wtorek, 23 lutego 2021

Grupy będą się rozwijać

Może być zdjęciem w zbliżeniu przedstawiającym 1 osoba

 Inicjacja to nic innego jak stawanie się coraz bardziej świadomym w określonej sferze. Być może nazwanie tego inicjacją daje ci pewne wewnętrzne poczucie spokoju, bo wówczas możesz powiedzieć: ,,Cudownie, otrzymałem inicjację”, lecz w rzeczywistości nie ma znaczenia czy nazwiesz to inicjacją czy nie. Oczywiście, jeśli ma się dużo szczęścia można doświadczyć ogromnego poszerzenia świadomości, co sprawia wrażenie jakby zrobiło się krok naprzód. Lecz ten krok w określonym momencie, w rzeczywistości ujawnia jedynie do jakiego poziomu doszła dana osoba i jej energia.

Inicjacja to nie nagroda, jaką otrzymuje się w określonej chwili. Prawdziwą inicjacją są codzienne zmagania. W określonym czasie kwiat tych zmagań rozkwita i możesz mieć wtedy wrażenie, iż otrzymałeś inicjację, lecz to nie tak. Inicjacja to coś, o co walczysz każdego dnia i nagle staje się ona oczywista, nagrodą jest rozkwit twojej własnej pracy. Dlatego też ty jesteś tym, który inicjuje sam siebie. Jesteś tym, który sobie objaśnia ścieżkę. Być może będzie to dla ciebie rozczarowaniem, lecz mówię ci, że to jest jedyna rzeczywistość.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 2: ,,Prostota”)

 

 Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, stoi i na świeżym powietrzu

 

 Grupy będą się rozwijać

Nie spotykaj się po to, aby rozmawiać o błahostkach. Nie zbieracie się, aby rozwijać się indywidualnie, ale z myślą o podążaniu drogą prowadzącą do duszy i Boga. Niezależnie od tego, czy tak się dzieje, zawsze może pojawić się radość, i ma to wielkie znaczenie. Zatem, kiedy zamiast pośpiechu i nienawiści – a wspominam o tych dwóch rzeczach, bo są ze sobą bardzo związane – jest radość, możesz wejść w fazę rozwoju, taką, która przebiega powoli i jest głęboka, szczera i piękna. Wtedy łatwiej ci będzie odnaleźć siebie, i łatwiej szanować innych. Wszystko, z czym się po drodze zetkniesz, czegoś cię nauczy, ponieważ grupy spotykające się w celu modlitwy i medytacji także się rozwijają. Możesz coś zacząć, ale nie musisz tego kontynuować do końca życia. Za każdym razem medytacja może być inna, za każdym razem nowe doświadczenie, nie musisz przestrzegać określonych planów, harmonogramów. Powinieneś być otwarty na nowe rzeczy i zawsze konturować poszukiwanie wewnętrznej ścieżki. Także z innymi. Bez wahania spotykaj się z innymi, aby rozmawiać o tych sprawach. To niezwykle istotne, abyś mógł tak robić.

Jeśli chodzi o grupę, staraj się działać lokalnie. Nie ma sensu, aby ludzie podróżowali z jednego końca kraju na drugi. Powinieneś organizować spotkania w swojej miejscowości lub okolicy zamieszkania, a spotkania powinny być proste, sensowne i praktyczne. Miej zaufanie i podejmij tę inicjatywę, uświadom sobie, że masz potrzebę podjęcia wysiłku w tym celu, ale nie swoim kosztem. Nie musisz brać odpowiedzialności za radzenie sobie z osobami, które przeszkadzają lub nie przychodzą. Możesz wtedy po prostu powiedzieć: „Przykro mi, ale nie tak sobie to wyobrażam, kończę z tym, już nie przyjdę”, i wyjść. Wszystko to powinno być możliwe, ponieważ to coś bardzo prawdziwego i znaczącego.

Kiedy stajesz twarzą w twarz z samym sobą, podejmuj inicja-tywę, aby coś zrobić, aby zrobić coś nowego, a wówczas otrzymasz prowadzenie, mówiłem ci to już. Oznacza to, że możesz się nieustannie zmieniać, i znaczy to, że wtedy znajdziesz spokój. Bo właśnie tak się dzieje. Jeśli przyjmiesz to prowadzenie, przekonasz się, że idziesz od jednej rzeczy do drugiej, ale odkryjesz również ciszę, spokój i miłość, która jest w twoim sercu, i zawsze będziesz mógł dzięki tym rzeczom rozwijać się dalej.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 5, roz-dział 7)

 

poniedziałek, 22 lutego 2021

,,Prostota”

 Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, zmierzch i ocean

Osoba, która zanurza się głęboko w siebie w medytacji, często doświadcza biegunowości i jeśli nie jest tego świadoma doświadcza ogromnego przypływu energii. Jeśli spojrzy na głowę i stopy, jako dwa bieguny ciała, doświadczy ogromnej mocy i będzie mogła w tej mocy dotrzeć do pewnej prostoty. Gdyby nie potrafiła dostrzec pewnej biegunowości czułaby się podzielona. Powinna liczyć się z ogromnymi mocami, ale w szczególności powinna odważnie stawić czoła tej biegunowości w swoim życiu. Górna i dolna część kręgosłupa jak również głowa i stopy to bardzo ważne bieguny.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 2: ,,Prostota”)

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i na świeżym powietrzu

To powód, dla którego osoba aktywnie zaangażowana w pracę, która mimo to zachowuje kontakt ze swoim najgłębszym ja, z tą ciszą, może stać się szczęśliwa; radość będzie z niej tryskać. Będzie szła coraz dalej, coraz bardziej umiejętnie wyrażała tę ciszę a tworzone przez nią formy będą ucieleśniać tę ciszę. Człowiek będzie czuł jak pojawia się w nim coś w rodzaju zjednoczenia, będzie stapiać się z daną rzeczą; to jest prawdziwa medytacja.

To, co nazywane jest medytacją, to stopienie czegoś z najgłębszą istotą człowieka, bowiem w tym zjednoczeniu staje się on niejako tą rzeczą a jednocześnie pozostaje sobą. Ta zdolność, jaka leży w naturze człowieka sprawia, że może on ostatecznie stać się jednym z Bogiem. Właśnie tak możesz się nauczyć poznawać Boga jako intymne i głębokie doświadczenie; w taki sam sposób nauczysz się jak doświadczać tego samego ze wszystkimi innym i wszystkim innym.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 2: ,,Prostota”)


niedziela, 21 lutego 2021

Jedność na Ziemi

 Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, całujący się ludzie, ludzie stoją, kwiat i na świeżym powietrzu

 Miłość ujawnia rzeczy i je wydobywa. Tym właśnie różni się np. od seksualności pozbawionej miłości. Seksualność należy do sfery zewnętrznej, a nie do wewnętrznej, ale podąża z zewnętrznej do wewnętrznej. Można więc powiedzieć, że seksualność zawsze stara się iść dalej, głębiej, tak naprawdę tęskni za znalezieniem Jaźni. W seksualności tkwi zawsze pytanie: ,,Co ze mną? Jak mogę zaspokoić moje potrzeby? Jak powinno się to zdarzyć, abym mógł tego doświadczyć?”.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 1: ,,Głębszy sens życia”)

 

 Może być zdjęciem w zbliżeniu przedstawiającym 1 osoba

 Serce zawiera w sobie bieguny: to instrument, który łączy przeciwieństwa po to, by stały się one jednym. Jeśli ktoś doświadcza gdzieś w ciele biegunowości: lewo-prawo, góra-dół, nie doświadczy jej w sercu, ponieważ tam oba bieguny są jednym. Właśnie dlatego można przebywać w sercu nie biegając od jednej rzeczy do drugiej. Ci, którzy mieszkają w sercu odnajdują tam odpoczynek i spokój, którego nie mogą znaleźć nigdzie indziej w ciele lub w świecie. Prostota serca, a zatem prostota w sercu jest na Ziemi bardzo pozytywną rzeczą a serce samo w sobie staje się podwójnym biegunem, ponieważ przyciągnie wszystko, co znajduje się poza nim; jego celem zawsze jest łączyć i jednoczyć.

Jedność na Ziemi

Właśnie dlatego ktoś, kto żyje w sercu, pociąga innych. Osoba, która ma tego świadomość, przekona się, że będzie mogła wiele osiągnąć współpracując z innymi, i wówczas jest to jedność w działaniu, urzeczywistnienie jedności na Ziemi.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 2: ,,Prostota”)

sobota, 20 lutego 2021

Tę podróż odbywa się we dwoje

 Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby

 Tę podróż odbywa się we dwoje

Zdajesz sobie sprawę, że istnieje ,,coś więcej”, ale kiedy jesteś z drugą osobą, to coś nagle znika. Wówczas poszukujesz tego i nie możesz znaleźć spokoju, o którym wiesz, że powinien tam być. W seksualności istnieje pewien dystans do pokonania, do przebycia we dwoje. W niej jest obecny dualizm, rzeczywistość, która jest odgrywana i w której odgrywający może odkryć, czym właściwie powinno być Wyższe Ja. Dostrzeż podobieństwo między zewnętrzną rzeczywistością i seksualnością, ponieważ jest ono bardzo wyraźne.

