2019

Meraba

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba


Meraba

Weźmy głęboki oddech i połączmy to wszystko w pięknej merabie przy akompaniamencie muzyki. Wiem, że wszyscy czekacie na swoje tacos*, ale myślę, (…) że są pewne priorytety.
Ale weźmy porządny, głęboki oddech w ten piękny dzień naszego pierwszego Shoudu z Serii: Pasja 2020.
(…)
Piszecie historię, a pierwsze pytanie, które zadałem, brzmiało: „Czy powinniśmy zacząć zbierać to wszystko w jedną całość?”, coś w rodzaju „99 powiedzonek Mistrza”. Otóż jeszcze nie teraz. Zmierzamy ku temu. Zrobimy to we właściwym czasie. Zrobimy to tak, żeby nikt nigdy nie mógł tego wypaczyć ani zniekształcić. Naszym zadaniem w chwili obecnej jest doprowadzenie całego tego materiału do pełnej czystości. Tak, żeby to, co zbierzemy, nie stało się zbyt mentalne. Doprowadźmy to do pełnej czystości.
Będziecie tymi, którzy staną się Standardami dla innych i będziecie mieli dużo wsparcia z tamtej strony. Dużo wsparcia. Pomagające wam istoty, podobnie jak te, które tutaj z wami pracowały, były wcześniej w ludzkiej formie.
Weźmy więc porządny, głęboki oddech w tę waszą prawdziwą pasję. Bardzo się cieszę, że jesteśmy tutaj w tej Serii. W Serii waszej prawdziwej pasji.
Niektórzy z was ostatnio często pytają: „Dlaczego nie jestem Urzeczywistniony? Kiedy to nastąpi?”
Jak już dzisiaj mówiliśmy, czas przyjrzeć się, co tak bardzo wam się podoba w obecnej sytuacji, że nie chcecie sobie uświadomić własnego Urzeczywistnienia. Co nadal wam się podoba?
A fakt, że coś wam się podoba, nie zawsze oznacza, że to jest przyjemne, jednakże coś z tego macie. Co z tego macie?
To może być wszystko, zaczynając od „Nie mogę tego zrobić, bo moje dzieci nie skończyły jeszcze szkoły”, „Muszę zamknąć wszystkie sprawy” i „Nie czuję się jeszcze godny tego. Mam jeszcze dużo wewnętrznej pracy do wykonania”.
Niektórzy z was czekają, aż ktoś obok zrobi to pierwszy: „Pójdę po nim”. Wiele jest powodów i to jest w porządku.
Jak powiedziałem wcześniej, nie ma pośpiechu. W gruncie rzeczy chcę, żebyście doświadczyli ile tylko się da. Chodzi o to, że to jest jedyna taka okazja w waszym życiu.
Jednakże najpierw rozpoznajcie, o co chodzi, a potem bawcie się tym, zamiast z tym walczyć.
Może po prostu lubicie się nieustannie martwić i, he, bawi was ta niesamowita jazda z innymi Shaumbra. Cokolwiek to jest, po prostu to zaakceptujcie. To wszystko.
(pauza)
Rozmawialiśmy dzisiaj o włączniku energii, podstawie magii: otwórz się, a nie zamykaj. Proste. Ale wciąż istnieje taka tendencja, skutek całych wcieleń treningu: „Kiedy sprawy się komplikują, zamknij się”.
Kiedy zbiera się na burzę, kto przy zdrowych zmysłach otwierałby się na energię? Nie, uciekacie i chowacie się, ujmując rzecz metaforycznie. Coś wkracza w wasze życie – uciekacie i chowacie się, zamykacie się i wyłączacie. Żeby być niewidocznym. Takie: nie, nie.
Widzicie, to jest –pamiętacie, jak Tobiasz mówił o Punkcie Oddzielenia –ja nazwę to Punktem Magii. To, co wydaje się być burzą, wcale nią nie jest, tak więc otwierajcie się, a nie zamykajcie.
