środa, 9 sierpnia 2023

Moc.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, uczy się i pieniądze

 ,,Nie ucz dyscyplin, systemów. Nie ucz sztywnego typu hierarchicznych rzeczy typu Poziom Pierwszy, Poziom Drugi, Poziom Trzeci.

Ostatecznie nie będzie to służyć człowiekowi i – jedno z wyzwań w tym – jest w tym ogromne uwodzenie mocy.
Teraz wiemy, wy wiecie, że władza jest iluzją, ale władza to wielkie uwodzenie, bardziej niż seks, pieniądze, cokolwiek innego. Moc.

A władza ostatecznie jest iluzją, ponieważ zasadniczo mówi: „Energia jest poza mną. Muszę go zdobyć z tych wszystkich innych miejsc. Tym właśnie jest władza, czy to w postaci pieniędzy, czy kontroli nad innymi ludźmi, ale mówi: „Wszystko jest poza mną, dlatego potrzebuję władzy”.

To wcale nie jest potrzebne, ponieważ wszystko jest w was. Wszystko tam jest. Nie potrzebujecie żadnej mocy i uczycie się być prawdziwymi Mistrzami energii. Nie potrzebujesz tego nigdzie indziej, a to znowu pochodzi z Przyzwolenia i jest taką ulgą.
To taka ulga nie musieć dostawać tego od innej osoby, nie musieć dostawać tego z posiadania, kontroli czy ciężkiej pracy. Po prostu tam jest. Ale to też ogromne wyzwanie.
Weźmy porządny, głęboki oddech”.
(Seria Skrzydła SHOUD 10 – 2 czerwca 2018 prezentowany przez ADAMUSA SAINT-GERMAIN za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

 

 

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

To z tobą właśnie chciałem porozmawiać.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

 

 Przyjmowanie 8

ADAMUS: Ostatnia osoba. Szukam kogoś, kto dostał... zanim wybierzesz, jest tu ktoś, kto dostał naprawdę miły prezent. Niekoniecznie fizyczny, materialny, ale prawdziwą zmianę. Ale nie podnosi ręki lub nie chce powiedzieć. Komuś przydarzyło się coś naprawdę miłego.

Śmiało, Tad.

TAD (kobieta): Po pierwsze, powiem, że kiedy idę spać – zapominam o przyjmowaniu – i tak, włączam merabę lub muzykę i mogę coś wizualizować głównie w moich komórkach. Ale potem, kiedy prowadzę samochód, jeżdżę po mieście... To, co przyjęłam – po prostu przejdę do sedna...

ADAMUS: Dziękuję.

TAD: ...to... (kilka chichotów) to, że sobie odpuściłam. To ma związek z Tad’s Dad’s Chili* i nie przejmuję się tym!

*biznes prowadzony przez Tad i Gary’ego – patrz: https://www.tadsdadschili.com/

ADAMUS: Right.

ADAMUS: Właśnie.

TAD: Po prostu, nie zamierzam tego odrzucać, ale ze spokojem czekam na to, co się wydarzy.

ADAMUS: O czym był cały ten program? Mam na myśli Tad’s Dad’s Chili. Pracowałaś nad tym przez jakieś pięć, sześć lat?

TAD: Trochę dłużej.

ADAMUS: Trochę dłużej, OK.

TAD: Taak.

ADAMUS: O co w nim chodziło?

TAD: (wzdycha) Świetne pytanie.

ADAMUS: Dobrze, dobrze. (Adamus chichocze)

TAD: To była – nie, nie mówię tego – masja*. To był mój powód, żeby oddychać i żyć, i...

*masja = misja + pasja – przyp. tłum.

ADAMUS: Ale teraz jesteś gotowa to porzucić.

TAD: Taak.

ADAMUS: Taak.

TAD: To może nastąpić, ale nie... tak, odpuściłam to.

ADAMUS: Czy mógłbym przejść z tobą do rzeczy?

TAD: Tak, proszę.

ADAMUS: A więc chodziło o to, żeby zobaczyć, jak dobrym jesteś twórcą.

TAD: OK.