Nie bez powodu całe życie przesiąknięte jest seksualnością. Jeśli patrzysz na rzeczywistość dookoła siebie, wszędzie znajdziesz tę polaryzację, przyciąganie między jednym a drugim. Ważne, abyś coś o tym wiedział, bo będziesz się z tym ciągle stykał. Inaczej nie będziesz tego rozumiał.
(Geert Crevits, www.morya.org, Mądrość Mistrza Morya 1: ,,Głębszy sens życia”)

 

piątek, 19 lutego 2021

Podróżowałem tam i z powrotem.

 Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu i tekst

 Przystąpiłem do pisania Czasu Maszyn, a tak przy okazji, książka jest całkiem realna, ale równocześnie jest też rodzajem żartu. Jest realna, ponieważ naprawdę ją napisałem, lecz nie zachowywałem kolejności rozdziałów – pierwszy, drugi, trzeci. W jakimś momencie napisałem może rozdział dwudziesty, a potem wróciłem i napisałem rozdział drugi. Naskakałem się, bo podróżowałam w czasie i musiałam to robić.

W sumie książka liczyła około 32 rozdziałów, planowanych rozdziałów, bo napisanych rozdziałów było tylko około 19. Jest dużo niedokończonych rozdziałów, które uzupełniamy. Robimy to i dlatego żart niejako dotyczy Cauldre'a, ponieważ byłoby mu bardzo trudno usiąść teraz i pisać książkę. I wiem, że wielu z was już to zrozumiało – my ją piszemy. Uzupełniamy ją sukcesywnie. Ostatni rozdział nie jest napisany i nie będzie ostatniego rozdziału w tej książce. Jak może być, gdy jest to wciąż trwająca opowieść o Shaumbrze, o ludzkości, o tej planecie i o wszystkim, co się dzieje?

To jest praca w toku, więc nie ciosajcie Cauldre'owi kołków na głowie, że nie pisze książki. Zostawcie to mnie.

LINDA: Słucham?

ADAMUS: Zostawcie to mnie. Ja mu dam popalić za to, że nie pisze książki.

LINDA: OK.

ADAMUS: Zabrałem się do pisania. Bardzo zainspirował mnie mój własny smok; zostałem mocno zmobilizowany, żeby pisać, bo byłem bardzo, bardzo, bardzo chory. To było tuż przed moim urzeczywistnieniem w czasie ostatniego mojego pobytu na planecie. Spotkałem mojego smoka i w wyniku tego spotkania rozpocząłem moje podróże w czasie.

Zwykle myśli się o podróżach w czasie jako o czymś liniowym; wędruje się tam i z powrotem. W rzeczy samej wcale tak nie jest. Udzieliłem kilku porad mojemu przyjacielowi, H.G. Wellsowi, gdzieś koło roku 1893, kiedy zaczął on rozważać napisanie swojej książki, Wehikuł czasu, o podróżach w czasie i próbowałem mu wytłumaczyć, że taka podróż w czasie, o której chciał pisać, jest bardzo liniowa, no wiecie: wskoczyć do tego wehikułu, wcisnąć guzik i cofnąć się o 30 lat, albo przenieść do przodu o 100 lat lub coś w tym rodzaju. To nie jest tak. Nie mógł tego pojąć na tyle, by to właściwie opisać, więc pozostał w tej kwestii raczej liniowy.

Kiedy usiadłem do napisania Czasu Maszyn, miałem to ogromne doświadczenie bycia... to było jak sen na jawie. Niektórzy z was mają takie świadome sny. To się zdarza, ale nie jest to coś, co można by nazwać waszą codzienną rzeczywistością. Miałem świadomy sen i znalazłem się mniej więcej w roku 2020 z grupą Shaumbry i to było na-prawdę dziwne, ponieważ prowadziłem wykład. He! To było bardzo dziwne uczucie obserwować siebie, jakby, powiedzmy, z tyłu sali. Prowadziłem oto wykład przed tą grupą i kiedy tak patrzyłem na siebie byłem zdumiony, jak dobrze sobie radzę, jaki jestem elokwentny i jak potrafię wziąć na warsztat bardzo trudne koncepcje i objaśniać je ludziom. Byłem z siebie dumny.

To wszystko żart, Linda.

