poniedziałek, 11 lutego 2019

Wielu z was przybyło tu z wielkimi nadziejami.

Obraz może zawierać: 1 osoba





,,Wielu z was przybyło tu z wielkimi nadziejami. Wszyscy bez wyjątku, każdy z was obecnych tutaj czy online, wiedział, że to będzie dla was ważne wcielenie. Mieliście wiele oczekiwań zanim jeszcze tu przyszliście, lub, powiedzmy, kiedy byliście bardzo młodzi, zamierzając zrobić coś wyjątkowego, aby pomóc planecie. Niektórzy z was śnili o tym po nocach, albo marzyli na jawie. Wielu z was miało aspiracje, by coś zrobić, wymyślić coś, co mogłoby naprawdę pomóc ludzkości lub założyć biznes, który wywarłby ogromny wpływ na planetę, a potem tak się nie stało. Potem wasze życie w ten czy inny sposób uległo zakłóceniu. A potem pojawił się ten stary sen, to uczucie: „To będzie takie wcielenie, w którym zrobię coś znaczącego dla tej planety, aby pomóc to wszystko zjednoczyć, aby pomóc wprowadzić nastrój Kumbaya, zakończyć wojny, zakończyć głód i skończyć z niewolnictwem”.

Potem zostaliście odsunięci na boczny tor. Mogliście pomyśleć, że popełniliście jakieś błędy lub zrobiliście coś złego, bo wszystko zaczęło się rozpadać – czy była to praca, czy rodzina, czy cała reszta, wszystko zaczęło się sypać – i wtedy to marzenie, ta wewnętrzna wiedza stały się już tylko odległym echem. A potem dotarliście do punktu, w którym ledwo dawało się przeżyć, mam na myśli konieczność zachowania trzeźwości myślenia każdego dnia i próby utrzymania zdrowia w stanie równowagi oraz całą resztę.

Ale nie chcę, żeby to marzenie pozostało niespełnione. Nie chcę, żeby to marzenie uległo zapomnieniu, ponieważ jest ono ważniejsze teraz niż kiedykolwiek wcześniej. Może nie jest tym, czego oczekiwaliście. Może nie będziecie tymi, którzy leczą raka albo znajdą sposób na dystrybucję żywności dla ubogich lub wymyślą jakąś nową technologię.

Robicie coś innego i wiecie dokładnie, co to jest. Przyzwalacie na swoje Urzeczywistnienie. To właśnie poczuliście dawno temu, kiedy stwierdziliście: „To będzie ogromnie ważne wcielenie. Zamierzam zrobić coś ważnego”. A wielu z was pomyślało: „O, kurczę! Moje ego stanęło mi na drodze. Zachciało mi się być szychą, kimś ważnym i tak dalej”. Nie, w rzeczywistości waszą motywacją było zrobienie czegoś dla planety, czegoś naprawdę, naprawdę ważnego, ale to nie było coś, czego się spodziewaliście. Nie było to zostanie dyrektorem albo prezesem dużej firmy, czy też prezydentem Stanów Zjednoczonych. To się dzieje niezauważalnie. Tym właśnie zajmujecie się teraz. Teraz.

Tymczasem jakaś część w was mówi: „Ale ja nic nie robię”, a wtedy mnie się chce krzyczeć. (...). „Nic nie robię. Po prostu siedzę w domu i nic nie robię, no wiesz, moje nazwisko nie znajduje się na pierwszych stronach gazet. I nie napisałem jeszcze książki i nie zacząłem mojej nowej praktyki uzdrawiania”. Robicie dokładnie to, po co tu przyszliście, a robicie to po cichu. To ma być robione po cichu. Robicie więcej dla tej planety niż ten, co wynajduje lekarstwo na raka. To śmiałe stwierdzenie, ale prawdziwe.

Wystarczy zaledwie kilku. Nie chodzi o religię, nie chodzi o retorykę. Potrzebnych jest kilku dających sobie przyzwolenie. To wszystko, czego trzeba. Będziemy prowadzić za tydzień ważną dyskusję w ramach ProGnost o tym, co u licha się teraz dzieje i dlaczego. Wystarczy kilku. Wywołuje to większą zmianę niż cokolwiek innego i wcale nie dlatego, że aktywnie próbujecie zmienić świat. Pamiętajcie, że to się bierze ze współczucia. Ale kiedy wasze światło świeci, ujmując rzecz prosto, jego blask oświetla potencjały, które mogłyby pozostać niezauważone.

