sobota, 19 września 2020

Akceptujcie wszystko


 Akceptujcie wszystko

Trudno czasem postępować właściwie, bo nie chcecie godzić się na ból i dolegliwości ciała, a jednak zaakceptujcie je, bo występują one z jakiegoś powodu. Występują, ponieważ dokonujecie przejścia od starego ciała biologicznego do Ciała Wolnej Energii. Każda komórka w waszym ciele, a jest ich miliardy, każdy neuron w waszym mózgu, których też są miliardy, odpowiada teraz i reaguje, więc oczywiście będzie trochę bólu i dezorientacji. Zaakceptujcie to, bo to jest prawdziwe. Jest ważne. Jeśli o czymś was informuje, to o tym, że zmieniacie się ze zwykłego biologicznego człowieka we wcielonego Mistrza.

Wasz niepokój. Jeśli dobrze was znam, to większość Shaumbry odczuwała ostatnio duży niepokój, fantomowy niepokój. Inaczej mówiąc, niepokój, który brał się nie wiadomo skąd. Zajmujecie się czymś w ciągu dnia, jak zwy-kle, i nagle wypełnia was niepokój, a wy nie wiecie dla-czego. Zaakceptujcie go. Proszę, zaakceptujcie go, choć wiem, że brzmi to jak sprzeczność. Chcecie się go pozbyć. Chcecie go jakoś usprawiedliwić mentalnie. Chcecie sobie wmówić, że pojawił się z takiego czy innego powodu, albo po prostu chcecie się przed nim ukryć. Przyjmijcie ten niepokój. Przełknijcie go. Wejdźcie prosto w niego, zamiast próbować przed nim uciekać.

Jeśli przez te wszystkie lata, kiedy z wami rozmawiałem, miała pojawić się jakaś wiadomość dla was, wiadomość, która powinna być dokładnie zrozumiana, jakieś przesłanie, które naprawdę miało do was dotrzeć, to słyszycie je właśnie teraz: akceptujcie wszystko, przez co teraz prze-chodzicie. Tak!

Problemy w związkach. Właśnie usłyszałem, jak ktoś po-wiedział: „Naprawdę?!” Uznajcie je. Macie problem w swoim związku, bo to stary karmiczny związek. Już go nie powinno być. Nie oznacza to odrzucenia osoby, choć nie jest to zły pomysł. Zróbcie sobie przerwę na jakiś czas i odnówcie związek, jeśli zechcecie, na niekarmicznej zasadzie.

Jakie są inne rzeczy, których nie akceptujecie lub które macie, ale których tak naprawdę nie chcecie uznać? Bóle i dolegliwości, tak, właśnie o nich mówiliśmy. Niepokój. Dezorientacja, zamęt w głowie, niepewność – akceptujcie je! – jeśli w ogóle pamiętacie co to było. Zaakceptujcie je, bo stanowią część tej transformacji. Zanurkujcie w nie, zamiast od nich uciekać. Zaakceptujcie, zamiast próbować je kształtować i formować. Bądźcie z nimi, zamiast od nich uciekać. Tak, akceptujcie wszystko.

Co jeszcze? Sny w nocy. Wchodzicie teraz w bardzo, bardzo intensywne stany snów, ponieważ odgrywacie ostatnie ze sztuk lub akty sztuki w swoich snach. Rzeczy, które przydarzyły się wam dawno temu, również w innych wcieleniach, nie kończą się tak po prostu. To są przedstawienia, akty sztuki, które nadal są odgrywane, długo po tym, jak pomyśleliście, że już się skończyły. To nie znaczy, że muszą was prześladować. Nie oznacza to, że musicie je przetwarzać, ale tak wiele z tych rzeczy nadal się rozgrywa.

Powiedzmy, że we wczesnej młodości kogoś bardzo kochaliście, ale nie udało się wam być razem. Rozstaliście się. Każde z was poślubiło kogoś innego. Poszliście każde inną drogą i przez całe lata nie myśleliście o sobie. Ale sztuka, teatralne przedstawienie, trwa dalej. Tak naprawdę się nie skończyła. To niekoniecznie jest karmiczne. Czasami jest, tak, ale nie musi być karmiczne. To po prostu kontynuacja doświadczenia z tym kimś w wielowymiarowej rzeczywistości. Nie musi mieć miejsca tutaj, na Ziemi.