ADAMUS: Sprawdzałaś siebie: „Czy mogę choć raz być twórcą?” Miałaś w przeszłości kilka nieudanych kreacji, jak każdy. Wszyscy wielcy je mieli. Wielu z nich się nie udało. Ale ty testowałeś siebie: „Czy mogę to zrobić?” Próbowałaś zastosować kombinację metafizyki, o której tu mówimy i kombinację własnego uporu i wytrwałości. I to zadziałało do pewnego stopnia, a potem przestało działać. I stwierdziłaś, że idziesz do przodu, a potem zostajesz w tyle. Idziesz do przodu, zostajesz w tyle. I nauczyłaś się – mam nadzieję, że się nauczyłaś – że tworzenie nie polega na sile. W tworzeniu nie chodzi o siłę i mięśnie. Tworzenie polega na przyzwalaniu, a teraz na przyjmowaniu.

Próbujesz więc wykorzystać niektóre ze swoich starych umiejętności, starych sztuczek, starych składników, że tak powiem, wraz z niektórymi nowymi i jak one razem działają. Do pewnego stopnia się to udaje, ale po drodze pojawia się też sporo frustracji. Co teraz z tym zrobisz?

TAD: Pozwalam na to. Zamierzam... Nie jestem... (wzdycha) Czuję potencjał. Po prostu nie jestem...

ADAMUS: Mentalnie marzysz, moja droga. Marzysz mentalnie.

TAD: OK.

ADAMUS: OK. To prowadzi donikąd. Za chwilę to wyjaśnię. Prowadzi do wyczerpania, ponieważ wciąż stosujesz stare mentalne pozytywne myślenie, afirmacje, techniki „Wiem, że możemy to zrobić”. To ty i twój miecz. To ty i twoja zbroja bojowa: „Cholera! Zrobię to. Udowodnię światu, ale przede wszystkim sobie, że jestem dobrym twórcą”. Ale robisz to w sposób... próbujesz zrobić to na sposób Nowej Energii, ale używasz sztuczek starej energii. Bierzesz te sztuczki starej energii i w pewnym sensie przemalowujesz je i naprawiasz, żeby wyglądały jak Nowa Energia.

TAD: Jakbym je powlekała.

ADAMUS: Taak.

TAD: Pod spodem wciąż jest to stare, ale jest też...

ADAMUS: Otóż nie. To wszystko jest naprawdę bardzo proste, a ty to utrudniasz! Wiesz dlaczego?

(krótka pauza)

TAD: Powiedz mi! (chichocze)

ADAMUS: Bo taki sposób ci się podoba. (Adamus chichocze) Dziękuję. Ty tak lubisz. Lubisz siłować się z problemami i wychodzić z nich siłowo. Tak więc przyjmowanie dla ciebie jest naprawdę trudne. Słyszysz słowa i mówisz: „Przyjmuję. Wyjdę tam, skopię im tyłki i sprawię, że kupią moje chili”. (śmiech) No więc powiem ci: „Nie! Nie, nie, nie, Tad. To nie jest przyjmowanie”. To te same stare sztuczki, tylko w nowej sukience, nowej szmince czy czymkolwiek innym.

Proszę teraz ciebie i całą Shaumbrę o prawdziwe przyjmowanie. To nie jest takie trudne do zrobienia. To jest bardzo łatwe do zrobienia. To przyznanie, że to jest twoja energia i przyzwalasz na nią. I nie będziesz już z niczym walczyć. Nie będziesz walczyć z kupującymi jedzenie, z Garym, z przyjaciółmi czy z kimkolwiek.

TAD: (do kamery) Cześć, Gary.

ADAMUS: Taak. Cześć, Gary. Gary mówi: „Dzięki Bogu! Adamus, mów dalej!” (Adamus chichocze) I wtedy zobaczysz prawdziwą naturę stworzenia, jaka jest. I może to nie być dokładnie to, co myśli człowiek. Może przekształcić się w coś znacznie większego. Ale nie będziesz już walczyła. To właśnie powiedziałem w zeszłym miesiącu. Przestań się starać. Przestań walczyć. Zużywasz się. Wypalasz się.

TAD: Czułam to. Po prostu leżę w łóżku i mówię: „OK! Tad’s Dad’s, zaczynamy! Nie będę wstawać z łóżka. Nie będę nic robić... Napiję się kawy...”