Możecie po prostu stać w kawiarni przy barze czekając na kawę, a tu przychodzi narkoman – jak wy ich nazywacie, ćpun – staje tuż za wami, żeby dostać kawę za pieniądze, które właśnie ukradł, a wy nic nie musicie mówić. Nie musicie odprawiać nad nim żadnego hokus-pokus czy reiki. Liczy się tylko wasza obecność. To wszystko, ponieważ wasza obecność to – z braku lepszego słowa – światło. To świadomość, samoświadomość. I nagle ten ktoś dostrzeże potencjał, że oto nie jest ćpunem, że nie jest uzależniony, że nie musi kraść. I może nigdy się nie dowiedzieć, że to wyszło od was. Wie tylko, że nagle doznał olśnienia pijąc kawę i co najwyżej może pomyśli, że dodano coś do kawy, ale właśnie po to tutaj przyszliście. Po to tutaj przyszliście.

Ach, uwielbiam wczuwać się w tamte wasze aspiracje i pragnienia na to wcielenie, kiedy to nie bardzo wiedzieliście, jak to się stanie, ale wiedzieliście, że się stanie. I teraz to robicie.

To jedno z tych stwierdzeń, które muszę powtarzać, ponieważ wy wciąż w to nie wierzycie. Nadal mówicie: „Ech, to brzmi naprawdę dobrze, jednak Adamus pewnie mówi do kogoś obok, bo ja przecież aż tyle nie robię.” Prawdopodobnie nie potraficie sobie tego wyobrazić, w waszej ludzkiej logice nie mieści się to, co robicie, i dlatego uwielbiam pracować z wami. Dlatego uwielbiam was prowokować, kopać w tyłek i kochać was.

A więc, weźmy z tym porządny, głęboki oddech.

Oczekiwania. Planeta nie jest taka, jak się tego spodziewaliście. Wielu z was myślało, że do tego czasu to ona wyleci w powietrze. Wielu z kolei myślało, że wszyscy się połączą, że będziemy mieli tę wspaniałą, globalną planetarną miłość, że zapanuje Kumbaya, a tymczasem nic z tego się nie wydarzyło, choć tak w ogóle wiele się dzieje”.
- Adamus Saint-Germain

niedziela, 10 lutego 2019

Każda historia jest emocjonalna.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, broda i na zewnątrz




,,Każda historia jest emocjonalna. Wszystko, co przechodzi przez umysł, jest emocjonalne. Wszystko. A ostatnio miałem spór – ja wygrałem – ostatnio miałem spór z przyjacielem, który jest dziś tutaj, przedstawię go za chwilę, i ten przyjaciel zapytał: „Co masz na myśli, Adamus, mówiąc, że wszystko jest emocjonalne? A co z liczbą? Czy ona jest emocjonalna? Czy liczba ma w sobie emocje?” A ja na to: „6-6-6” (...), a potem powiedziałem: „Trzynaście” i „Czterdzieści cztery” i „Milion pięćset siedemdziesiąt dwa”, to tylko niektóre.

Wszystko jest emocjonalne. Każda historia, którą kiedykolwiek przeżyliście, to emocje. Nie ma czegoś takiego jak logika. To nieprawda, że na tej planecie istnieje logika. Wszystko opiera się na emocjach. Każda decyzja, którą podejmujecie, opiera się na emocjach. Myślicie, że robicie rozeznanie, żeby kupić najlepszy samochód? To emocje! Uzasadniacie swoje emocje za pomocą poszukiwań i mówicie: „Jestem naprawdę mądry, bo kupiłem Priusa”. Nie, wasz wybór oparty był na emocjach, ponieważ emocje ujawniają wasze intencje: „Jestem obrońcą przyrody. Nie używam w moim samochodzie paliwa opartego na węglu”. To wszystko emocje. Usprawiedliwiacie je i nazywacie to logiką, a kupiliście Priusa, który, nawiasem mówiąc, jest świetnym samochodem”.

- Adamus Saint-Germain

piątek, 8 lutego 2019

Skąd się wzięło przekonanie....



 Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba
 
,,Skąd się wzięło przekonanie, że to źle się troszczyć o siebie? Skąd do cholery to wszystko pochodzi? (ktoś mówi: „Kościół”) Dokładnie. Dokładnie. Nie zamierzam już więcej dokładać kościołowi. Nie, przysiągłem to na Nowy Rok. Taak, taak. Nigdy więcej o kościele. Wiecie dlaczego? Ponieważ już nie potrzebuję. W ubiegłym roku, rok temu, kiedy tu rozmawialiśmy, a poprosiłem o wasze przewidywania, co się wydarzy w 2018 roku, wówczas podsumowałem to mówiąc, że nastąpi rozpad kościoła. A mówiąc „kościół” mam na myśli ogólnie wszystkie religie. I nadal dla mnie to było największe wydarzenie, jakie mało miejsce w zeszłym roku. W wiadomościach o tym nie mówiono.

Ale widzicie, kiedy społeczeństwo ma mity – a religia jest niczym innym, jak mitem – gdy ma mity, to mity te pomagają kształtować i formować wspólnoty i ich wartości oraz ich moralność i prawa, czyli to wszystko, z czego w większości skomponowany jest świat. Macie wiele mitów – religii i wierzeń – które tworzyły wartości społeczne, a ostatecznie prawa. Wszystko to istnieje na pewnym poziomie. Dzięki temu utrzymuje się, jak wy to nazywacie, stabilność planety, zasady jej funkcjonowania. Wszystko opiera się na tych wartościach, które pierwotnie pochodziły z mitów.

A mity tak naprawdę nie dotyczą wyłącznie kościoła, jaki znacie dzisiaj. Pojawiły się na długo przed nim. Istnieją mity Inków i Majów, Aborygenów i innych nacji, które poprzedzają chrześcijańskie mity o około 5000 lat; egipskie mity, które powstały nawet 25 000 lat wcześniej. Tak więc mity budują wartości społeczne i struktury. To grawitacja, która wszystko trzyma razem.

Otóż teraz na tej planecie kościół się rozpada, niezależnie od tego, czy zrzesza wyznawców chrześcijaństwa, islamu, judaizmu czy innych religii. Zaistniał ogromny brak szacunku i brak, jak byście to powiedzieli, wiary w wiele z tych starych wartości religijnych. Gdybym to ja był głową jednego z takich kościołów, powiedziałbym: „Od czasu do czasu trzeba by dokonać pewnej modernizacji. Wiecie, skończmy z przekonaniem, że kobiety nie mogą być księżmi. Mam na myśli, że jest ono stare i głupie. Dokonujmy aktualizacji raz na jakiś czas”. Ale oni mają wręcz obsesję na punkcie ich starego sposobu myślenia.

Tak więc teraz wszystko to się rozpada. Widzicie zaledwie to, co się dzieje na powierzchni, i to niektóre tylko rzeczy. Cała sprawa z kościołem katolickim, jego kapłanami oraz nadużycia seksualne, które dotychczas ujawniono, to historia znacznie dłuższa niż ktokolwiek chciałby przyznać. To nie jakaś nowa epidemia. To działo się zawsze. Wszystko to powoduje brak zaufania i wiary w wiarę, a kiedy nie ma się wiary w wiarę, powstają duże problemy.

Stąd też struktura podstawowych mitów degeneruje się. Ludzie nie wierzą już w kościół i nie podążają za jego przykazaniami. Z tego powodu wszystko zaczyna się rozpadać: wszystko, na czym zbudowane zostało społeczeństwo, kraj, moralność, wartości i biznes. Dlatego twierdzę, że najważniejszym ze wszystkich procesów, jakie miały miejsce w ubiegłym roku, było nieustanne rozpadanie się wartości religijnych na planecie, a skutki tego będą ogromne, zwłaszcza w tym roku, kiedy to ulegać będą one dalszemu rozpadowi.

I wcale nie oznacza to, że kościół katolicki zbankrutuje, a metodyści znajdą inną metodę. (...) Mogliby. Chodzi o to, że nie będą mieli takiego wpływu na grawitację świadomości na planecie, jak kiedyś. A ponieważ struktury te ulegają erozji, podobnie dzieje się z wartościami, co prawdopodobnie widzicie, jeśli śledzicie wiadomości. Wartości się rozpadają. Wewnętrzna grawitacja, która utrzymuje przekonania, prawa i wszystko inne razem, rozpada się. Oto, co teraz się dzieje.

A potem pojawia się na urzędzie taka postać jak prezydent Trump, która robi miazgę z tego wszystkiego. I nie mówię, że to dobre czy złe. Mówię tylko, że ludzie na to zasługują. (...) Właśnie tak! Absolutnie. Trzeba to w pewnym sensie uszanować na poziomie fundamentalnym, a co do mnie to jestem jak najdalszy od polityki. Gdybym był teraz na waszej planecie, to bym nie głosował. Zrobiłbym to, do czego zachęcał Tobiasz, mówiąc: „Stańcie za niskim murem” – i śmiałbym się. Śmiałbym się”.
- Adamus Saint-Germain
 
Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie na scenie, ślub i tłum
 Życie nie musi być walką
Przyjmij to jako twierdzenie o sobie: taki, jaki dzisiaj jesteś, ze wszystkim, co było – jesteś dobrym człowiekiem. Tak więc wiesz, co to jest dobro, wiesz, że możesz żyć dobrem i że nie jest to trudne i nie musisz gdzieś na zewnątrz szukać dowodu, że to potrafisz. Zwyczajnie tak: ,,to i to chcę zrobić z dobra w moim sercu, to i to chcę uporządkować w swoim życiu”. Potrafisz to i uda ci się to, choćby tylko częściowo.
Nie dąż do wyników, ani w krótkim czasie, ani w długim. Może myślisz: ,,muszę udowodnić, że ja… muszę tej osobie pokazać, że ja…” Nie tak. To nie jest sposób życia z bliźnimi. Nawet skrycie nie oczekuj, że ,,w końcu otrzymam dyplom: najlepszy w…” Daj sobie spokój. Twoje życie nie musi być walką, nie musi być wielkim wyzwaniem pełnym napiętych oczekiwań ważnych osiągnięć. Owszem, świat tego oczekuje, jest to forma ekonomii, aby osiągać coraz wyższy zysk, ale ciebie to nie dotyczy. Twoje życie nie jest walką i konkurencją, w której musisz osiągać lepsze wyniki, niż inni. Nie jest też formą zobowiązania: ,,muszę to robić, bo inni to robią i muszę im udowodnić, że jestem w tym lepszy od nich”. Również nie tak: ,,muszę to zrealizować, bo wszyscy to mówią”. Nie, w swoim życiu masz ważne sprawy, które stopniowo musisz doprowadzić do wzrostu i rozkwitu, które zostaną powoli doprowadzone do wzrostu i rozkwitu, jeśli tego zechcesz, a które są połączone z twoim głębokim wewnętrznym szczęściem.
- Mistrz Morya

czwartek, 7 lutego 2019

Ego

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Chcę porozmawiać trochę o ego. Ego. Wiecie, kiedy przed chwilą rozmawialiśmy o tym, co naprawdę robicie na planecie, pewna część waszego ego stwierdziła: „Będę kimś ważnym, może sławnym, może bogatym, ale przede wszystkim” – i to jest wasz priorytet numer jeden – „chcę coś zrobić dla tej planety”. To jest prawdziwa, prawdziwie wspólna nić, która was łączy. „Chcę coś zrobić dla tej planety”. A potem zaczynacie myśleć: „To było moje ego”.
Wiecie, znałem Zygmunta Freuda, pracowałem z nim. Naprawdę. (...) Naprawdę. I, no wiecie, to on spopularyzował „ego”, całe to pojęcie. Wcześniej niewiele mówiono o ego, ale on pomógł je zdefiniować i spopularyzować, a także skłonić ludzi do myślenia o własnym ego, ale też napiętnował je nadając mu cechy czarnego charakteru. To była ta smutna część jego dzieła. Napiętnował ego, jakby to była zła rzecz, jakby to był wasz cień. Sprawił, że ego stało się czymś negatywnym i nawet dzisiaj ludzie mówią: „Cóż, masz wielkie ego”. No i w porządku! (...). Jej, dzięki!
Przy okazji, ego nie ma rozmiaru. Nie możecie mieć wielkiego ego albo małego ego. Nie możecie mieć złego ego czy jakiegoś innego. Ego to po prostu ego. Ego wywodzi się od łacińskiego słowa „idę” , a można je też tłumaczyć jako „poruszanie się do przodu” bądź po prostu poruszanie się, robienie czegoś. Ego. W rzeczywistości ego jest piękną rzeczą na wielu płaszczyznach, ale, cóż, zostało w pewnym sensie napiętnowane, potraktowane jako coś złego.
Wczujmy się przez moment w ludzkie ego. Skupmy się na nim przez chwilę. Określcie teraz jednym słowem: jakie uczucie ono w was wywołuje? Ego.
 

- Adamus Saint-Germain

poniedziałek, 4 lutego 2019

Era siebie

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, chmura, niebo i tekst

https://www.youtube.com/watch?fbclid=IwAR3scNelyWF7XTgaauvWTzt5oqmr6HUKPTu_obv8AIW4jDvdhnWYMclAPs8



Era Siebie. Świadomość jako ostateczna granica ludzkości


Producent: Biały Wiatr

Ludzkość jest gotowa na ogromną przemianę. Potencjał transformacji dla każdego z nas jest czymś bardzo realnym. Możemy żyć w pełnej integracji naszego ciała, umysłu i Odwiecznego Ja oraz przejąć pełną odpowiedzialność za siebie i swoje życie. Integracja jest naturalnym wynikiem zauważania i przyzwalania na własne ISTNIENIE. Książka Era Siebie ukazuje, jak prosty może być to proces. Era SIEBIE jest czasem miłości do siebie, poznania siebie, pozwolenia sobie na bycie wszystkim, czym się jest i doświadczania całej radości, jaką możemy sobie podarować.

Ta Nowa Era nie jest czymś skomplikowanym. To czas powrotu do fundamentów swojego istnienia – do samego siebie. Nie jesteśmy już kimś niekompletnym lub niewystarczającym. Nie potrzebujemy naprawy ani udoskonalenia. Nie musimy „pracować nad sobą”. Koniec z męczącym niezdecydowaniem, zwątpieniem, oszukiwaniem samego siebie czy graniem roli ofiary. Nowego rodzaju zaufanie do siebie pozwala na prawdziwą wolność świadomych interakcji, związków i współtworzenia z innymi ludźmi. Ewolucja świadomości pozwala na prawdziwe uwolnienie od zbiorowych ograniczeń.
Verla Ell Rey, czerpie radość z przyzwalania na to, co nieoczekiwane – nawet z bycia autorką biografii, jeśli tego właśnie zechce jej Prawdziwe Ja.
Verla chciałaby, abyś poznał jej Prawdziwe, Odwieczne Ja, o imieniu Ell. Ell jest tym, czym nie jest jej ukochana ludzka ekspresja. Ell jest śmiała, beztroska i elegancka. Zawsze mówi czystym, głębokim i pełnym klarowności głosem. Nigdy nie cenzuruje samej siebie ze względu na tych, którzy jej słuchają.
Verla natomiast należy do tzw. miłych ludzi, którzy nie lubią nikogo denerwować i publicznie tracić zimnej krwi. W kontakcie z innymi jest zazwyczaj nieśmiała i martwi się tym, że „powiedziała coś niewłaściwego”. Byłaby szczęśliwa, gdyby każdy ją lubił i ma nadzieję, że może to osiągnąć poprzez stanie się jeszcze „milszą” dla innych. Kiedy jest z Ell wciąż czasem płacze z radości, ponieważ Ell kocha ją tak, jak nikt inny. Patrząc oczami Ell, Verla może postrzegać siebie z taką samą miłością. To najsłodszy dar, jakiego kiedykolwiek mogłaby się spodziewać. Dzięki miłości do samej siebie, Verla Ell Rey zdała sobie sprawę ze swojego nieograniczonego potencjału.
Tłumacz: Joanna Gołubowska

niedziela, 3 lutego 2019

Merabh Wyczuwając Energię


Opublikowany 21 sty 2019
Fragment shoudu 4 z Serii Przejawienia - 8 grudnia 2018



1) Nie musisz wyznawać żadnej religii, by być człowiekiem świadomym i duchowym. Nie potrzebujesz świątyń i kultów poza najważniejszą świątynią jaką jest fizyczność – to w niej rozniecasz ogień miłości, kształtujesz prawdę o swym człowieczeństwie. Gdy postępujesz etycznie i z szacunkiem do życia własnego, jak też cudzego – przejawiasz boskość, nawet jeśli w Boga nie wierzysz.
2) Nie pozwól sobie wmówić poczucia winy, że twoja wartość zależy od tego, co ciebie w życiu spotyka, jak traktuje drugi człowiek, co o tobie myśli, bądź na ciebie projektuje. Ani Ty, ani nikt nie ma prawa ranić bliźniego, bez względu na to, jaka energia,”karma”, bądź program was łączy. Pamiętaj, że wszystko może posłużyć za wymówkę do czynienia bezprawnej agresji. Wiele jest autorytetów, którzy korzystają ze swojej władzy po to, by upokorzyć bliźnich. Choć uważają siebie za oświeconych, w rzeczywistości stosują przemoc w białych rękawiczkach. Miej odwagę odróżnić manipulację wyrosłą na braku sumienia i współczucia, od postępowania etycznego.
3) Twoją rolą nie jest być bezwolną marionetką losu, tylko nauczyć się współpracować z przestrzenią. Tu i teraz podejmujesz decyzję o sobie, która jest zgodna z twoją duszą i wewnętrznym głosem. Nawet największy autorytet duchowy nie zbawi ciebie ani nie ogląda twojej duszy, ją ogląda tylko Jaźń. Naucz się słuchać swego wewnętrznego mistrza/mistrzynię.
4) Po to posiadasz dar świadomości – wolny wybór, byś z niego korzystał  i w ten sposób poznawał i określał siebie. Jako dziecko nie miałeś na nic wpływu, ale jako dorosły człowiek bierzesz za swoje życie pełną odpowiedzialność.
5) Jeśli szanujesz bliźnich i nie naruszasz ich granic osobistych, to masz prawo robić wszystko, co ci w duszy gra. Twoja dusza jest unikatem, dlatego twoje powołanie nie zawsze będzie mieściło się w kategoriach aktualnego rozumienia, ale to nie oznacza, że nie masz prawa go wykonywać, wręcz przeciwnie.
6) Popełniłeś w życiu wiele błędów, bo „święty” ani „wszechwiedzący” nie jesteś, ale najważniejszym jest, żebyś na swoich błędach się uczył i ich nie powtarzał.
7) Nie przejmuj się wrogami, oni zawsze będą atakować i zazdrościć ci wolności. Za ich agresję względem ciebie nie ponosisz winy, ponieważ to oni zdecydowali w taki sposób urzeczywistniać swą istotę. Masz prawo odcinać się od ludzi toksycznych i niereformowalnych. Obowiązkiem duchowym jest wyjść z roli ofiary bądź kata, sprzeciwiać się wszelkiej dyskryminacji i przemocy – fizycznej, seksualnej, ekonomicznej, wirtualnej, psychicznej, i religijnej także.
8) Pamiętaj, by miłość do innych budować na miłości do siebie, nie kosztem niej. Nie musisz czcić rodziców, którzy nie zasłużyli na to miano, wystarczy że zrozumiesz pokoleniową spiralę zła i przerwiesz ją we własnym życiu i w stosunku do własnego potomstwa. Nie musisz poświęcać się dla ludzi, którzy nie docenią twojej pomocy i nie potrafią odwzajemnić się zwykłą  życzliwością. Nie rzucaj pereł przed wieprze. Nie zbawiaj innych na siłę.
9) Pamiętaj, by kochać swoje ciało i opiekować się nim, a także chronić przed agresją wszelkiego rodzaju, także swoją własną – gdy tresujesz je, by udowodnić sobie kontrolę a potem przekarmiasz, przegładzasz, przepalasz, przepijasz.
10) Miej odwagę wypełnić swoją ciemność miłością, a wtedy dotrzesz do mądrości wyższej, która pomoże ci zrozumieć siebie i bliźnich. Gdy odkryjesz w sobie naturę agresji, łatwiej ci będzie ją opanować a także dostrzec w świecie jej destrukcyjne przejawy i coś z nimi zrobić, zamiast wybielać. Gdy uciekasz od własnej agresji, ona i tak przez ciebie przemówi, tyle, że nieświadomie. Za swojego smoka każdy bierze osobistą odpowiedzialność.
46925607_124136928487548_242617123388522496_n33erffffffdfafFINISH
Farida Sorana
doradca duchowy, pasjonatka rozwoju osobistego, nauczycielka metody„Integracji duszy” – sztuki świadomego życia.


źródło: ciemnanoc.pl