Często te sztuki są bardzo emocjonalne i w konsekwencji odnajdujecie siebie w teatrach Arkturian. Arkturianie… Arktur to niesamowite miejsce. Jeśli faktycznie chcecie znaleźć się w teatrze swojej naprawdę rozszerzonej rzeczywistości, to jest to doskonałe do tego miejsce. Niektórzy z was udawali się tam w swoich snach i odgrywali te historie, często czując, że scenariusz, który realizowaliście z tą drugą osobą czy rodziną lub z innymi istotami po prostu wszedł w powtarzający się cykl i prowadził donikąd. Co więc robicie? Przenosicie spektakl do teatrów arkturiańskich i intensyfikujecie akcję. Wytrącacie scenariusz z rutyny. Przesuwacie akcję do przodu, aby mieć to, co moglibyście nazwać szczęśliwym zakończeniem lub przynajmniej zakończeniem. Można dokończyć ten scenariusz i ostatecznie to pozwoli wam, ludziom, zintegrować go z waszą istotą. To nie jest tylko gra w jakimś odległym teatrze.

Wasze sny oczywiście są teraz trochę niepokojące i właściwie to wiele nie śpicie, niektórzy z was – właściwie to całkiem sporo; no dobrze, prawie wszyscy – ale zaakceptujcie to. Proszę, zaakceptujcie to. Zaakceptujcie wasze rozdrażnienie, poziom waszego rozdrażnienia, a niektórzy z was właśnie stali się bardzo, bardzo rozdrażnionymi istotami. Zaakceptujcie to, proszę. I wiem, że powiecie: „Ale to nie jest dobra rzecz”. To jest teraz część was. To jest prawdziwe. Nie mówię, żebyście mieli to wyolbrzymiać. Nie wychodźcie z tym i nie próbujcie z tym przesadzać, ale zaakceptujcie to wzburzenie i irytację, którą czujecie.

A co z depresją, zapytacie. Ostatnią rzeczą na świecie, na jaką byście się zgodzili, jest zaakceptowanie depresji, a jednak zaakceptujcie ją. Jest z jakiegoś powodu. Depresja jest częścią cyklu, oczywiście dolnym jego poziomem, lecz, jak już mówiłem dawno temu, gdy robiliśmy Serię Przebudzenia, pomaga ona wepchnąć was teraz w ten ostatni, ostatni etap, ostatni etap dla starego człowieka wcielonego w biologię. To jest ostatni etap, tak więc akceptujcie wszystko, przez co przechodzicie.

Wątpliwości. Ach, wątpliwości. Mówiliśmy o nich w jednej z ostatnich Pauz Mistrza. Wątpliwości to nic przyjemnego, czyż nie? Jednakże zawierają w sobie pewną podstawową wartość, ponieważ wątpliwości pomogą zaakcentować czy wywołać wasze Urzeczywistnienie, waszą pasję.

Widzicie, tu jest pasja (wyżej), a tu jest wątpliwość (niżej) i toczą one ze sobą rozgrywkę w tym czasie zmian. Grają ze sobą. W jednej chwili jesteście pełni pasji. Po prostu czujecie, że to wiecie. W jednej chwili jesteście w zgodzie ze sobą, a w następnej przychodzi zwątpienie. Wątpliwość uwypukla pasję. Bez tego elementu zwątpienia, przynajmniej teraz, nie byłoby efektu wyłonienia się waszej pasji, wydobycia jej na powierzchnię. I wiem, iż myślicie, że zwątpienie ciągnie was w dół i trzymać was będzie z dala od waszej pasji, ale w gruncie rzeczy tak nie jest. Ono podkreśla pasję.

Tak, to stary dualistyczny sposób działania, a my ruszymy dalej, o wiele dalej. Ale teraz znajdujecie się w końcowej fazie waszego dualizmu, a z czasem dualizm skończy się ostatecznie na planecie, zatem wątpliwości służą jakiemuś celowi. Proszę, zaakceptujcie wątpliwości.