Znalazłem się więc wśród tej grupy Shaumbry w tym naj-ważniejszym czasie, w tym kluczowym dla planety czasie, w czasie, który był przepowiedziany, ale nie w szczegółach, w czasie, o którym wiedziałem, że jest wyjątkowy. Ale nawet ludzie, którzy siedzieli tam ze mną słuchając mojego wykładu, nie zdawali sobie sprawy z doniosłości tego momentu.

Wobec tego w swojej podróży cofnąłem się o kilka lat do waszych czasów z Tobiaszem. Musiałem zobaczyć jak ta grupa ewoluowała. Skąd się wzięła. I zobaczyłem, jak Tobiasz pracował z wami wszystkimi nad waszymi problemami – chusteczki na wasze smuteczki – i na początku mnie to irytowało. Dlaczego pracowaliście nad problemami? I wtedy uświadomiłem sobie, jak głębokie rany wielu z was miało. Tobiasz musiał coś z tym zrobić. Nie mogliśmy rozpocząć tego, co robimy teraz, bez zaaplikowania kojącego balsamu – ech – z energii na niektóre z tych problemów. Nagromadziliście ich tak wie-le w ciągu wielu, wielu wcieleń, jak zatem byłoby w ogóle możliwe zrobienie tego, co, jak widziałem, robiliśmy w 2020 roku, z bagażem tych wszystkich problemów? W tym momencie zdałem sobie również sprawę, że Tobiasz wszystkich skrzyknął. Rozesłał wezwanie. Zarzucił sieć, że tak powiem, by wyłowić tych, którzy byli gotowi, tych, którzy chcieli tu być.

Cofnąłem się w czasie do epoki Świątyń Tien. Och, pamiętam, że nawet kiedy pod koniec XVIII wieku kończyłem swój pobyt na Ziemi w lasach północnych Niemiec i czułem, że przechodzę przez wir czy coś w tym rodzaju z powrotem do Świątyń Tien, wiedziałem, że nie jest to miejsce, do którego szczególnie chciałem wrócić. To wtedy byłem małym chłopcem-niewolnikiem. Wtedy właśnie utknąłem w moim kryształowym więzieniu. Ale wróciłem tam. Musiałem poznać genezę Shaumbry.

Przeniosłem się w czasie do roku 2030, zaglądając do Shaumbry, sprawdzając co porabia. To było interesujące, bo kiedy wpadłem do tej grupy w 2030 roku, okazało się, że mnie tam nie ma. Nie ma. To była grupa pracująca samodzielnie, ale była to ta sama grupa Shaumbry. Ja byłem na emeryturze. Wpadałem raz na jakiś czas na wizyty, dla rozrywki, odpowiadałem od czasu do czasu na kilka pytań, ale ta grupa – Karmazynowy Krąg, Shaumbra – pracowała sama.

Co robili? Podróżowali w czasie. Wędrowałem ku nim z XVIII wieku, a oni, w roku 2030, również podróżowali w czasie i tak to spotkaliśmy się po drodze, i było to jedno wielkie, wspaniałe Oh-Be-Ahn (czyt. o-bi-an). To pozdrowienie podróżnika w czasie. Jedno wielkie, wspaniałe Oh-Be-Ahn. To była prawdziwa przyjemność widzieć, czego Shaumbra się nauczyła i co teraz robi, a odbywała, jak ja to nazywam, postępowe podróże w czasie.

Wróciłem do czasów Jeszuy i zobaczyłem tę grupę. Praw-dopodobnie był to – (Adamus wzdycha) próbuję znaleźć odpowiednie słowo – nie najsmutniejszy, ale najbardziej przejmujący czas, ten czas, do którego wróciłem i kiedy odwiedziłem tę grupę Shaumbry w czasach Jeszuy. Pasja sięgała wyżyn, ale smutek, smutek był bardzo głęboki. Wróciłem i stwierdziłem, że było tam naprawdę – jak to się mówi – wiele pasji, ale brak ukierunkowania, brak przywództwa. Lubili się spotykać, ale to przypominało wędrówkę Żydów prowadzonych przez Mojżesza po pustyni przez 40 lat; szli i pytali: „Dokąd idziemy?” Shaumbra była taka w tym okresie.

To było interesujące, ponieważ ta grupa Shaumbry wie-działa, że ma coś – coś bardzo, bardzo cennego – co nie-którzy nazwaliby sekretami, tajemnicami życia, odpowiedziami, które rzucały wyzwanie wiekom, ponieważ były ponadczasowe. Nie były związane z jakimś konkretnym rokiem. To było coś cennego dla całej ludzkości, dla wszystkich czasów. Ale oni nie wiedzieli, co z tym zrobić. Nie wiedzieli, czy schować to na później, czy ujawnić teraz. Wiedzieli, że jeśli ujawniliby to teraz, naraziliby swoje życie, a co więcej, być może straciliby to na zawsze. Byli zagubieni, próbując zdecydować, co zrobić.