Przechodzicie trudny okres ze swoim partnerem, co wtedy robicie? Budujecie barykady. Zamykacie się, zakręcacie kurek z energią, zakręcacie kran. Potem płaczecie z pragnienia. Otwórzcie się. Na początku wyda się to sprzeczne z intuicją. Dlaczego mielibyście chcieć otworzyć się na więcej energii, skoro energia jest taka brutalna? Ponieważ to jest właśnie Punkt Magii. Bez potrzeby planu. Nie mówcie energii, co ma robić, bo ona reaguje na świadomość, a nie na myśli.
Nie mówcie energii, co ma robić nawet jeśli jest wasza, ponieważ reaguje ona na świadomość, która jest o wiele bardziej ekspansywna niż myśli i o wiele bardziej prawdziwa niż jakakolwiek myśl, którą mógłby wytworzyć wasz umysł. Więc nie mówcie energii, co ma robić, po prostu ją wpuśćcie.
I nigdy, nigdy, nigdy nie stosujcie jej wobec kogoś innego. Nawet wobec własnych dzieci, nie próbujcie im posyłać nawet odrobiny magii, aby mogły ukończyć szkołę z dobrymi ocenami. Chociaż jesteście kochającymi rodzicami, nie róbcie tego. Ona jest tylko dla was, ponieważ magia, którą wniesiecie w ich życie, zapali ich światło.
Nie musicie kierować na nie żadnej magii ani energii, dopóki jesteście. Dopóki jesteście Merlinem, nie musicie wprowadzać żadnych zmian w ich życiu. To wasze światło oświetli ich magię. To wszystko.
Tak więc wymyślcie włącznik, coś, co przypomni wam, że nadszedł czas, żeby otworzyć się na swoją energię.
(pauza)
Kiedy w waszym życiu pojawia się jakaś trudność, coś, czego po prostu nie lubicie – nagle gubicie się w obcym mieście, jeździcie w kółko, zapomnieliście GPS lub dzieje się cokolwiek innego – zamiast się stresować, otwórzcie się. Ale bez planowania. Bez stwierdzania: „Cóż, muszę odnaleźć właściwy kierunek”. Nie. Najpierw stało się coś magicznego, co sprawiło, że się zgubiliście, a teraz się otwieracie, zamiast się zamykać.
Wymyślcie słowo, niech to będzie przez was stworzone słowo, a nie wybrane spośród już istniejących; wymyślone słowo bądź gest i oswójcie się z nim. To takie ciągłe przypominanie człowiekowi: „Energia jest moim przyjacielem. Przyzwalam na nią”.
Nadejdzie moment, kiedy owo słowo czy gest już wam nie będzie potrzebne. Będziecie zwyczajnie otwarci na energię, swoją energię, a wtedy będziecie się mogli śmiać z tego, jak to zamykaliście się akurat wtedy, gdy powinniście się byli otworzyć.
Nie używajcie go do polepszenia stanu swojej firmy czy polepszenia stanu swojego zdrowia. Człowiek próbuje w ten sposób oddziaływać, a to powstrzyma magię.
(pauza)
Weźcie głęboki oddech. Jesteście Merlinem.
(długa pauza)
Jesteśmy tutaj, bo nastał czas naszej pasji, kiedy planeta może was wykorzystać skuteczniej niż kiedykolwiek. Interesująca zbieżność czasowa w tym wszystkim, bardzo interesująca.
(pauza)
Drodzy przyjaciele, weźmy głęboki oddech w pasję, w Urzeczywistnienie, w wasze własne Urzeczywistnienie. Porządny, głęboki oddech.
Będziemy... to znaczy ekipa będzie tu nieobecna w przyszłym miesiącu, ale ja będę w pobliżu. Możemy nie mieć Shoudu, ale wy i ja będziemy nadal współdziałać. Wrócimy tutaj za dwa miesiące, a tymczasem bądźcie Merlinem.
Kończąc, przypominam, drodzy przyjaciele, że wszystko jest dobrze w całym Stworzeniu. Dziękuję. (brawa publiczności)
- Adamus Saint-Germain