Lista jest długa. Zachorowaliście. Złapaliście wirusa lub coś innego i jest to ostatnia rzecz jakiej byście chcieli, ale tak naprawdę pomaga to również oświetlić światłem Ciało Wolnej Energii. I wiem, powtórzę to znowu, że wygląda to na działanie na odwrót i na pewno tak jest. Poradzimy sobie z tym, ale póki co jest to sposób, do którego człowiek przyzwyczaił się i z którym musimy się liczyć. A więc zachorowaliście i pytacie: „Co jest? Chyba umrę. Czuję się okropnie”, „To jest straszne” i „Dlaczego Adamus mi to robi?” Ja wam tego nie robię, ale w tej chorobie wyzwala się również prawdziwe Ciało Wolnej Energii. Słabość ciała fizycznego, jego zdolność do zapadania na choroby i umierania w rzeczywistości prowadzi do Ciała Wolnej Energii.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

piątek, 18 września 2020

Zaakceptujcie wszystko, co się teraz dzieje w waszym życiu.

 

 Zaakceptujcie wszystko, co się teraz dzieje w waszym życiu.

Jakiś czas temu, jeszcze zanim zaczęła się cała ta historia z wirusem, powiedziałem: „W ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie podejmujcie ważnych decyzji”. Zbliżamy się teraz do końca tego okresu. Nastąpi pod koniec sierpnia. Nie mówię, że to dokładna data, ale będzie to mniej więcej ten czas.

Nie chciałem, żeby ktokolwiek podejmował jakieś bardzo ważne decyzje, takie jak całkowite odcięcie się od swoich korzeni i przeniesienie się gdzie indziej, sprzedaż wszystkiego, co posiadacie i przeprowadzka. Zerwanie z partnerem. Niektórzy z was chcieli to zrobić, ale powstrzymaliście się z tego właśnie powodu. Dokonanie istotnej zmiany w karierze. Jakaś poważna operacja chirurgiczna i inne rzeczy. To wszystko są istotne zmiany w życiu i prosiłem, żebyście zaczekali sześć miesięcy, ponieważ wiele się zmieni w międzyczasie, i rzeczywiście się zmienia.

Pod koniec sierpnia zamknie się ten okres – czy będzie to trzeci tydzień sierpnia, czy pierwszy tydzień września niewiele już zmienia, wtedy będziecie to wiedzieli. Nie musicie trwać w oczekiwaniu. Dowiecie się, a potem podejmiecie kroki, jeśli się zdecydujecie, bo wówczas wasza perspektywa może być zupełnie inna, ale decyzje podejmijcie dopiero wtedy. To będzie czas, żeby iść dalej.

Cokolwiek się teraz dzieje w waszym życiu – ścigają was wasze własne demony, wasz smok depcze wam po piętach – zaakceptujcie to. Im szybciej zaakceptujecie smoka, tym szybciej zrozumiecie, że jest on waszym najlepszym przyjacielem. Teraz możecie nie postrzegać go w ten sposób, on może rozszarpywać was na różnych poziomach, ale w rzeczywistości jest waszym najlepszym przyjacielem. Jest po to, żeby pomóc wam zobaczyć, co ukryliście, by pokazać wam to, co tak naprawdę przeszkadza wam we wcielonym Urzeczywistnieniu i czasami to wygląda jakby was terroryzował, rozrywał na strzępy. W rzeczywistości tak wcale nie jest. To wasza perspektywa. Akceptujcie smoka. Niech smok wejdzie, a jeśli będzie musiał was rozerwać na strzępy, pozwólcie mu. Przetrwacie to.

O tym właśnie jest dzisiejszy Shoud – o zaakceptowaniu wszystkiego, co się teraz z wami dzieje, cokolwiek to jest. Nie mówię o zrobieniu listy i odhaczeniu czegoś jako rzeczy załatwionych. Mówię o tym, że cokolwiek stanie się w ciągu najbliższych, powiedzmy, 30–60 dni, będzie to bardzo transformujące, a akceptując ten czas sprawicie, że będzie on znacznie łatwiejszy i piękniejszy.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

czwartek, 17 września 2020

Poza dualność


 



Przypominam, żebyście w tych nadchodzących dniach nie martwili się o świat zewnętrzny. W gruncie rzeczy ani teraz, ani w czasie wcielonego mistrzostwa, nie powinniście opowiadać się po jakiejś stronie, bo nie ma żadnych stron. Nie ma.