ADAMUS: Prawdopodobnie co innego byłoby lepsze, tak niż to, co robisz teraz. (Adamus chichocze)

TAD: OK.

ADAMUS: Ale w miarę jak będziesz przyzwalała i przyjmowała, nagle znajdziesz się w innym przepływie. A będąc w przepływie, gdzieś się przemieszczasz. Nie leżysz w łóżku. Coś się dzieje. Ale reagujesz na to z radością, a nie z wysiłkiem. Nie mięśniami.

TAD: OK.

ADAMUS: Ty – a jesteś reprezentatywna dla wielu Shaumbra – masz takie podejście: „Wymarzę sobie drogę do tego. Będę marzyć o mocy. To się wydarzy, a ja nigdy nie powiem 'nie'”. Nigdy nie opuszczę gardy. Zawsze będę pozytywnie nastawiona. Muszę być pozytywnie nastawiona”. To nie działa. Jestem tu, żeby ci teraz powiedzieć: pieprzyć pozytywne myślenie. (śmiech)

TAD: A więc pieprzyć Tad’s Dad’s Chili?

ADAMUS: Nie... (chichocze) Muszę się pozbierać – Cauldre upadł tu teraz na podłogę. (więcej śmiechu) Wstawaj, chłopie! (Adamus chichocze) Mamy tu czaneling do zrobienia.

LINDA: Zapamiętam, co powiedziałeś, i kiedyś to wykorzystam.

ADAMUS: Właśnie to opatentowałem i opatrzyłem prawami autorskimi. Nie możesz tego wykorzystać. (więcej chichotów)

LINDA: Zobaczymy!

ADAMUS: To Cauldre mówił, nie ja. (Linda się śmieje) Pozytywne myślenie nie działa. (Linda nadal się śmieje) Nie działa. To myślenie siłowe. To udawane marzenia. Jest tylko jedna rzecz, która działa i za chwilę o niej porozmawiamy. A to po prostu nie działa.

Używasz pewnych, powiedziałbym, technik, które zebrałaś 20, 30, 40 lat temu i myślałaś, że wpleciesz je w ładny gobelin, zastosujesz do chili swojego taty i życie będzie wspaniałe. I w pewnym sensie masz szczęście, że tak się nie stało, bo życie nie byłoby takie wspaniałe. Byłabyś tak uwikłana w sos chili, że nie miałabyś czasu na zajęcie się sobą, swoją prawdziwą misją na tej planecie. Mogłabyś robić chili, ale zostałabyś w nie wplątana. Ugotowałabyś się we własnym chili (kilka chichotów) i nie robiłabyś tego, po co naprawdę tu przyszłaś. A więc w pewnym sensie dokonałaś autokorekty.

Z jednej strony nie pozwoliłaś na to, ponieważ wiedziałaś, że sposób, w jaki podchodziłaś do tworzenia, sprawiłby, że weszłabyś w to bardzo głęboko, a potem, ponieważ weszłaś w tworzenie z walką, nieustannie walczyłabyś z każdą fasolą i każdą przyprawą, którą byś stosowała. Doprowadziłoby cię to do choroby. I ostatecznie nie zaprowadziłoby cię tam, gdzie chcesz być w tym życiu. Było to więc swego rodzaju błogosławieństwo, ale jest na to łatwiejszy sposób. Jeśli chcesz, by chili kręciło się dalej, to w porządku. Ale można to zrobić na zasadzie przyjmowania, a nie wysiłku.

Jesteś nieomal żywą reklamą wysiłku, siły, muskulatury, sprawiania, że coś się dzieje. (Tad zaczyna się napinać i skakać w górę i w dół, a Adamus chichocze) Taak! A w przyszłym miesiącu załóż rękawice bokserskie i...

TAD: OK, mogę.

ADAMUS: ...szorty. Naprawdę chciałbym to zobaczyć. (chichoczą) Ponieważ byłaś żywą reklamą tego i to była istotna część twojego życia: „Muszę sprawić, żeby to się stało”. Już nie. Przyzwalasz, żeby to się stało. Koniec z tymi sztuczkami. (jej zegarek brzęczy) Tak. Gary właśnie dzwoni. (Adamus chichocze) Tak więc, dziękuję. To z tobą właśnie chciałem porozmawiać.