*danie kuchni meksykańskiej


Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, zbliżenie



Standard godności

OK, głęboki oddech. Coś zbyt dobrze się bawimy dzisiaj. Och, czas ucieka. Mamy jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Dr Bornt, rozmawialiśmy wcześniej. Czy zgodzisz się tu przyjść? (...)
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: (...) Taak, proszę.
DR. BORNT: Och, dziękuję.
ADAMUS: Tak. Dobrze. Czy chcesz usiąść, oprzeć się czy...
DR. BORNT: Myślę, że się oprę. (wspiera się dłonią o stół)
ADAMUS: Oprzesz się, OK. Poprosiłem więc tę drogą Shaumbrę, aby weszła tu do mnie na scenę. Masz ciekawą historię do opowiedzenia. Chcesz ją sama opowiedzieć, czy chcesz, żebym ja to zrobił?
DR. BORNT: Cóż, najpierw musimy zrozumieć, że to tylko historia.
ADAMUS: To tylko historia.
DR. BORNT: To tylko historia. Rok temu zdiagnozowano u mnie raka, guza w jelitach, który został usunięty i cały ten rok spędziłam na studiowaniu metod holistycznego leczenia. Przez cały rok robiłam wszystko, co można, żeby być zdrowa, ponieważ planowałam tu zostać. Jakiś tydzień czy dwa tygodnie temu znów znalazłam się w szpitalu i powiedziano mi, że rak się rozprzestrzenił i że mam wybór: albo żyć jeszcze przez miesiąc lub dwa, bo tyle mi zostało, albo poddać się chemioterapii, chorować przez rok i przez cały czas uczęszczać do lekarza. Na co ja powiedziałam: „To dla mnie żaden wybór”. Z początku byłam trochę sfrustrowana, kiedy usłyszałam to po raz pierwszy, ponieważ...
ADAMUS: Trochę.
DR. BORNT: Trochę.
ADAMUS: Taak, taak.
DR. BORNT: Robiłam badania krwi, które wykazały pozytywną dynamikę, ale lekarze nie wspomnieli, że badania krwi nie zawsze są trafne. No więc kiedy powiedzieli: „Masz miesiąc lub dwa życia”, pogodziłam się z tym i zdałam sobie sprawę, że nie mam ochoty przez cały rok chodzić do lekarza i chorować...
ADAMUS: Czy jesteś zła?
DR. BORNT: Trochę byłam.
ADAMUS: Taak. Trochę, to znaczy jak długo?
DR. BORNT: Kilka godzin.
ADAMUS: To nie tak długo. Boisz się?
DR. BORNT: Nie.
ADAMUS: Nie.
DR. BORNT: W ogóle się nie boję. Nie jestem w dobrej formie fizycznej (...), ale mentalnie, emocjonalnie, duchowo jestem spokojna. Nie mogę się doczekać pełnego zakończenia mojego wzniesienia i oświecenia, i ruszenia do przodu.
ADAMUS: Tak. Niektórzy ludzie czuliby się nieswojo znalazłszy się tutaj, ale ty się zgodziłaś porozmawiać.
DR. BORNT: Robię to z wielką radością.
ADAMUS: Osobiście ze sobą nie rozmawialiśmy, na innych poziomach, owszem, ale nie w ten sposób. Niektórzy ludzie tutaj czują się zakłopotani tym tematem, ponieważ, w zasadzie… ile, według lekarzy, zostało ci czasu, kilka tygodni, prawda?
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Ale chcę, żebyście wy wszyscy, jeśli nie masz nic przeciwko temu, sprawdzili jej energię. Klarowność, piękno twojej energii. Żadnego strachu, a jeśli nawet, to tylko śladowo, i jakkolwiek dziwne by się to mogło wydawać, wyczuwa się nieomal pasję.
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Taak. I wiesz oczywiście, że przejście na tamtą stronę jest łatwe.
DR. BORNT: To będzie łatwe. To będzie cudowne.(chichocze)
ADAMUS: Będę tam. Kuthumi obiecał, że będzie.
DR. BORNT: Och, kocham go. Dziękuję. (...)
ADAMUS: A co ze mną? (...)
DR.BORNT: Ciebie też! Ciebie też! (...)
ADAMUS: I mogę ci w tej chwili powiedzieć, że to przejście wcale nie wygląda tak, jak myśli większość ludzi. Po pierwsze, w rzeczywistości zaczyna się odchodzić na dni, czasem może na tydzień lub dwa przed śmiercią fizycznego ciała. A zatem nie odchodzi się ot, tak (pstryk!) w jednej chwili. I to jest tak wyzwalające, tak uwalniające, a spora część ciebie jest już w drodze powrotnej.
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Nie chcę powiedzieć, że organizuje się imprezy, ale są imprezy.
DR. BORNT: Tak. (...)
ADAMUS: Odbywa się świętowanie. Wiesz, najważniejszą rzeczą jest to, że nie odczuwa się żadnego bólu, a co do ciebie, a właściwie większości Shaumbry, brak jest również strachu w trakcie przechodzenia przez coś – nazwę to tunelem, choć niezupełnie o to chodzi – ale brak jest strachu. I myślę, że ludzie boją się strachu przed tym, co się stanie, gdy przejdą.
Muszę jednak zadać ci pytanie, pytanie, które jest w głowie wielu Shaumbry. A więc odchodzisz i wracasz do domu, że tak to nazwę.