To było ciekawe doświadczenie z podróży w czasie i być może jeden z najdłuższych rozdziałów w książce, a możliwe też, że jeden z najsmutniejszych dla mnie i wiem, że i dla was. „Co my z tym zrobimy?”

Podróżowałem w czasie aż do okresu, który można by określić jako rok mniej więcej 2050, a kiedy dotarłem do tego momentu – nie wyruszyłem z myślą o tym konkretnym roku, po prostu się w nim znalazłem – było to bardzo, bardzo interesujące, ponieważ dotarłem tam, po-wiedzmy, że był to rok 2050, kilka lat w jedną czy drugą stronę nie robi różnicy, i – niczego tam nie było. Dosłownie niczego. Moja pierwsza myśl była taka, że być może pomyliłem się w trakcie tej mojej podróży. Coś źle w niej zrobiłem. No i skończyło się jakąś dystrakcją. Moją drugą myślą było to, że Ziemia już nie istnieje: „Ludzie ją unicestwili. Zniszczyli planetę. Niczego tu nie ma”. To było trochę zaskakujące, bo to nie była ścieżka, którą przewidywałem dla ludzkości.

I wtedy zdałem sobie sprawę z czegoś, co, według mnie, wszyscy powinniście sobie uświadomić: nie starajcie się znaleźć rzeczy zawsze w tym samym miejscu, łącznie z wami samymi.

Czasami chcecie odnaleźć siebie i nie ma was tam, gdzie szukaliście, albo nie jesteście tacy, jacy byliście dzień wcześniej. Nie musicie być tacy sami, bo się zmieniacie. Rozwijacie się. Idziecie dalej, a jeśli wracacie – gdy pojawia się jakieś wspomnienie, bądź sięgacie myślą w przyszłość lub przeszłość, odbywacie jakąś formę podróży w czasie – podążacie w przyszłość i nie ma was tam; próbujecie znaleźć siebie takiego, jakim byliście wczoraj, połączyć się ze sobą, połączyć się ze swoją energią, a jej nie ma, a to tylko dlatego, że się przemieściła. Jest inna. Jest teraz w innym miejscu.

Kiedy trafiłem do roku 2050 i niczego tam nie było, to nie dlatego, że Ziemia uległa zniszczeniu. Nie chodziło o to, że pomyliłem kierunki w moich podróżach w czasie. Powodem był fakt, że wszystko się zmieniło. Ja używałem tej samej perspektywy, tych samych, można powiedzieć, okularów podróżnych, jakich używałem wcześniej, a one po prostu nie pasowały tutaj. Potrzebowałem nowych okularów. Musiałem patrzeć na rzeczy inaczej. Musiałem je znaleźć w innym miejscu i tak właśnie było w roku 2050. Planeta nie była taka, jak przedtem. Planeta przeszła wiele wyzwań i wiele zmian, wyewoluowała poza wibracje i poziom świadomości, jakie miała jeszcze podczas mojej pierwszej wizyty w 2020 roku.

Sporo czasu spędziłem podróżując w przeszłość i przyszłość. Wpadałem na wiele spotkań Shaumbry. Wpadałem na niektóre z waszych spotkań w miejscu, które teraz nazywacie Kona. Wpadłem nawet na siebie jako Samuela Clemensa, Marka Twaina, i byłem zachwycony jego humorem, poziomem świadomości i umiejętnością komunikowania się. Jedna rzecz, jaką mogę powiedzieć o wszystkich moich współczesnych, przeszłych wcieleniach, tożsamościach, to to, że wszystkie charakteryzowały się łatwością nawiązywania kontaktów. To było ważne, ponieważ... och, Szekspir, proszę bardzo. Mark Twain i inni byli świetnymi rozmówcami. Przyglądając się teraz temu można by zapytać: „A dlaczego tak się dzieje?” Bo energia to po prostu komunikowanie się. Oni byli ekspertami w używaniu energii. Energia się komunikuje. Hm.

Podróżowałem tam i z powrotem. To były fascynujące chwile, a mówię o tym, bo i wy będziecie to robić. Będzie-cie w tym roku w sensualnym trybie, co otworzy drzwi do podróży w czasie rzeczywistym, ale co nie oznacza tylko podróżowania tam i z powrotem w liniowy sposób. To coś o wiele więcej. Będziecie w stanie postrzegać rzeczy zupełnie inaczej. Ale kiedy to będziecie robić, kiedy będzie-cie podróżować w czasie, szczególnie ku temu, co nazywacie swoją przyszłością, musicie zmienić perspektywę, sposób patrzenia i interpretowania rzeczy, ponieważ to wszystko będzie zupełnie inne. Wy będziecie zupełnie inni.