Można by powiedzieć, że na politycznej scenie istnieją różne kierunki. Nie, nie istnieją. Nie. To iluzja. Nie dajcie się w to teraz wciągnąć. Nie opowiadajcie się po jakiejś stronie – teraz bardzo jest popularny temat planety Ziemia, środowiska naturalnego. A wy na to: „Przecież muszę się opowiedzieć po słusznej stronie, jaką jest ochrona środowiska”. Nie, nie musicie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że Gaja odchodzi i teraz odpowiedzialność przechodzi na nich. Z jednej strony istnieje ogromna nadzieja dla tej planety, której źródłem częściowo są obecne badania nad samą naturą biologii, nie tylko nad waszą biologią fizyczną, ale także nad biologią planety. To, w połączeniu z takimi rzeczami jak sztuczna inteligencja, pozwoli spojrzeć w zupełnie nowy sposób na to, czym jest Ziemia, czym jest biologia, gdzie biologia służy, a gdzie na planecie nie jest już faktycznie potrzebna.

Gaja odchodzi, by zostawić ją teraz ludziom. Była niańką prawdopodobnie zbyt długo, ale cała ta kwestia ochrony środowiska właśnie teraz się pojawia. W gruncie rzeczy jednak, kiedy to się dzieje – środowisko, odejście Gai, przejęcie odpowiedzialności przez ludzi – jak się połączy te wszystkie punkty, dojdziemy nie do planety, ale na powrót do człowieka. Chodzi nie tyle o człowieka biorącego odpowiedzialność za planetę, co o człowieka biorącego odpowiedzialność za siebie, bowiem ostatecznie jest to droga do wzięcia odpowiedzialności za własną energię i to jest najważniejsza lekcja, jakiej przyjdzie nauczyć się o środowisku. W końcowym efekcie nie chodzi o środowisko, a o człowieka biorącego na siebie odpowiedzialność.

Kiedy nauka zacznie naprawdę rozumieć naturę biologii, komunikację, jaka zachodzi między wszystkimi częściami ciała, kiedy pojawią się trafne teorie o tym, jak przede wszystkim doszło do powstania biologii – nie przez jej stworzenie przez jakiegoś Boga w niebie czy jej pojawienie się wyłącznie w procesie ewolucji, ale jak naprawdę stworzona została biologia – wtedy wszyscy świadomi ludzie staną twarzą w twarz z koniecznością wzięcia odpowiedzialności za siebie. Środowisko naturalne jest drogą do tego celu.

Ale teraz mówię o tym, żebyście nie dali się pochłonąć walce o jakąś sprawę. Nie stawajcie po niczyjej stronie. Nie ma żadnych stron. Prawdopodobnie jest to jedna z najważniejszych rzeczy, których wy, jako Mistrzowie, bę-dziecie uczyć i jedna z tych rzeczy, którym ludzie będą się najbardziej opierać. Chcą być po jakiejś stronie – po stronie mężczyzn lub kobiet, światła lub ciemności, bogatych lub biednych. Na tym etapie są istotami nastawionymi na dualność, a ostatnią rzeczą, jaką robi wcielony Mistrz, jest opowiedzenie się po jednej ze stron.

Mistrz będzie się śmiał i komediowo traktował konflikty między różnymi stronami, nie dokonując między nimi wy-boru. Mistrz siądzie sobie z boku ze swoją przepyszną latte i kawałkiem czekoladowego, bezmącznego tortu – (…) nie, później. Mistrz jednak nie staje po niczyjej stronie, a kiedy ktoś przychodzi do Mistrza, nalegając lub żądając, żeby Mistrz powiedział, która strona ma rację – na pewno mając nadzieję, że będzie to jego strona, i będąc na tyle aroganckim, aby myśleć, że Mistrz myśli tak samo – Mistrz nie staje po żadnej ze stron. Mistrz stawia sprawę jasno, pytając w odpowiedzi: „Dlaczego bierzesz czyjąś stronę? Nie widzisz większego obrazu tego, co się dzieje. Czy musisz tak głęboko pogrążać się w dualności przez stawanie po jednej czy drugiej stronie? Czy musisz wciąż być wojownikiem walczącym czy to za światło, czy za planetę, za cierpiące dzieci lub kogoś innego?” – bo to wszystko iluzja. W rzeczywistości dualność nie istnieje, ale bardzo łatwo w niej utknąć, utknąć na tej drodze. Ostatecznie chodzi o za-akceptowanie siebie.