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Wykonałaś już dużo pracy z tego, co zaplanowałaś. Już pracujesz z FM, Johnem Kuderką, w innych wymiarach, ale dlaczego nie zostałaś?
DR. BORNT: Myślałam, że zostanę, przynajmniej tak mi się wydawało rok temu, kiedy znaleziono u mnie guz, i dlatego właśnie cały rok stosowałam holistyczne uzdrawianie. Planowałam zostać.
ADAMUS: Taak. Dlaczego chciałaś zostać?
DR. BORNT: Ponieważ tak wiele się dzieje, a ja jestem gotowa być Merlinem i jestem gotowa pomagać planecie energetycznie. Jestem gotowa wykonać moją część pracy, żeby pomóc planecie w jej dalszym rozwoju.
ADAMUS: Tak. Jest to swego rodzaju nie tyle dylemat, co sytuacja, z jaką zetknęli się niektórzy Shaumbra i w rezultacie część z nich po prostu przeszła na drugą stronę. Po pierwsze, zostać jest bardzo trudno, a po drugie, tak naprawdę nigdy to nie było twoim pragnieniem. To znaczy, może twój człowiek myślał, że chcesz zostać. Twoim zadaniem w tym życiu było przyjść tutaj, przyzwolić na swoje Urzeczywistnienie, a następnie odejść. Zawsze mówiłaś, że więcej możesz zrobić po tamtej stronie, aniżeli tutaj. Ale pozostanie tutaj tak naprawdę nigdy nie było w twoich planach, w twoim własnych planach życiowych.
To nie znaczy, że nie mogłabyś teraz tego zmienić. Nie znaczy to, że nie mogłabyś odwrócić tego, używając odrobiny magii, używając nieco magii, żeby to cofnąć. Ale pytanie brzmi, czy tego chcesz?
DR. BORNT: Nie sądzę.
ADAMUS: Myślisz, że nie.
DR. BORNT: Jestem nastawiona na odejście.
ADAMUS: Taak. Najwyraźniej odnosisz się do tego ze spokojem.
DR. BORNT: Jestem gotowa odejść.
ADAMUS: Oczywiście. Naprawdę chciałbym, żeby wszyscy się w to wczuli, ponieważ dr Bornt reprezentuje dziś tutaj coś więcej niż tylko siebie. Reprezentuje wielu z was, którym przyszło wiele znieść w tym życiu, którzy nie mówili, że koniecznie chcą zostać, bo są tacy pośród was, którzy nigdy nie zamierzali zostać, co nie znaczy, że nie mogą zmienić zdania. Dla mnie nie jest ważne, co wybierzecie. W pewnym sensie im więcej was po drugiej stronie, tym weselej. Będziemy mieli wielkie party. FM cię powita. Jest tym podekscytowany, ponieważ posiadasz wiedzę, która pomoże mu pomóc Shaumbrze.
DR. BORNT: Dobrze.
ADAMUS: To interesujące. Nawet mogąc wybierać, jesteś gotowa wrócić.
DR. BORNT: Wrócić?
ADAMUS: To znaczy, na moją stronę.
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Taak, taak, taak.(śmiech) Przepraszam.
DR. BORNT: Tak.
ADAMUS: Zapomniałem, gdzie jestem! Taak, taak.
DR. BORNT: (...) Już chciałam powiedzieć: „Nie, nie jestem gotowa tu wrócić!”
ADAMUS: Poprosiłem cię, żebyś przyszła na scenę z kilku powodów, ale jeden z nich jest szczególnie ważny: chodzi nie tylko o przypomnienie Shaumbrze na całym świecie jak być prawdziwym Merlinem i naprawdę otworzyć się na energię, ale chcę też, żebyście zobaczyli ile godności jest w energii tego niezwykłego anioła.
DR. BORNT: Dziękuję.
ADAMUS: Absolutna godność. Mówiłem o godności na jednym z naszych ostatnich spotkań i powiedziałem, że nadszedł czas, aby powrócić do godności, a jeśli kiedykolwiek istniał lub będzie istniał Standard w historii Shaumbry, jeśli ktokolwiek kwestionuje swoją własną godność, chciałbym, żebyście spojrzeli teraz na tego anioła. (...)
DR. BORNT: Dziękuję.
ADAMUS: Czy chciałabyś jeszcze czymś się podzielić?
DR. BORNT: Tak, chciałabym skorzystać z okazji i podziękować tobie, Adamus, za wszystko, co nam dajesz, a także Geoffreyowi i Lindzie oraz całemu zespołowi za to, co robicie w Karmazynowym Kręgu oraz wszystkim tu obecnym oraz wam (online).
Karmazynowy Krąg był cudowną, cudowną częścią mojego życia w ciągu ostatnich dziesięciu lat, a ja doceniam i kocham każdego z was. Dziękuję wam.
ADAMUS: Dziękuję. Niesamowite. (...)
LINDA: Dziękuję ci.
ADAMUS: Czy wiecie, co kocham, och, kocham miłość. I nie ma tu nikogo, kto odczuwałby smutek czy coś takiego. Przezwyciężyliśmy nawet strach przed powrotem do domu, czyli przed tym, co nazywacie śmiercią i to jest naprawdę niesamowite.
Taki przełom i energia, jesteś prawdziwym Standardem.
DR. BORNT: Dziękuję bardzo.
ADAMUS: Tak. Mm. Uch! OK. To nawet, to po prostu... właśnie taka godność i honor. Po prostu niesamowite. Po prostu niesamowite. OK, aż trudno mi kontynuować.
- Adamus Saint-Germain