Gdybyście mieli spotkać swoją przyszłą jaźń, powiedzmy za jakieś 10 lat i gdybyście oczekiwali podróży w czasie stąd do tamtego momentu, przeoczylibyście siebie; to tak, jak byście szli zatłoczoną ulicą przekonani, że za rogiem spotkacie siebie i nic takiego by się nie zdarzyło. Zdarzyłoby się wiele różnych innych rzeczy. Właściwie, wasza przyszła jaźń byłaby tam, po prostu użylibyście ograniczonej perspektywy próbując stać się świadomym obecności swojej przyszłej jaźni. Wasza przyszła jaźń będzie tak odmienna, że nie będzie pasowała do innych ludzi, do budynków, do wibracji tego momentu. Można powiedzieć, że wasza przyszła jaźń będzie tak urzeczywistniona i – nie za bardzo lubię używać tych słów, ale wypowiem je – że będzie na wyższym poziomie wibracyjnym. Nie, to też mi się nie podoba. Wasza przy-szła jaźń będzie śpiewała zupełnie inną pieśń niż pozostali dookoła, a nawet inną od tej, którą wy śpiewacie teraz.

Dużo sobie popodróżowałem w czasie i bardzo mi się to podobało. To nas sprowadza na powrót do roku 2020, roku kluczowego, roku zmian, które pozwoliły nam przejść do tego, co teraz nazywamy rokiem 2021. I oto w nim jesteśmy.
(Jestem Merlinem SHOUD 4 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

 

czwartek, 18 lutego 2021

Dlaczego tu jesteście?

 Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

 Na rozpoczęcie roku chciałbym zadać bardzo proste pytanie. Szkoda, że nie mamy tu publiczności, ale i tak je zadam, a jest ono naprawdę całkiem proste: dlaczego tu jesteście?

Dlaczego tu jesteście?

Wasz umysł sypnie garścią odpowiedzi, po prostu je odklepie. Dajmy sobie z tym spokój. To makyo.

Zapytam jeszcze raz: „Dlaczego tu jesteście? Dlaczego jesteście tu, teraz, na tej planecie? Dlaczego jesteście tu z Shaumbrą? Dlaczego jesteście tu w tym Czasie Maszyn?” Wczujcie się w to przez chwilę.

(pauza)

Hm. Wciąż dużo makyo. Jeszcze nie docieracie do prawdy, ale dotrzemy za chwilę.

Zapytam was zatem po raz trzeci: „Dlaczego tu jesteście?”

Uf! Właśnie usłyszałem jak część z was, nie wszyscy, ale część powiedziała: „Nie wiem”. Ech!

LINDA: Jej.

ADAMUS: To się tutaj nie sprawdza. Można powiedzieć coś w stylu: „Jeszcze nie zdałem sobie z tego sprawy”. „Odpowiedź jest już blisko, ale jeszcze jej nie chwytam”. Można powiedzieć coś w rodzaju: „Przyzwalam na sensualne odczucie tej odpowiedzi, zanim wypowiem jakieś słowa na głos”, ale „nie wiem” nie załatwia sprawy. „Nie wiem” nie sprawdza się w Karmazynowym Kręgu. Myślę, że nie tylko powinniście udać się do łazienki, ale... jakie działanie powinien wykonać ktoś, kto mówi: „Nie wiem?”

LINDA: Odbyć karę?

ADAMUS: Nie chcę wypowiadać słowa „kara”, tylko działanie.

LINDA: Muszą odwrócić krzesło i spojrzeć co jest z tyłu.

ADAMUS: I tak to robią. Kurczę! (…)

LINDA: To nie może być zbyt złośliwe.

ADAMUS: Słucham?

LINDA: To nie może być zbyt złośliwe.

ADAMUS: Nie chcę być złośliwy, ale chcę coś podkreślić. „Nie wiem” jest nieprawdą, bo wy przecież wiecie, do cholery!

LINDA: Och.

ADAMUS: Wiecie. Wiecie wszystko, po prostu nie chcecie się do tego przyznać. Tak więc „nie wiem” nie zadziała. W porządku. Wymyślę odpowiednie kroki.

LINDA: OK.