Można zająć się dowolną sprawą, która jest aktualnie istotna dla planety i zacząć zestawiać fakty – chociaż fakty, wiecie, czasami są bardzo dziwne – i w końcu dojdzie się do energii, suwerenności i akceptacji siebie.

Trochę odbiegłem od tematu. Istotne jest to, że cokolwiek teraz się z wami dzieje – czy prześladuje was szef, czy macie złych sąsiadów, czy dzieje się jeszcze coś innego – po prostu pamiętajcie o tym, co powiedziałem dawno temu: wszystko, co się teraz dzieje w waszym życiu – wszystko, nawet sposób, w jaki wiatr owiewa waszą twarz, nawet jeśli zadrapaliście lub skaleczyliście palec – wszystko to jest związane z waszym wejściem w Urzeczywistnienie. Wszystko. Nic nie może zostać z tego wykluczone, bo to wszystko ma dla was znaczenie. A więc teraz, przez następne, powiedzmy, 30–60 dni, proszę, żebyście akceptowali wszystko, co się wam przydarza.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

środa, 16 września 2020

Taka jest kolej rzeczy.


 ,,Taka jest kolej rzeczy. Obfitość podąża za obfitością. Jakość podąża za jakością. A kiedy oszczędzacie na sobie, samym sobie czynicie największy z możliwych dyshonor. Kiedy na sobie oszczędzacie. Wiem, wszystko słyszę, słyszę, jak teraz online wielu z was mówi: „Ale Adamus, nie rozumiesz. Nie mam żadnych pieniędzy. Nie mam na rachunki”. No cóż, tak, ponieważ żyliście oszczędnie, a gdybyście żyli hojnie, mielibyście wszystko, co byście chcieli. Absolutnie. Żyjcie dostatnio. Żyjcie życiem wysokiej jakości albo nie żyjcie wcale”.
- Adamus Saint-Germain

 