sobota, 12 października 2019

Ludzie – wy

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i w budynku

,,Ludzie – wy – mają skłonność zapominać, że istnieją. Niejednokrotnie słyszeliście, jak powtarzałem, żebyście powrócili do JA ISTNIEJĘ. JESTEM TYM KIM JESTEM. Niektórych z was już to nudzi. Chcecie czegoś nowego, ekscytującego. No cóż, to właśnie jest „tym czymś”. To niezwykle ekscytujące uświadomić sobie – JA ISTNIEJĘ … JA JESTEM TYM KIM JESTEM.
To najprostsze i najbardziej podstawowe ze wszystkiego. Za każdym razem, gdy będziecie mieć jakikolwiek problem psychologiczny, fizyczny czy finansowy… jakikolwiek problem… za każdym razem, gdy zapomnicie, zagubicie się, wpadniecie w wewnętrzny chaos, powróćcie do prostego – JA ISTNIEJĘ, JESTEM TYM KIM JESTEM. I poczujcie to. Naprawdę to poczujcie. Nie tylko wypowiadajcie słowa, ale poczujcie to w środku – JA ISTNIEJĘ”.
- Adamus Saint-Germain


 Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, zbliżenie i na zewnątrz


,,Tak często ludzie martwią się przeszłością albo boją przyszłości. Kiedy jadą pociągiem czy stoją w kolejce w sklepie robią właśnie to – przebywają gdzie indziej. A to takie proste – Wow, jaki piękny masz pierścionek… albo - Jak cudownie się śmiejesz. Co za wspaniały głos. Cokolwiek znajdziecie w nich szczerze – a wcale nie musicie głęboko szukać, żeby to coś w nich znaleźć – to nagle wprowadzi ich w tę chwilę TERAZ i wprowadzi ich w stan świadomości JA ISTNIEJĘ. Oni automatycznie zdadzą sobie z tego sprawę. I tym samym robicie to dla siebie. Robicie to dla siebie, robiąc to równocześnie dla nich, ponieważ sami stajecie się świadomi swojego JA ISTNIEJĘ, swojego bycia w TERAZ. Stajecie się świadomi istnienia”.
- Adamus Saint-Germain


piątek, 11 października 2019

,,AH ... i OH ...