ADAMUS: Albo chętnie przyjmiemy sugestie. To jest to. Przyjmiemy sugestie na mediach społecznościowych. Co zrobić z kimś, kto mówi „nie wiem” podczas spotkania Shaumbry? OK. I dotyczy to także mnie, gdyby mnie się to przypadkowo wymsknęło albo Cauldre źle przekazał, pomylił się w trakcie przekazu, co musiałbym zrobić? OK. Tak więc na mediach społecznościowych.

Wracając do rzeczy. Dlaczego tu jesteście? A ponieważ nie mam żywej widowni, zrobię to – jak to nazywacie – telepatycznie.

LINDA: Dobrze. Dobrze.

ADAMUS: Taak. Energetycznie zamierzam to zrobić. OK, dlaczego tu jesteście? A więc, Linda, czy napiszesz to na swoim...

LINDA: Jasne.

ADAMUS: ...fantazyjnym lusterku.

LINDA: Och, hej!

ADAMUS: To ładnie wyglądające lusterko. (Adamus stuka palcem w ekran aparatu, a Linda gwałtownie chwyta od-dech) Co?! Co?!

OK, więc Linda jest gotowa spisać kilka z odpowiedzi. Po prostu – miałem zamiar powiedzieć, żebyście je wykrzyczeli – ale po prostu wyślijcie je, wypromieniujcie.
(Jestem Merlinem SHOUD 4 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

 

środa, 17 lutego 2021

~ Pasja

Może być czarno-białym zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba

 
~ Pasja

Pasja. W porządku. Całkiem sporo „pasji” na tej liście.

LINDA: Czy to słowo, które mam zapisać?

ADAMUS: Taak!

LINDA: OK.

ADAMUS: Jesteście tu dla swojej pasji. Dobrze.


~ Integracja

OK, integracja. Zaraz. Zwolnijmy. Linda nie może pisać tak szybko. Jesteście tu dla swojej pasji. Integracja jest następna. Jesteście tu, żeby zintegrować i to dużo – wiele wcieleń, wiele aspektów. Integracja jest prawdopodobnie, powiedziałbym, największym, najbardziej czasochłonnym i energochłonnym ze wszystkich zadań, które wykonujecie. Robicie wiele innych rzeczy, ale integracja jest swego rodzaju wynikiem netto, a ma miejsce teraz ogromna integracja.

~ Oczyszczanie

Następne to oczyszczanie. Tak, oczyszczanie. Wielu z was o tym mówi, o pozbywaniu się śmieci. Musicie pozbyć się tego całego badziewia, żeby ruszyć do przodu. Inaczej ono was zatrzyma. Zatrzymacie się w waszej podróży, czy jak zechcecie to nazwać, jeśli macie przy sobie dużo śmieci. I to wy sami zatrzymujecie siebie, ale ja chętnie pomogę wam pozbyć się tego łajna.

~ Karma

Następna, jaki słyszę, to karma. OK. Karma, oczyszczanie, to mniej więcej to samo.

LINDA: Karma?

ADAMUS: Karma, tak. Przez „C”.

(krótka pauza)

LINDA: Karma przez „C”?

ADAMUS: Żartuję, droga Lindo.

LINDA: Och!

ADAMUS: Ja tylko próbuję odwrócić twoją uwagę – skoro mowa dziś o odwracaniu uwagi. No więc mamy karmę. Nie jestem wielkim fanem karmy, bo to jest szkoda wyrządzana samemu sobie. Nie musicie jej dźwigać, ale w porządku, karma. Jesteście tu, żeby uwolnić się od swojej karmy, ale tak naprawdę nie jesteśmy organizacją opartą na karmie. Taak. Jesteśmy w pewnym sensie wolni od karmy, jeśli wiecie o co mi chodzi. Nie musicie mieć karmy, chyba że chcecie, a jeśli chcecie, no to świetnie. Możecie ją mieć.


~ Urzeczywistnienie

Co jeszcze? Słyszę: Urzeczywistnienie. Jakże by inaczej! Jesteście tu po swoje Urzeczywistnienie.

Chcę jednak wszystkim przypomnieć, że Urzeczywistnienie nie jest celem. Urzeczywistnienie jest przyzwoleniem. O to chodzi. Nie osiągacie Urzeczywistnienia. Po prostu przyzwalacie na Urzeczywistnienie. Ono już jest.

Odkryłem to ponownie podczas podróży w czasie. Jedną z najwspanialszych, najzabawniejszych rzeczy były wywiady przeprowadzone z wieloma z was w roku, myślę, 2027, chyba coś koło tego. Zrobiłem całą serię wywiadów. Po przejściu na częściową emeryturę w Karmazynowym Kręgu wróciłem i przeprowadzałem wywiady, i było niesamowite, że w trakcie tych wywiadów wielu z was, urzeczywistnionych Mistrzów, powiedziało: „To było głupie. Cały czas starałem się ‘osiągnąć’ Urzeczywistnienie. Próbowałem wymusić Urzeczywistnienie lub pracować nad nim, i dopiero kiedy w końcu się poddałem, uświadomiłem sobie, że już jestem urzeczywistniony".