TAD: Och, dziękuję.

ADAMUS: Nie ma sprawy.

Weźmy z tym głęboki oddech.

Jak dobrzy jesteście w przyjmowaniu? 3+, może 4–. Może cztery w dziesięciostopniowej skali, a ja jestem bardzo szczodry. To nie jest wasza natura. To nie jest wasze uwarunkowanie. Byliście wojownikami. Byliście liderami. Używaliście mocy, by tworzyć. Ale to się teraz kończy, OK?
(ALT SHOUD 10 – 1 lipca 2023 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

sobota, 5 sierpnia 2023

Przyjmowanie

 Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, broda i śmiech

 Przyjmowanie 7

ADAMUS: Co przyjęliście? Albo jak dobrzy jesteście w przyjmowaniu w tej chwili? Cześć, Pablo.

PABLO: Cześć, tak, przyjmowałem szczęście dla siebie.

ADAMUS: Dobrze.

PABLO: A także blokowałem inne rzeczy. Stawiam innych ludzi na pierwszym miejscu.

ADAMUS: Taak.

PABLO: I to uniemożliwiło mi lub utrudniło uczenie się od samego siebie. I chciałbym to od teraz zmienić.

ADAMUS: Taak. I wiesz, jest taka stara koncepcja zbiorowej świadomości, że trzeba stawiać innych na pierwszym miejscu, a to błąd. Naprawdę błąd. I to jest – nie chcę wracać do początków tego, jak to się stało; tak, kochaj, szanuj innych, czyń im, wiesz, to wszystko – ale jeśli nie postawisz siebie na pierwszym miejscu, nikt nie pójdzie do przodu. Chodzi mi o to, że cała planeta nie ewoluuje, jeśli nie stawiasz siebie na pierwszym miejscu. I to nie jest bycie samolubnym. To dbanie o siebie. Wtedy możesz naprawdę pomóc innym.

PABLO: Tak.

ADAMUS: Absolutnie.

PABLO: Dużo mnie to kosztowało.

ADAMUS: Taak, dużo cię to kosztowało?

PABLO: Tak.

ADAMUS: A więc jak ci idzie przyjmowanie w skali od jednego do dziesięciu?

PABLO: W niektórych sprawach myślę, że około pięciu lub sześciu, a w niektórych zero.

ADAMUS: OK. (chichoczą) Co cię powstrzymuje?

PABLO: Słucham?

ADAMUS: Co cię powstrzymuje?

PABLO: Przede wszystkim myślę, że boję się odpuścić niektóre rzeczy. Nie wiem, czy później nie wrócą.

ADAMUS: Racja.

PABLO: Raczej staram się do nich przywiązać, zamiast pozwolić im odejść. Ale myślę, że puszczenie ich uczyni mnie lepszym i szczęśliwszym.

ADAMUS: Jak tam u ciebie z dostatkiem?

PABLO: Ech, tak sobie.

ADAMUS: Jakieś cztery czy pięć. OK.

PABLO: Tak.

ADAMUS: Taak. OK. Dziękuję.

PABLO: Dziękuję.
(ALT SHOUD 10 – 1 lipca 2023 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

Przyjmowanie

 Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i szalik

 

 Przyjmowanie 6

ADAMUS: (...) OK. Jeszcze kilka. Jak wygląda wasze przyjmowanie?

TANIA: Jestem wdzięczna, że mogłam przyjąć ostatnio wiele rzeczy w moim życiu.

ADAMUS: OK.

TANIA: Uściskałeś mnie ostatnio, kiedy tutaj byłam, dziękuję ci za to. Wnosisz wiele dobrego do mojego życia.

ADAMUS: A więc co przyjmowałaś?

TANIA: Miłość. Miłość do samej siebie.

ADAMUS: Dobrze.

TANIA: Uświadomienie sobie mojego smoka dzięki przyjściu tutaj.

ADAMUS: Dobrze.

TANIA: I uświadomienie sobie, że muszę odpuścić wiele rzeczy, takich jak zadowalanie innych, a nie siebie.

ADAMUS: A więc jakie istotne zmiany zaszły w twoim życiu w ciągu ostatnich trzech miesięcy?

TANIA: Zaczęłam kochać siebie. Dałam swobodę moim dzieciom.

ADAMUS: Tak.

TANIA: To było trudne.

ADAMUS: Danie swobody dzieciom?

TANIA: Tak.

ADAMUS: Jak je wyswobodziłaś? Zdjęłaś im smycz?

TANIA: Słuchałam ciebie.

ADAMUS: Dobrze. Dobrze. (chichoczą) A jak one na to zareagowały?

TANIA: Nie było żadnej reakcji. Właściwie to pomogły mi w uwolnieniu ich.

ADAMUS: Och, dobrze, dobrze.

TANIA: Zbliżam się teraz do mojego ducha. Wpłynął na to epizod z pewną panią, która tu była, a ja miałam z nią wiele wspólnego.

ADAMUS: Mhm.

TANIA: I to jest... to było dla mnie jak otwarcie drzwi, żeby nabrać odwagi i odpuścić sobie.

ADAMUS: Dobrze.

TANIA: Sytuacja była dramatyczna i wyczerpująca.

ADAMUS: Bardzo dramatyczna. Taak.

TANIA: Taak.

ADAMUS: Taak. Dla ciebie czy dla nich, czy dla wszystkich?

TANIA: Sądzę, że bardziej dla mnie, a nawet dla dzieci, żeby być bardziej precyzyjnym, syn powiedział: „Kocham cię, ale chcę zwyczajnie być z moim tatą. Po prostu idź. Nie chcę być z tobą”. (chichocze) To było bolesne z ludzkiego punktu widzenia. Myślę, że jestem kochającą mamą. Kocham dzieci.

ADAMUS: Mhm. Ile lat miały twoje dzieci, kiedy pozwoliłaś im odejść?

TANIA: On miał... fizycznie miał sześć lat.

ADAMUS: Ach tak.

TANIA: Pięć, sześć. Ale on przyszedł z tą osobowością, bardzo silną osobowością, niezależną ode mnie. Byłam do niego bardziej przywiązana. Muszę mu wszystko zapewnić. Muszę zapewnić, cierpieć dla niego, być przy nim, poświęcać się dla niego.

ADAMUS: OK.

TANIA: A on powiedział: „Chcę po prostu być z moim ojcem”. Był bardzo zapatrzony w swojego ojca, a ja myślałam: „Ale jak może kochać swojego ojca, jeśli on jest przestępcą?” (chichocze)

ADAMUS: No właśnie.

TANIA: Jak można kochać kogoś takiego? A potem zaczęłam zdawać sobie sprawę, że muszę odpuścić i uwolnić go, bo on jest OK.

ADAMUS: Tak przy okazji, powiązania rodowe są bardzo, bardzo silne. Nie ma znaczenia, co ty myślisz o ich ojcu; to sprawy rodowe trzymają ich w więzach.

TANIA: To bardzo interesujące. To bardzo interesujące, ta dynamika, którą odczuwam.

ADAMUS: Czy czujesz się lżejsza, szczęśliwsza?

TANIA: Czuję się lżejsza. Czuję, że coś płonie. Czuję się wolna. Mój Boże, właśnie to słowo, to uczucie. Czuję się wolna.

ADAMUS: Dobrze.

TANIA: To przychodzi raz za razem, jeśli idzie o poziom duchowy, poziom duszy, próbuję połączyć się z nim mentalnie lub telepatycznie. Myślę, że on ma takie umiejętności.

ADAMUS: Słusznie.

TANIA: Jest bardzo kreatywny... dzieci. Tak więc czuję się w pewnym stopniu połączona energią.

ADAMUS: Tak więc w zasadzie przyjęłaś trochę wolności dla siebie.

TANIA: To wspaniałe.

ADAMUS: Taak.

TANIA: Wspaniałe dla wszystkich. Dla wszystkich. Miałam wielkiego wirusa. (chichocze)

ADAMUS: Taak.

TANIA: Tak naprawdę to dziękuję ci za twój dar.

ADAMUS: Tak naprawdę to przyjmij wolność i...

TANIA: Tak.

ADAMUS: No wiesz, kosztem pewnego dramatu.

TANIA: O mój Boże, tak.

ADAMUS: Ale udało ci się przez to przejść, prawda?