Obraz może zawierać: 1 osoba, paski i zbliżenie


,,AH ... i OH ... pierwotne dźwięki, pierwotne wibracje towarzyszące wam przy opuszczaniu Domu ... pierwotna części Was ... AH i OH ... taka część każdego z was ... i tak głęboko w miłości ... jak kochankowie dzielący nawzajem swoje doświadczenia ... zobowiązujących się być razem na zawsze ... zobowiązujących się być w służbie dla siebie ... zobowiązujących się kochać siebie bezwarunkowo. Jak energie w tobie AH i OH rozpoczęły swoje doświadczenia poza Domem, była tak ogromna miłość między nimi, takie współczucie i dzielenie się, że energia OH – energia ciemności – powiedziała do AH; „Kocham cię tak bardzo, że przyjmę wszystkie twoje cierpienia. Mam tyle współczucia dla ciebie, że wezmę na siebie wszystko, czego ty nie kochasz w sobie. Kocham cię tak bardzo”. I wciągu eonów czasu i wielu, wielu wcieleń na Ziemi energię AH i OH grały ze sobą nawzajem, wspierały się i kochały nawzajem.

Energia Oh wzięła od energii AH wszystkie atrybuty „ciemności” jej energii, wszystkie cechy „negatywne” czczone, jako ból i współczucie. OH pozwoliła się oddzielić od świadomości energii AH, a AH przestała patrzeć na OH, gdyż nie mogła znieść jej cierpienia. Ciemność pochłonęła OH i to przytłoczyło ją. OH stało się ułomne, kalekie. Stało się brzydkie. W oczach AH, OH wyglądało wstrętnie”.
- Tobiasz ,,Ciemność jest Twoją Boskością”


Obraz może zawierać: 1 osoba, noc i zbliżenie

,,Weź głęboki oddech, drogi przyjacielu, ponieważ to jest ogromne oswobodzenie i ulga! Uwolnij się od presji osiągnięcia oświecenia. Uwolnij się od prób zrozumienia go. Uwolnij się od ciężarów, jakie na siebie nałożyłeś, poczucia winy i wątpliwości, że być może niewłaściwie je pojmujesz czy niewłaściwie postępujesz. To twoja dusza jest tym elementem, który staje się oświecony w tej fizycznej rzeczywistości… ty jesteś tu tylko jako pasażer dla towarzystwa".
- Adamus Saint Germain ,,Gra świadomości"

czwartek, 10 października 2019

Och, jak to możliwe


Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie




,,Zastanawiacie się: „Och, jak to możliwe, że nie jestem urzeczywistniony?” i, no wiecie: „Czy wisi przede mną marchewka?” Nie! Nie ma jej, a jeśli jest, to ją po prostu zjedzcie. Chcę, żebyście się przyjrzeli – możliwe, że robicie coś takiego, możliwe, że robicie coś, co wciąż wam się podoba, nawet jeśli na to narzekacie. To, że coś wam się podoba, nie oznacza radości i szczęścia; coś z tego macie. Co takiego w to angażujecie, co nie pozwala wam uświadomić sobie, że jesteście Urzeczywistnieni? Wczujcie się w to. Naprawdę głęboko się wczujcie i nie poprzestańcie na pierwszej odpowiedzi, jaka przyjdzie wam do głowy, bo to będzie makyo. Co to jest? Tak, to może być ból. Być może chcecie jeszcze pocierpieć. Możliwe, że kończycie stare sprawy. Możliwe, że boicie się śmierci. Może po prostu boicie się, że przyjdzie wam opuścić planetę, bo to wszystko nie jest łatwe.
A więc weźmy z tym głęboki oddech i pozostańcie z tym tematem do następnego spotkania, bo jest on naprawdę kluczowy. Co jest takiego w tej grze, co wam się ciągle podoba? Odpowiedź nie będzie ani dobra ani zła. To uświadomienie sobie: „Och, taak. Zdaję sobie sprawę z tego, że nadal lubię wyzwania w życiu, rozwiązywanie problemów. Wciąż wolę być w drodze do Urzeczywistnienia, aniżeli być Urzeczywistnionym”. Gdy to przyznacie, możecie się nadal dobrze bawić. OK, głęboki oddech”.
- Adamus Saint-Germain

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, broda i garnitur



,,Ziemia nie została zaprojektowana jako idealne miejsce. Nie została zaprojektowana jako wieczny ląd. Została zaprojektowana jako miejsce, do którego przybywacie, doświadczacie, przyzwalacie, a potem je opuszczacie. Nie została zaprojektowana jako ostatnia kolonia i nią nie będzie. Chce mi się śmiać, kiedy widzę, jak ludzie planują polecieć na Marsa czy gdziekolwiek indziej, no wiecie, jakby mieli zostać gdzieś tu na zawsze. Do licha, nie o to chodzi. Ziemia nie po to istnieje. Taak”.
- Adamus Saint-Germain