Czy to nie zabawne? Chcę powiedzieć, że musicie albo całkiem z niego zrezygnować albo nań przyzwolić, ale musicie przestać postrzegać je jako punkt docelowy i po prostu uświadomić sobie, że ono zawsze było obecne. Wręcz tęskniło, żeby się przejawić. Tęskniło za tym, żeby zaistnieć, ale wy tak bardzo ulegliście dystrakcji i obsesji, że minęło trochę czasu, zanim w końcu powiedzieliście: „Pieprzyć to wszystko”.

W porządku, co jeszcze do mnie dociera, co słyszę?

~ Pomaganie innym

Mm, OK. Jak by to ująć? Bo słyszę to z wielu źródeł. „Pomaganie innym ludziom”, chyba tak będzie najlepiej to ująć. Taak (Adamus wzdycha), no cóż, wiecie, to jest ogromna dystrakcja w pewnym sensie, ponieważ zabawne jest to, że i tak pomagacie, bez konieczności umieszczania tego jako odrębnego punktu na swojej liście, bez konieczności mówienia: „To pochodzi z mojej pasji. Dlatego tu jestem – żeby pomóc ludzkości”. Ale wy tak czy inaczej pomagacie. A więc, jeśli „tak czy inaczej”, to po co w ogóle umieszczać taki punkt na liście? Ale zatrzymamy go. Słyszę, co mówicie. Taak, wiele z tego, co teraz robicie, pomaga innym, ale nie róbcie tego, żeby pomagać innym. To naprawdę duża dystrakcja i naprawdę duża pułapka.

I wiem, że niektórzy z was chcieliby zachować tę dobrą stronę siebie. Otóż czynicie dobro, gdy dbacie o siebie. Ale macie w sobie to poczucie, że po prostu musicie się troszczyć o wszystkich i o wszystko oraz martwić się o wszystkich i o wszystko, a potem, jeśli zostanie wam trochę energii na koniec dnia spróbujecie zatroszczyć się o siebie. To nie działa tak dobrze. Tak więc, pomaganie innym, w porządku, jest na liście.

Co jeszcze? Co tam jeszcze do mnie dociera?

~ Dragon

Smok. OK, dobra podpowiedź. Jesteście tu dla swojego smoka. Czyż nie jest to prawda? Ha! Smok jest tak istotną częścią tego, co robicie, bo wejdzie i znajdzie wszystko, co wymaga integracji, wszystko, co wymaga oczyszczenia, wszystko, co wymaga przywrócenia równowagi, wyrzucenia. Znajdzie wszystko, co nie jest prawdą o was, żebyście się mogli od tego uwolnić. Żebyście się mogli od tego uwolnić. A więc, tak, jesteście tu dla smoka.

Słyszę wiele innych podpowiedzi, ale te zapisane obejmują główne. Tak, takie jak: „Jestem tu, by odkryć siebie”. „Jestem tu dla mojej duszy”. To wszystko są dobre powody. Och, ten na przykład bardzo mi się podoba: „Jestem tu, żeby nauczyć się fizyki Adamusa”. Umieścimy to na liście. (…) Tak naprawdę właśnie po to tu jestem, żeby podzielić się z wami tym, co jest wam już znane, fizyką rzeczywistości. A więc żeby się uczyć Fizyki Adamusa, i możesz podkreślić tu Adamusa, Linda.

LINDA: Och! Uciekł. (znika z ekranu program, którego Lin-da używała do pisania)

ADAMUS: Och.

LINDA: O, nie! O, nie!

ADAMUS: (…) Pomóżcie mi wrócić!

LINDA: O, nie! Uciekł.

ADAMUS: Wszystko w porządku, bo już skończyliśmy. (Linda wzdycha) Skończyliśmy, więc możesz to po prostu odłożyć.

LINDA: OK.

ADAMUS: Dlaczego tu jesteście? Dobre pytanie na rozpoczęcie 2021 roku, wszystkie odpowiedzi są poprawne, a jest wiele, wiele, wiele więcej odpowiedzi, które można by umieścić na liście. Ale w tej chwili chciałbym wyjaśnić dokładniej dlaczego tu jesteście.
(Jestem Merlinem SHOUD 4 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura