,,A co z częścią dotyczącą emocjonalnych historii? Taak. Historie do tej
pory były emocjonalne, a emocje mogą być dobre i przyjemne. Są bardzo
zorientowane na człowieka. Ale zmieńmy określenie „emocjonalne
historie”, czyli że doświadczenia nie będą oparte na… jakie słowo może
zastąpić emocje? Jakie mają być wasze historie? „Oparte na…” co byśmy tu
wstawili? (…) Waszych najlepszych historiach, niesamowitych historiach?
Zmieńmy to „Oparte na…”, a może... (...) Kreatywnych? (...)
Rozrywkowych? Co powiecie na „mądre”? Co powiecie na mądre? Wiecie,
mądre nadal mogą być emocjonalne. Mądre mogą być niesamowite i
niezwykłe, ale teraz z dodatkiem mądrości. Dodamy teraz do nich
mądrości. Już nie postrzegacie siebie poprzez reakcje innych ludzi na
was, bo teraz w waszych historiach jest mądrość. I mogą być zabawne.
Mogą być tragiczne. Mogą być prosto z serca. Mogą być brutalne. To nie
ma znaczenia, bo teraz macie mądrość”. - Adamus Saint-Germain
,,Wielu
z was przybyło tu z wielkimi nadziejami. Wszyscy bez wyjątku, każdy z
was obecnych tutaj czy online, wiedział, że to będzie dla was ważne
wcielenie. Mieliście wiele oczekiwań zanim jeszcze tu przyszliście, lub,
powiedzmy, kiedy byliście bardzo młodzi, zamierzając zrobić coś
wyjątkowego, aby pomóc planecie. Niektórzy z was śnili o tym po nocach,
albo marzyli na jawie. Wielu z was miało aspiracje,
by coś zrobić, wymyślić coś, co mogłoby naprawdę pomóc ludzkości lub
założyć biznes, który wywarłby ogromny wpływ na planetę, a potem tak się
nie stało. Potem wasze życie w ten czy inny sposób uległo zakłóceniu. A
potem pojawił się ten stary sen, to uczucie: „To będzie takie
wcielenie, w którym zrobię coś znaczącego dla tej planety, aby pomóc to
wszystko zjednoczyć, aby pomóc wprowadzić nastrój Kumbaya, zakończyć
wojny, zakończyć głód i skończyć z niewolnictwem”.
Potem
zostaliście odsunięci na boczny tor. Mogliście pomyśleć, że
popełniliście jakieś błędy lub zrobiliście coś złego, bo wszystko
zaczęło się rozpadać – czy była to praca, czy rodzina, czy cała reszta,
wszystko zaczęło się sypać – i wtedy to marzenie, ta wewnętrzna wiedza
stały się już tylko odległym echem. A potem dotarliście do punktu, w
którym ledwo dawało się przeżyć, mam na myśli konieczność zachowania
trzeźwości myślenia każdego dnia i próby utrzymania zdrowia w stanie
równowagi oraz całą resztę.
Ale nie chcę, żeby to marzenie
pozostało niespełnione. Nie chcę, żeby to marzenie uległo zapomnieniu,
ponieważ jest ono ważniejsze teraz niż kiedykolwiek wcześniej. Może nie
jest tym, czego oczekiwaliście. Może nie będziecie tymi, którzy leczą
raka albo znajdą sposób na dystrybucję żywności dla ubogich lub wymyślą
jakąś nową technologię.
Robicie coś innego i wiecie dokładnie,
co to jest. Przyzwalacie na swoje Urzeczywistnienie. To właśnie
poczuliście dawno temu, kiedy stwierdziliście: „To będzie ogromnie ważne
wcielenie. Zamierzam zrobić coś ważnego”. A wielu z was pomyślało: „O,
kurczę! Moje ego stanęło mi na drodze. Zachciało mi się być szychą, kimś
ważnym i tak dalej”. Nie, w rzeczywistości waszą motywacją było
zrobienie czegoś dla planety, czegoś naprawdę, naprawdę ważnego, ale to
nie było coś, czego się spodziewaliście. Nie było to zostanie dyrektorem
albo prezesem dużej firmy, czy też prezydentem Stanów Zjednoczonych. To
się dzieje niezauważalnie. Tym właśnie zajmujecie się teraz. Teraz.
Tymczasem jakaś część w was mówi: „Ale ja nic nie robię”, a wtedy mnie
się chce krzyczeć. (...). „Nic nie robię. Po prostu siedzę w domu i nic
nie robię, no wiesz, moje nazwisko nie znajduje się na pierwszych
stronach gazet. I nie napisałem jeszcze książki i nie zacząłem mojej
nowej praktyki uzdrawiania”. Robicie dokładnie to, po co tu
przyszliście, a robicie to po cichu. To ma być robione po cichu. Robicie
więcej dla tej planety niż ten, co wynajduje lekarstwo na raka. To
śmiałe stwierdzenie, ale prawdziwe.
Wystarczy zaledwie kilku.
Nie chodzi o religię, nie chodzi o retorykę. Potrzebnych jest kilku
dających sobie przyzwolenie. To wszystko, czego trzeba. Będziemy
prowadzić za tydzień ważną dyskusję w ramach ProGnost o tym, co u licha
się teraz dzieje i dlaczego. Wystarczy kilku. Wywołuje to większą zmianę
niż cokolwiek innego i wcale nie dlatego, że aktywnie próbujecie
zmienić świat. Pamiętajcie, że to się bierze ze współczucia. Ale kiedy
wasze światło świeci, ujmując rzecz prosto, jego blask oświetla
potencjały, które mogłyby pozostać niezauważone.
Możecie po
prostu stać w kawiarni przy barze czekając na kawę, a tu przychodzi
narkoman – jak wy ich nazywacie, ćpun – staje tuż za wami, żeby dostać
kawę za pieniądze, które właśnie ukradł, a wy nic nie musicie mówić. Nie
musicie odprawiać nad nim żadnego hokus-pokus czy reiki. Liczy się
tylko wasza obecność. To wszystko, ponieważ wasza obecność to – z braku
lepszego słowa – światło. To świadomość, samoświadomość. I nagle ten
ktoś dostrzeże potencjał, że oto nie jest ćpunem, że nie jest
uzależniony, że nie musi kraść. I może nigdy się nie dowiedzieć, że to
wyszło od was. Wie tylko, że nagle doznał olśnienia pijąc kawę i co
najwyżej może pomyśli, że dodano coś do kawy, ale właśnie po to tutaj
przyszliście. Po to tutaj przyszliście.
Ach, uwielbiam wczuwać
się w tamte wasze aspiracje i pragnienia na to wcielenie, kiedy to nie
bardzo wiedzieliście, jak to się stanie, ale wiedzieliście, że się
stanie. I teraz to robicie.
To jedno z tych stwierdzeń, które
muszę powtarzać, ponieważ wy wciąż w to nie wierzycie. Nadal mówicie:
„Ech, to brzmi naprawdę dobrze, jednak Adamus pewnie mówi do kogoś obok,
bo ja przecież aż tyle nie robię.” Prawdopodobnie nie potraficie sobie
tego wyobrazić, w waszej ludzkiej logice nie mieści się to, co robicie, i
dlatego uwielbiam pracować z wami. Dlatego uwielbiam was prowokować,
kopać w tyłek i kochać was.
A więc, weźmy z tym porządny, głęboki oddech.
Oczekiwania. Planeta nie jest taka, jak się tego spodziewaliście. Wielu
z was myślało, że do tego czasu to ona wyleci w powietrze. Wielu z
kolei myślało, że wszyscy się połączą, że będziemy mieli tę wspaniałą,
globalną planetarną miłość, że zapanuje Kumbaya, a tymczasem nic z tego
się nie wydarzyło, choć tak w ogóle wiele się dzieje”. - Adamus Saint-Germain
,,Każda
historia jest emocjonalna. Wszystko, co przechodzi przez umysł, jest
emocjonalne. Wszystko. A ostatnio miałem spór – ja wygrałem – ostatnio
miałem spór z przyjacielem, który jest dziś tutaj, przedstawię go za
chwilę, i ten przyjaciel zapytał: „Co masz na myśli, Adamus, mówiąc, że
wszystko jest emocjonalne? A co z liczbą? Czy ona jest emocjonalna? Czy
liczba ma w sobie emocje?” A ja na to: „6-6-6”
(...), a potem powiedziałem: „Trzynaście” i „Czterdzieści cztery” i
„Milion pięćset siedemdziesiąt dwa”, to tylko niektóre.
Wszystko jest emocjonalne. Każda historia, którą kiedykolwiek
przeżyliście, to emocje. Nie ma czegoś takiego jak logika. To nieprawda,
że na tej planecie istnieje logika. Wszystko opiera się na emocjach.
Każda decyzja, którą podejmujecie, opiera się na emocjach. Myślicie, że
robicie rozeznanie, żeby kupić najlepszy samochód? To emocje!
Uzasadniacie swoje emocje za pomocą poszukiwań i mówicie: „Jestem
naprawdę mądry, bo kupiłem Priusa”. Nie, wasz wybór oparty był na
emocjach, ponieważ emocje ujawniają wasze intencje: „Jestem obrońcą
przyrody. Nie używam w moim samochodzie paliwa opartego na węglu”. To
wszystko emocje. Usprawiedliwiacie je i nazywacie to logiką, a
kupiliście Priusa, który, nawiasem mówiąc, jest świetnym samochodem”.
,,Skąd
się wzięło przekonanie, że to źle się troszczyć o siebie? Skąd do
cholery to wszystko pochodzi? (ktoś mówi: „Kościół”) Dokładnie.
Dokładnie. Nie zamierzam już więcej dokładać kościołowi. Nie,
przysiągłem to na Nowy Rok. Taak, taak. Nigdy więcej o kościele. Wiecie
dlaczego? Ponieważ już nie potrzebuję. W ubiegłym roku, rok temu, kiedy
tu rozmawialiśmy, a poprosiłem o wasze przewidywania, co się
wydarzy w 2018 roku, wówczas podsumowałem to mówiąc, że nastąpi rozpad
kościoła. A mówiąc „kościół” mam na myśli ogólnie wszystkie religie. I
nadal dla mnie to było największe wydarzenie, jakie mało miejsce w
zeszłym roku. W wiadomościach o tym nie mówiono.
Ale widzicie,
kiedy społeczeństwo ma mity – a religia jest niczym innym, jak mitem –
gdy ma mity, to mity te pomagają kształtować i formować wspólnoty i ich
wartości oraz ich moralność i prawa, czyli to wszystko, z czego w
większości skomponowany jest świat. Macie wiele mitów – religii i
wierzeń – które tworzyły wartości społeczne, a ostatecznie prawa.
Wszystko to istnieje na pewnym poziomie. Dzięki temu utrzymuje się, jak
wy to nazywacie, stabilność planety, zasady jej funkcjonowania. Wszystko
opiera się na tych wartościach, które pierwotnie pochodziły z mitów.
A mity tak naprawdę nie dotyczą wyłącznie kościoła, jaki znacie
dzisiaj. Pojawiły się na długo przed nim. Istnieją mity Inków i Majów,
Aborygenów i innych nacji, które poprzedzają chrześcijańskie mity o
około 5000 lat; egipskie mity, które powstały nawet 25 000 lat
wcześniej. Tak więc mity budują wartości społeczne i struktury. To
grawitacja, która wszystko trzyma razem.
Otóż teraz na tej
planecie kościół się rozpada, niezależnie od tego, czy zrzesza wyznawców
chrześcijaństwa, islamu, judaizmu czy innych religii. Zaistniał ogromny
brak szacunku i brak, jak byście to powiedzieli, wiary w wiele z tych
starych wartości religijnych. Gdybym to ja był głową jednego z takich
kościołów, powiedziałbym: „Od czasu do czasu trzeba by dokonać pewnej
modernizacji. Wiecie, skończmy z przekonaniem, że kobiety nie mogą być
księżmi. Mam na myśli, że jest ono stare i głupie. Dokonujmy
aktualizacji raz na jakiś czas”. Ale oni mają wręcz obsesję na punkcie
ich starego sposobu myślenia.
Tak więc teraz wszystko to się
rozpada. Widzicie zaledwie to, co się dzieje na powierzchni, i to
niektóre tylko rzeczy. Cała sprawa z kościołem katolickim, jego
kapłanami oraz nadużycia seksualne, które dotychczas ujawniono, to
historia znacznie dłuższa niż ktokolwiek chciałby przyznać. To nie jakaś
nowa epidemia. To działo się zawsze. Wszystko to powoduje brak zaufania
i wiary w wiarę, a kiedy nie ma się wiary w wiarę, powstają duże
problemy.
Stąd też struktura podstawowych mitów degeneruje się.
Ludzie nie wierzą już w kościół i nie podążają za jego przykazaniami. Z
tego powodu wszystko zaczyna się rozpadać: wszystko, na czym zbudowane
zostało społeczeństwo, kraj, moralność, wartości i biznes. Dlatego
twierdzę, że najważniejszym ze wszystkich procesów, jakie miały miejsce w
ubiegłym roku, było nieustanne rozpadanie się wartości religijnych na
planecie, a skutki tego będą ogromne, zwłaszcza w tym roku, kiedy to
ulegać będą one dalszemu rozpadowi.
I wcale nie oznacza to, że
kościół katolicki zbankrutuje, a metodyści znajdą inną metodę. (...)
Mogliby. Chodzi o to, że nie będą mieli takiego wpływu na grawitację
świadomości na planecie, jak kiedyś. A ponieważ struktury te ulegają
erozji, podobnie dzieje się z wartościami, co prawdopodobnie widzicie,
jeśli śledzicie wiadomości. Wartości się rozpadają. Wewnętrzna
grawitacja, która utrzymuje przekonania, prawa i wszystko inne razem,
rozpada się. Oto, co teraz się dzieje.
A potem pojawia się na
urzędzie taka postać jak prezydent Trump, która robi miazgę z tego
wszystkiego. I nie mówię, że to dobre czy złe. Mówię tylko, że ludzie na
to zasługują. (...) Właśnie tak! Absolutnie. Trzeba to w pewnym sensie
uszanować na poziomie fundamentalnym, a co do mnie to jestem jak
najdalszy od polityki. Gdybym był teraz na waszej planecie, to bym nie
głosował. Zrobiłbym to, do czego zachęcał Tobiasz, mówiąc: „Stańcie za
niskim murem” – i śmiałbym się. Śmiałbym się”. - Adamus Saint-Germain
Życie nie musi być walką
Przyjmij to jako twierdzenie o sobie:
taki, jaki dzisiaj jesteś, ze wszystkim, co było – jesteś dobrym
człowiekiem. Tak więc wiesz, co to jest dobro, wiesz, że możesz żyć
dobrem i że nie jest to trudne i nie musisz gdzieś na zewnątrz szukać
dowodu, że to potrafisz. Zwyczajnie tak: ,,to i to chcę zrobić z dobra w
moim sercu, to i to chcę uporządkować w swoim życiu”. Potrafisz to i
uda ci się to, choćby tylko częściowo.
Nie dąż do wyników, ani w krótkim
czasie, ani w długim. Może myślisz: ,,muszę udowodnić, że ja… muszę tej
osobie pokazać, że ja…” Nie tak. To nie jest sposób życia z bliźnimi.
Nawet skrycie nie oczekuj, że ,,w końcu otrzymam dyplom: najlepszy w…”
Daj sobie spokój. Twoje życie nie musi być walką, nie musi być wielkim
wyzwaniem pełnym napiętych oczekiwań ważnych osiągnięć. Owszem, świat
tego oczekuje, jest to forma ekonomii, aby osiągać coraz wyższy zysk,
ale ciebie to nie dotyczy. Twoje życie nie jest walką i konkurencją, w
której musisz osiągać lepsze wyniki, niż inni. Nie jest też formą
zobowiązania: ,,muszę to robić, bo inni to robią i muszę im udowodnić,
że jestem w tym lepszy od nich”. Również nie tak: ,,muszę to
zrealizować, bo wszyscy to mówią”. Nie, w swoim życiu masz ważne sprawy,
które stopniowo musisz doprowadzić do wzrostu i rozkwitu, które zostaną
powoli doprowadzone do wzrostu i rozkwitu, jeśli tego zechcesz, a które
są połączone z twoim głębokim wewnętrznym szczęściem. - Mistrz Morya
Chcę porozmawiać trochę o ego. Ego. Wiecie, kiedy przed
chwilą rozmawialiśmy o tym, co naprawdę robicie na planecie, pewna część
waszego ego stwierdziła: „Będę kimś ważnym, może sławnym, może bogatym,
ale przede wszystkim” – i to jest wasz priorytet numer jeden – „chcę
coś zrobić dla tej planety”. To jest prawdziwa, prawdziwie wspólna nić,
która was łączy. „Chcę coś zrobić dla tej planety”. A potem zaczynacie
myśleć: „To było moje ego”.
Wiecie, znałem Zygmunta Freuda, pracowałem
z nim. Naprawdę. (...) Naprawdę. I, no wiecie, to on spopularyzował
„ego”, całe to pojęcie. Wcześniej niewiele mówiono o ego, ale on pomógł
je zdefiniować i spopularyzować, a także skłonić ludzi do myślenia o
własnym ego, ale też napiętnował je nadając mu cechy czarnego
charakteru. To była ta smutna część jego dzieła. Napiętnował ego, jakby
to była zła rzecz, jakby to był wasz cień. Sprawił, że ego stało się
czymś negatywnym i nawet dzisiaj ludzie mówią: „Cóż, masz wielkie ego”.
No i w porządku! (...). Jej, dzięki! Przy okazji, ego nie ma
rozmiaru. Nie możecie mieć wielkiego ego albo małego ego. Nie możecie
mieć złego ego czy jakiegoś innego. Ego to po prostu ego. Ego wywodzi
się od łacińskiego słowa „idę” , a można je też tłumaczyć jako
„poruszanie się do przodu” bądź po prostu poruszanie się, robienie
czegoś. Ego. W rzeczywistości ego jest piękną rzeczą na wielu
płaszczyznach, ale, cóż, zostało w pewnym sensie napiętnowane,
potraktowane jako coś złego. Wczujmy się przez moment w ludzkie
ego. Skupmy się na nim przez chwilę. Określcie teraz jednym słowem:
jakie uczucie ono w was wywołuje? Ego.
Ludzkość
jest gotowa na ogromną przemianę. Potencjał transformacji dla każdego z
nas jest czymś bardzo realnym. Możemy żyć w pełnej integracji naszego
ciała, umysłu i Odwiecznego Ja oraz przejąć pełną odpowiedzialność za
siebie i swoje życie. Integracja jest naturalnym wynikiem zauważania i
przyzwalania na własne ISTNIENIE. Książka Era Siebie ukazuje, jak prosty może być to proces. Era SIEBIE
jest czasem miłości do siebie, poznania siebie, pozwolenia sobie na
bycie wszystkim, czym się jest i doświadczania całej radości, jaką
możemy sobie podarować.
Ta Nowa Era nie jest czymś
skomplikowanym. To czas powrotu do fundamentów swojego istnienia – do
samego siebie. Nie jesteśmy już kimś niekompletnym lub
niewystarczającym. Nie potrzebujemy naprawy ani udoskonalenia. Nie
musimy „pracować nad sobą”. Koniec z męczącym niezdecydowaniem,
zwątpieniem, oszukiwaniem samego siebie czy graniem roli ofiary. Nowego
rodzaju zaufanie do siebie pozwala na prawdziwą wolność świadomych
interakcji, związków i współtworzenia z innymi ludźmi. Ewolucja
świadomości pozwala na prawdziwe uwolnienie od zbiorowych ograniczeń. Verla Ell Rey, czerpie radość z przyzwalania na to,
co nieoczekiwane – nawet z bycia autorką biografii, jeśli tego właśnie
zechce jej Prawdziwe Ja.
Verla chciałaby, abyś poznał jej Prawdziwe,
Odwieczne Ja, o imieniu Ell. Ell jest tym, czym nie jest jej ukochana
ludzka ekspresja. Ell jest śmiała, beztroska i elegancka. Zawsze mówi
czystym, głębokim i pełnym klarowności głosem. Nigdy nie cenzuruje samej
siebie ze względu na tych, którzy jej słuchają.
Verla natomiast
należy do tzw. miłych ludzi, którzy nie lubią nikogo denerwować i
publicznie tracić zimnej krwi. W kontakcie z innymi jest zazwyczaj
nieśmiała i martwi się tym, że „powiedziała coś niewłaściwego”. Byłaby szczęśliwa, gdyby każdy ją lubił i ma nadzieję, że może to osiągnąć poprzez stanie się jeszcze „milszą”
dla innych. Kiedy jest z Ell wciąż czasem płacze z radości, ponieważ
Ell kocha ją tak, jak nikt inny. Patrząc oczami Ell, Verla może
postrzegać siebie z taką samą miłością. To najsłodszy dar, jakiego
kiedykolwiek mogłaby się spodziewać. Dzięki miłości do samej siebie,
Verla Ell Rey zdała sobie sprawę ze swojego nieograniczonego potencjału. Tłumacz: Joanna Gołubowska
1) Nie musisz wyznawać żadnej religii, by
być człowiekiem świadomym i duchowym. Nie potrzebujesz świątyń i kultów
poza najważniejszą świątynią jaką jest fizyczność – to w niej
rozniecasz ogień miłości, kształtujesz prawdę o swym człowieczeństwie.
Gdy postępujesz etycznie i z szacunkiem do życia własnego, jak też
cudzego – przejawiasz boskość, nawet jeśli w Boga nie wierzysz.
2) Nie pozwól sobie wmówić poczucia winy, że twoja wartość zależy od tego,
co ciebie w życiu spotyka, jak traktuje drugi człowiek, co o tobie
myśli, bądź na ciebie projektuje. Ani Ty, ani nikt nie ma prawa ranić
bliźniego, bez względu na to, jaka energia,”karma”, bądź program was
łączy. Pamiętaj, że wszystko może posłużyć za wymówkę do czynienia
bezprawnej agresji. Wiele jest autorytetów, którzy korzystają ze swojej
władzy po to, by upokorzyć bliźnich. Choć uważają siebie za oświeconych,
w rzeczywistości stosują przemoc w białych rękawiczkach. Miej odwagę
odróżnić manipulację wyrosłą na braku sumienia i współczucia, od
postępowania etycznego.
3) Twoją rolą nie jest być bezwolną marionetką losu,
tylko nauczyć się współpracować z przestrzenią. Tu i teraz podejmujesz
decyzję o sobie, która jest zgodna z twoją duszą i wewnętrznym głosem.
Nawet największy autorytet duchowy nie zbawi ciebie ani nie ogląda
twojej duszy, ją ogląda tylko Jaźń. Naucz się słuchać swego wewnętrznego
mistrza/mistrzynię.
4) Po to posiadasz dar świadomości – wolny wybór, byś z niego korzystał i
w ten sposób poznawał i określał siebie. Jako dziecko nie miałeś na nic
wpływu, ale jako dorosły człowiek bierzesz za swoje życie pełną
odpowiedzialność.
5) Jeśli szanujesz bliźnich i nie naruszasz ich granic osobistych,
to masz prawo robić wszystko, co ci w duszy gra. Twoja dusza jest
unikatem, dlatego twoje powołanie nie zawsze będzie mieściło się w
kategoriach aktualnego rozumienia, ale to nie oznacza, że nie masz prawa
go wykonywać, wręcz przeciwnie.
6) Popełniłeś w życiu wiele błędów, bo „święty” ani „wszechwiedzący” nie jesteś, ale najważniejszym jest, żebyś na swoich błędach się uczył i ich nie powtarzał.
7) Nie przejmuj się wrogami, oni
zawsze będą atakować i zazdrościć ci wolności. Za ich agresję względem
ciebie nie ponosisz winy, ponieważ to oni zdecydowali w taki sposób
urzeczywistniać swą istotę. Masz prawo odcinać się od ludzi toksycznych i
niereformowalnych. Obowiązkiem duchowym jest wyjść z roli ofiary bądź
kata, sprzeciwiać się wszelkiej dyskryminacji i przemocy – fizycznej,
seksualnej, ekonomicznej, wirtualnej, psychicznej, i religijnej także.
8) Pamiętaj, by miłość do innych budować na miłości do siebie, nie kosztem niej.
Nie musisz czcić rodziców, którzy nie zasłużyli na to miano, wystarczy
że zrozumiesz pokoleniową spiralę zła i przerwiesz ją we własnym życiu i
w stosunku do własnego potomstwa. Nie musisz poświęcać się dla ludzi,
którzy nie docenią twojej pomocy i nie potrafią odwzajemnić się zwykłą
życzliwością. Nie rzucaj pereł przed wieprze. Nie zbawiaj innych na
siłę.
9) Pamiętaj, by kochać swoje ciało i opiekować się nim,
a także chronić przed agresją wszelkiego rodzaju, także swoją własną –
gdy tresujesz je, by udowodnić sobie kontrolę a potem przekarmiasz,
przegładzasz, przepalasz, przepijasz.
10) Miej odwagę wypełnić swoją ciemność miłością,
a wtedy dotrzesz do mądrości wyższej, która pomoże ci zrozumieć siebie i
bliźnich. Gdy odkryjesz w sobie naturę agresji, łatwiej ci będzie ją
opanować a także dostrzec w świecie jej destrukcyjne przejawy i coś z
nimi zrobić, zamiast wybielać. Gdy uciekasz od własnej agresji, ona i
tak przez ciebie przemówi, tyle, że nieświadomie. Za swojego smoka każdy
bierze osobistą odpowiedzialność.
Farida Sorana
doradca duchowy, pasjonatka rozwoju osobistego, nauczycielka metody„Integracji duszy” – sztuki świadomego życia.