 ,,W Ahmyo nie ma poszukiwań to akt bycia i doświadczenia.
Codziennie, kiedy budzisz się w swym łóżku, zaczynasz mierzyć się ze sobą, ze swymi zwątpieniami, z tym, czy jesteś godzien, z tym, czy to wszystko jest prawdziwe, czy może to tylko sen, z którego właśnie się obudziłeś.
I nakrywa cię fala ludzkiej egzystencji, obowiązki, plany, cele, problemy i jeszcze bardziej wątpisz w to, kim jesteś. Wciąż i wciąż na nowo zadajesz sobie to pytanie, nie tyle co po przez słowa, lecz w każdej chwili kiedy czekasz na swe zbawienie, na swe ukojenie, a może i na to całe cholerne oświecenie.
Wciąż na nowo poszukujesz tej, że odpowiedzi, szukasz jej w reakcjach innych ludzi, co doprowadza cię do jeszcze większej frustracji, bo oni mają cię za dziwaka, za biedaka, który wmówił sobie, że jest coś więcej niż rodzina, praca, obowiązek bycia dobrym człowiekiem.
A oni nieustannie oczekują od ciebie powrotu do zubożałego życia, w miedzy czasie karmiąc się i karmiąc się jeszcze więcej, aż zostaje z ciebie sito bez kropli do życia.
Więc szukasz odpowiedzi w słońcu, oceanie, drzewach i zwierzętach a oni tylko honorują twoje poszukiwania, szanują i akceptują twe pytania, lecz odpowiedzi nie udzielą. Nie udzielą, bo oni tylko służą, honorując i akceptując twój stan ducha, twe myśli i słowa.
Szukasz jej w starych księgach, w nowych suplementach, dziwacznych rytuałach, w zamian dostajesz jeszcze więcej zwątpienia, bólu i niezrozumienia.
Szukasz jej wszędzie poza sobą samym i w zamian dostajesz więcej tego, co jest poza twym zasięgiem.
Próbujesz się porównywać do statusów innych ludzi, do ich majątku, pracy, rodziny, wyglądu i tego, jak sobie radzą ze swym życiem, ale za każdym razem czujesz się w tym nieszczęśliwy, czujesz, że czegoś w ich postępowaniu i byciu brakuje tak jak tobie w twych poszukiwaniach.
A odpowiedz, już znasz, już nie raz ją kontemplowałeś, wyrażałeś w słowach i myślach, czasem ci się śniła i miałeś jej przebłyski w chwilach AHA, w chwilach głębokiego odczucia siebie. Lecz za każdym razem, gdy to poczułeś, wątpiłeś w to.
Okazywało się to ulotną miłą chwilą, której przypisywałeś jakiś dobry uczynek, pięć minut wyskoku z umysłu, lub tym, co zjadłeś. I nigdy już nie udało ci się powtórzyć tego w ten sam sposób. Umykało ci to, i wtedy stwierdzałeś, że jednak to był sen, iluzja i szalona misja w poszukiwaniu siebie. Czyżby ?!
Mimo wszystko to wciąż w tobie tkwi, niespokojny w twym ciele, ukłucia w sercu, wciąż nawijające się pytanie, KIM JESTEM? CO TU ROBIĘ?
Dlaczego wciąż o to pytasz, bo odczuwasz już głębokie znużenie życiem, w zapomnieniu kim jesteś. Jesteś znudzony do granic możliwości ludzką egzystencją i jej urojonymi problemami i schematami życia. Dla tego nie daje ci to spokoju.
Uczestniczyłeś w wielu kursach, tomy ksiąg przeczytałeś, faszerowałeś swe ciało suplementami i dziwnymi substancjami, a co gorsza odbierającymi smak i radość z jedzenia głupimi dietami, a nawet i głodówkami. I po co? Czy to, poza zaspokajaniem urojeń umysłu dało ci to coś więcej? Dało ci odpowiedzi w twych poszukiwaniach?
To całkiem dziwaczna i wciągająca gra, jedna z wielu uwodzeń odciągających ciebie od siebie samego.
Nic z tego nie przyniosło ci prawdziwej ulgi i świadomości, kim jesteś.
Widzisz, 98% ludzi na ziemie wciąż zadaje sobie to pytanie: KIM JESTEM? Nie zadają tego pytania słowami, czy poszukiwaniami, jakie ty prowadzisz jeszcze, choć też są to poniekąd poszukiwania, lecz bardziej ułomne od twoich, bardziej przyziemne, szukające odpowiedzi w mocy i władzy. Ale to wciąż poszukiwania w odpowiedzi na wołanie ich ducha.
Nie ma w nich nic złego to tylko doświadczenia, to tylko bardzo ograniczony stan postrzegania kim są i to jest piękne, bo pozwolili zapomnieć sobie, maksymalnie prawie do ostatniego ziarenka świadomości i oddali się własnej grze, w poszukiwania kim są.
Próbują odpowiedzieć na to swą siłą i pięknem fizycznym, przebiegłością umysłu, inteligencja, a nade wszystko bycia ofiara losu i przeznaczenia zbiorowej świadomości. Nie ma w tym nic złego, to tylko doświadczenie.

Lecz na pytanie, kim jestem, nie odpowie ci żadna książka, czy terapia, czy cokolwiek innego z zewnątrz. Tak, one mogą do pewnego stopnia ci wskazać drogę lub kierunek do twego źródła, ale nie mogą dać ci pełnej odpowiedzi. Bo i tak byś im nie uwierzył.
Do pewnego stopnia chcesz w to wierzyć, to daje nadzieje, że do końca nie zwariowałeś, ale nie uwierzysz w pełni, dopóki tego nie doświadczysz osobiście, dopóki nie pozwolisz samemu sobie na to pytanie odpowiedzieć. Tu nawet nie chodzi o wiarę, to wychodzi poza wiarę, to głębokie zrozumienie poza umysłem.
Kim jestem? Kiedy staniesz przed swym źródłem, a będziesz wiedzieć, bo to twe odbicie, lecz nie posiadające osądów, wyroków, zwątpień, problemów, radości, smutków, celów czy planów, to jedna wielka pustka, która nie ma nic. I w niej jest wszystko.
Kiedy się do niej zbliżyć, a zrobisz to poprzez puszczenie wszystkiego, kim określałeś się, że jesteś, wszystkiego dosłownie wszystkiego, być może poczujesz się gołym i pustym, wtedy ów źródło się do ciebie zbliży i zada ci to pytanie, kim jesteś?
To nie będą słowa, to nie będą myśli, czy jakieś dreszcz, czy chłód na ciele, nie poczujesz tego w fizyczny sposób. To będzie raczej bardzo subtelne uczucie wewnątrz ciebie i kiedy pozwolisz sobie być zupełnie pustym pozbawionych oczekiwań i zrezygnowany z wszelkich odpowiedzi poczujesz to pytanie. KIM JESTEM? Zapyta cię twoje źródło. A odpowiedz, będziesz już znał.
Jestem, kim jestem. JA JESTEM!
I nie wypowiesz tego słowami, choć możesz. Gdy w końcu zamiast ciągłego poszukiwania, zaczniesz być świadomy, że jesteś, wtedy wszystko ulegnie zmianie. Wszystko straci swe stare znaczenie i pojawi się bardzo proste tego odzwierciedlenie.
Będziesz nim ty: JA JESTEM, JA ISTNIEJE, JA JESTEM TUTAJ zawsze, cala reszta nie ma znaczenia.
Poczuj różnicę, kiedy zadajesz pytanie: kim jestem?
A kiedy tylko odpowiadasz bez pytania: JESTEM, JA JESTEM i zawsze byłem.
Zauważ, jak energie odpowiadają, kiedy pytasz: kim jesteś? One są dosłowne i dadzą ci w odpowiedzi jeszcze więcej pytań: kim jesteś, jeszcze więcej poszukiwania i zwątpienia.
Spróbuj to zrobić do drzewa lub ściany, zadaj im pytanie i wczuj się w to, co dopowiedzą, a potem wyraź do nich: JESTEM, KIM JESTEM i obserwuj, jak na to odpowiedzą, co poczujesz?
Gdy zadajesz pytanie, dostajesz jeszcze więcej pytań, lecz gdy uświadamiasz sobie tę odpowiedź, nie mówię tu o mentalnym powtarzaniu jestem, kim jestem itd., to nie działa.

Uświadomić to znaczy naprawdę to poczuć i być tego uczucia świadomym, wtedy dostajesz w odpowiedzi wsparcie wszystkich energii wokół, które mówiąc najprościej, służą twojej przyjemności, w radości bycia gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz.
One służą i wspierają, a odczuwać to będziesz, jako niekończącą się radość z tego, gdzie jesteś i co robisz po prostu z bycia w chwili. I tylko chwila będzie się liczyć, cala reszta nie będzie miała znaczenia.
Problemy, troski, zwątpienia inni ludzie i cały ten hałas na zewnątrz będą, będziesz to czuł, więcej czasem mniej, ale nie będzie to już miało na ciebie wpływu, jeśli pozostaniesz w swej odpowiedzi, w swej łasce bycia JA JESTEM.

Trudno poczuć życie w Ahmyo, kiedy wciąż poszukujesz czegoś, zamiast po prostu być w tym. Być w swym JAM JEST’.
- Adamus Saint-Germain

wtorek, 15 września 2020

„Pewnego dnia to zrobimy. Zostaniemy”


 ,,OK, tak więc nie wiem, czy jest to szaleństwo z waszej strony czy też autentyczne oddanie, współczucie czy też po prostu chcecie to zrobić dlatego, że zwyczajnie możecie, że zamierzacie spróbować to zrobić. Istnieje bardzo głębokie i bardzo stare zobowiązanie, jakie podjęliście jeszcze w czasach Jeszuy, kiedy to po raz pierwszy się staliście, kiedy nazwaliście siebie Shaumbra. Powiedzieliście: „Pewnego dnia to zrobimy. Zostaniemy”, ponieważ od czasu do czasu widzieliście, jak inni odchodzą. Widzieliście, jak odchodził Jeszua, niezbyt to było piękne. I powiedzieliście: „Wiecie co, nie. Zrobimy to, bo możemy”. Ale wiecie również – wiedzieliście to wówczas i wiecie teraz – że to przeistoczy... nie chcę powiedzieć planetę, ale przeistoczy to dusze. Dusze.

To będzie miało wpływ na tę planetę, ale, wiecie, kiedy pojawi się tysiąc albo więcej tych, którzy przyzwolą na swoje oświecenie, to zmieni planetę, jednakże nie w sposób, jakiego byście się spodziewali. Nie będzie to wspaniały moment Kumbaja dla planety. Prawdę mówiąc to wywoła więcej tarcia, więcej oporu, więcej napięcia na planecie. Niektórzy z wielkich proroków, którzy tutaj żyli, nie byli podziwiani ani kochani przez całe wieki po swoim odejściu.

A zatem wywołacie na planecie pewne zamieszanie, ale wy to akurat lubicie. (...) Wiecie jednak również – gdybym miał podsumować – że nawet nie powodując natychmiastowego efektu tworzycie potencjał dla innych. Dodajecie potencjał do świadomości, potencjał, którego teraz nie ma, a w każdym razie nie ma go wiele.

Wiecie, że pozostawiacie spuściznę tym, którzy przyjdą po was, którzy będą przeżywać ten trudny czas w dochodzeniu do swojego przebudzenia, ten trudny czas w życiu, kiedy na drodze do oświecenia stracą wszystko, będą w siebie wątpić, będą w agonii i męce. I choć ten potencjał, jaki zostawiacie, nie jest zbyt widoczny obecnie, to czuję, że to jest prawdziwy powód, dla którego zostajecie. Ten potencjał, jaki zostawiacie ludziom, którzy zmierzać będą ku swojemu mistrzostwu, nie musi się zrealizować teraz. Nie od razu mogą z niego
skorzystać. To może im zabrać całe wcielenia, ale wy go tu dokładacie. Krystalizujecie go dla nich. Podczas jednej z „ciemnych nocy duszy”, kiedy wszystko zdawać się im będzie stracone i beznadziejne, a oni sami znajdą się na krawędzi nie wiedząc co robić, nagle pojawi się światło. Nie znaczy to, że je przyjmą, zaakceptują, przyzwolą na nie, czy zrobią cokolwiek innego, ale przynajmniej światło będzie obecne”.
- Adamus Saint-Germain

 

 

poniedziałek, 14 września 2020

Światło


 ,,Wiecie, jak to jest nie mieć tego światła. Wiecie, jak to jest znaleźć się w najciemniejszym momencie i wyczuwać jedynie coraz więcej ciemności – wy wiecie jak straszne to było. A częścią waszego zobowiązania – gdybyśmy tak wyszli poza granice liniowego czasu – częścią przyszłego zobowiązania istniejącego teraz w głębi was, jest pozostawić ten potencjał. To światło, tę nadzieję, czy to objawi się im jako anielski głos czy po prostu jako klarowność w umyśle, czy też nagle zobaczą swoje własne piękno, cokolwiek to będzie, to światło będzie dla nich. Oto dlaczego. A niekoniecznie to się musi stać w tej chwili. I jakkolwiek dziwnie by to mogło zabrzmieć, wasza przyszła jaźń nie ma żadnych oczekiwań co do tego, czy oni to światło przyjmą czy nie – żadnych oczekiwań – ale tak czy inaczej ono będzie obecne.

Dla wielu z was, gdybyście je byli mieli – zdarzały się małe przebłyski, ale prawie niezauważalne – ale gdybyście je byli mieli – nazwijmy je światłem – to uczucie nadziei w waszych najczarniejszych chwilach, och, jakże wszystko wyglądałoby inaczej. To właśnie pozostawiacie po sobie. Dlatego zostajecie.

A to trudno jest zrobić. Bardzo trudno to zrobić, gdy osiągacie oświecenie i odchodzicie trzy dni później. Kiedy jednak zostajecie we wcieleniu, kiedy jesteście zdolni pozostawać w „i”, być w tym raczej szarym, raczej niesensualnym świecie, a równocześnie kroczyć jako Mistrz w „i”, wówczas wędrujecie także w swojej sensualności, w swojej barwie, w swoim Ja Jestem”.
- Adamus Saint-Germain

 

niedziela, 13 września 2020

Bycie człowiekiem


,,I o to tak naprawdę chodzi – gdybym miał całą tę kwestię podsumować - o cały ten koncept pozostawienia światła oraz bycia w prawdziwym „i”. Będziecie człowiekiem. Będziecie popełniać błędy, jak je nazywacie. Będziecie uderzać głową o niski sufit. Nadal będziecie to robić. Nie będziemy próbowali tego przezwyciężać. Jesteście w człowieczym stanie.
Będziecie zapominać, że zostawiliście na kuchence potrawę w garnku przez co się przypali, a dom wypełni się dymem i włączy się alarm przeciwpożarowy, a wy pomyślicie sobie: „Och! Przecież jestem podobno Wzniesionym Mistrzem”, i w tymże samym momencie jesteście Wzniesionym Mistrzem śmiejącym się z siebie”.
- Adamus Saint-Germain