TANIA: Jak najbardziej.
(ALT SHOUD 10 – 1 lipca 2023 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

czwartek, 3 sierpnia 2023

Wszystko inne to tylko gra

 Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

 Zmiana

Chcę porozmawiać o zmianie. O zmianie. Rzeczy zwykle nie zmieniają się aż tak bardzo, ale teraz się zmieniają. Normalnie jednak aż w takim stopniu się nie zmieniają. Gdyby się cofnąć do przeszłych wcieleń, do przeszłej historii, jakieś czterysta czy pięćset lat wstecz, do wcielenia z tego okresu – niewiele się wydarzyło. Pojawiła się maszyna parowa, a jakieś 80 lat później maszyna do szycia. (Adamus udaje, że ziewa; niektórzy chichoczą) Niewiele się zmieniło. Wioski się nie zmieniły. Ludzie się nie zmienili, zwłaszcza gdy reinkarnowali w tych samych rodzinach, w tych samych wioskach. Polityka niewiele się zmieniła.

Nic się tak naprawdę nie zmieniało poza pogodą. Najbardziej ekscytujące wydarzenia stanowiły zmiany w pogodzie, a nie działo się to tak wiele wcieleń temu. Najważniejszą wiadomością było: „Och, dzisiaj pada deszcz” i tego wypatrywano z niecierpliwością. Naprawdę, życie raczej krążyło wokół pogody.

Teraz zmiany zachodzą dość szybko. Zmiany zachodzą z naprawdę dużą prędkością. Ale chcę porozmawiać o jednym bardzo ważnym elemencie zmian. Cofnę się na chwilę do przyjmowania. Nie, poczekam. Poruszę ten temat pod koniec. (kilka chichotów)

Tak więc zmiana naprawdę nie zdarza się zbyt często. Jest tylko jedna rzecz, tylko jedna rzecz, która powoduje zmianę. Nie jest to pozytywne myślenie. Naprawdę chciałbym, żebyście wszyscy się tego teraz pozbyli. Większość z was stosowała je w swoim życiu. A jeśli nie stosowaliście go w celach biznesowych, jak Tad, to używaliście go, by trzymać diabła z daleka: „Muszę myśleć pozytywnie. Muszę myśleć w jasnych barwach”. Musieliście kontrolować swoje myśli: „Muszę myśleć pozytywnie, a wtedy przydarzą mi się pozytywne rzeczy”. Nie zadziałało, prawda? (ktoś mówi: „Nie”) Nie. (Adamus chichocze)

Daliście więcej wiary waszym mrocznym myślom niż waszym jasnym myślom. Innymi słowy, wasze mroczne myśli miały dużą moc, prawda? Nie musieliście nawet ich wytwarzać. One po prostu już były w gotowości i miały przynieść mroczne rzeczy do waszego życia. Tak więc, szybko! Uciekaj od nich! Myśl szybko o pozytywnych rzeczach! Myśl pozytywnie: „Jestem dobry! Jestem wspaniały! Właściwie to jestem bucem, ale wypowiem te słowa (śmiech) i mam nadzieję, że ciemne rzeczy odejdą”. Oddaliście władzę ciemności, ale nigdy tak naprawdę nie oddaliście jej światłu, waszej pozytywnej stronie.

Ale tak wielu z was, szczególnie w tym życiu, na początku swoich studiów, na początku swojej podróży do Urzeczywistnienia zetknęło się z tą koncepcją pozytywnego myślenia, dobrych myśli, afirmacji. „Jestem piękny. Jestem piękny”, dopóki nie otworzycie oczu i nie spojrzycie w lustro: „O cholera! Co się stało?” (więcej chichotów) I wtedy pojawia się myśl: „Jeśli będę to powtarzać, to pewnego dnia będę naprawdę dobrze wyglądać”. Nie! Wszystko, co robicie, to siedzenie ze swoimi afirmacjami i myślenie: „Tak naprawdę jestem brzydki. Chcę być piękny. Tak naprawdę jestem złym człowiekiem. Chcę być dobry”. Pogrążacie się bardziej niż kiedykolwiek, okopujecie się. Te afirmacje, te pozytywne myśli, pozbądźcie się ich. Nie bójcie się też złych myśli, bo one tak naprawdę nie są wasze. Przestańcie próbować kształtować siebie i używać tych sposobów.

Przyjmowanie polega na odpuszczeniu sobie tego wszystkiego. Nie musicie myśleć dobrych myśli, żeby coś się wydarzyło. To nie zadziałało! Naprawdę nie zadziałało. A wy na to: „No nie, raz zadziałało”. (trochę śmiechu) Wiem, ale pozostałe 10 milionów razy nie zadziałało, nieprawdaż? Nie wieszajcie kapelusza na tym jednym małym razie, kiedy zadziałało. Tak naprawdę nie dostaliście tego, czego chcieliście. Myśli o mocy, afirmacje, cała reszta. Ilu z was zrobiło te plansze i umieściło tam zdjęcia. Czy kiedykolwiek dostaliście cokolwiek z tych śmieci, które umieściliście na tej planszy? Samochody, romanse, zdrowie czy cokolwiek innego? Nie.

KERRI: Tablica marzeń.

ADAMUS: Tablica marzeń. Dziękuję. A jak tam twoja?

KERRI: Nie, to śmieci. Nigdy tego nie robiłam.

ADAMUS: Nigdy tego nie robiłaś.

KERRI: Może dlatego nie dostałam tych wszystkich rzeczy. (Adamus chichocze) Nigdy tego nie robiłam.

ADAMUS: Jest jedna rzecz, która naprawdę powoduje zmianę. Co by to mogło być? Jakieś przypuszczenia? Jedna rzecz, która powoduje zmianę. Dlaczego nie weźmiesz mikrofonu? (do Lindy; ktoś mówi: „Śmierć”) Śmierć. (więcej chichotów) No dobrze, dwie rzeczy.

DAVID: Przyzwalanie na przyjmowanie zmian.

ADAMUS: Przyzwalanie na przyjmowanie. Cóż, to już blisko. Całkiem nieźle. Dziękuję. Przyzwalanie na zmianę. To jest dobre. Ale jest jedna rzecz, która wpływa na zmianę. Jedna rzecz. Proszę.

VANESSA: Och, to do mnie? (chichocze)

ADAMUS: Tak.

VANESSA: (milczy) Cóż, przyjmowanie.

ADAMUS: OK. To część tego, ale nie wszystko.

VANESSA: Och.

ADAMUS: Jedna rzecz, która powoduje zmianę. Proszę bardzo. Linda weźmie od ciebie mikrofon. Szczęśliwego Dnia Kanady.

PILAR: Wybór. Świadomy wybór.

ADAMUS: Nie. (Linda chichocze)

PILAR: Naprawdę? Bo u mnie to zadziałało.

ADAMUS: Nie.

PILAR: Niesamowicie.

ADAMUS: Nie. Coś innego działa u ciebie. Nazywasz to wyborem, ale tak naprawdę chodzi o coś innego.

PILAR: No cóż, sensualność. Wzywam energie... czuję energie. Jestem w tym dobra.

ADAMUS: Mhm.

PILAR: I tak jakby płynę z nimi, i od razu dostaję wiele informacji.

ADAMUS: Jasne.

PILAR: To po prostu mądrość. To działa w moim przypadku.

ADAMUS: OK.

PILAR: Ale...

ADAMUS: Jak dobrze ci to wychodzi?

PILAR: Właściwie to całkiem dobrze.

ADAMUS: To znaczy, w skali od jednego do dziesięciu.

PILAR: Chcę powiedzieć dziesięć.

ADAMUS: Dziesięć, OK.

PILAR: Taak. (chichocze)

ADAMUS: Taak.

PILAR: Taak, czasami różne rzeczy się zdarzają.

ADAMUS: Racja.

PILAR: Mówiąc o przyjmowaniu... łapię się na tym, że przebijam się przez opór. To moje nowe hobby.

ADAMUS: Przyłapujesz się na przełamywaniu oporu.

PILAR: Tak, przez cały dzień. Przyglądam się swojemu oporowi...

ADAMUS: Czyż to nie fascynujące?

PILAR: ...a potem mówię: „OK, nawet jeśli to byle co, w porządku, przyjmuję”. I nagle prowadzi to do czegoś wspaniałego. Tak więc jestem pełna niespodzianek każdego dnia.

ADAMUS: Dobrze.

PILAR: Nie mówię: „No cóż, zdarza się. Różne gówna się zdarzają”.

ADAMUS: Taak.

PILAR: Człowiek się złości i tak dalej, ale uwalniam trochę kontroli i tego przymusu rozwiązywania wszystkich problemów, bo jestem mamą i muszę rozwiązywać wszystkie te sprawy. Przyzwalam na to, żeby po prostu pozwolić innym być tym, kim są.

ADAMUS: Dobrze.

PILAR: Ale zawsze myślałam, że wybór jest, no wiesz, tą jedyną rzeczą...

ADAMUS: Cóż, wybór jest miły, ale ...

PILAR: ... jedyną rzeczą, która naprawdę zmienia, ponieważ mówię: „Hej, już mi się to nie podoba. Wystarczy. Decyduję się to sobie odpuścić”. Nie to, co się stanie, ale to, co mi wystarcza do życia.

ADAMUS: Wybór jest ważny, ale to nie on powoduje zmianę.

PILAR: A więc nie tego szukasz. OK.

ADAMUS: Nie tego szukam.

PILAR: OK.

ADAMUS: Przekonasz się za chwilę.

PILAR: A ja właśnie przyjmuję szansę powiedzenia: „Cześć, przyjacielu”.

ADAMUS: Tak, dziękuję.

PILAR: Miło mi.

ADAMUS: Miło było cię widzieć, Mistrzu. Taak. OK, jeszcze jedna wypowiedź. Co powoduje zmianę? Ja wiem, dokąd zmierzacie. OK.

LULU: Jestem szczęściarą. Postrzeganie? To, jak postrzegam rzeczy.

ADAMUS: To jest trochę jak wybór. Postrzeganie jest ważne, ale samo w sobie nie powoduje zmian. OK. Mary Sue. Mikrofon, proszę.

MARY SUE: Powiedziałabym, że perspektywa.

ADAMUS: To samo, co percepcja, tylko trochę inaczej się pisze.

MARY SUE: Taak, to przyczyna i skutek.

ADAMUS: Taak. Tak, to część tego, ale chodzi o wielkie objawienie, chyba że chcesz...

MARY SUE: Taak. Myślę, że dla odmiany... (chichocze, gdy Adamus kładzie rękę na ramieniu Dave'a,alias Crasha, fotografa)

ADAMUS: Musimy to sfotografować. Taak. (Adamus chichocze)

CRASH (fotograf): Tutaj. Po prostu naciśnij ten przycisk.

ADAMUS: Tylko nie zrób jednego z tych i... (śmiech, kiedy naśladuje robienie selfie)

CRASH: Nie zrobię (Adamus chichocze), jesteśmy zbyt blisko.

ADAMUS: Jesteś zbyt blisko. OK. Wielki uśmiech (ktoś robi im zdjęcie i więcej chichotów na widok komicznej miny Adamusa). OK. Dobrze. Dziękuję, Crash.

CRASH: Dziękuję.

ADAMUS: Och, Mary Sue? Tak.

MARY SUE: OK. Myślę, że największą zmianą dla mnie było uświadomienie sobie, że to wszystko jest moje.

ADAMUS: To wszystko jest twoje. Tak, OK.

MARY SUE: Tak. Jest w moim wnętrzu.

ADAMUS: To dobrze. Tak.

MARY SUE: Jest wewnątrz.

ADAMUS: Jak ci idzie przyjmowanie?

MARY SUE: Oceniłabym siebie całkiem dobrze. Mam...

ADAMUS: To takie nieprecyzyjne. Czy słyszysz te słowa? W jednej chwili: „Och, tak, zamierzam sobie wystawić dobrą ocenę. Ale tak naprawdę nie idzie mi zbyt dobrze”. (Adamus chichocze)

MARY SUE: OK. Nie. Czuję, że przez całe życie rozumiałam dawanie prezentów na innym poziomie niż ktokolwiek inny. Zasadniczo nienawidziłam fizycznego dawania i przyjmowania prezentów.

ADAMUS: Ja jestem w tym dobry. W przyjmowaniu. Taak.

MARY SUE: Nie lubię tego, ponieważ nikt mnie nie zna – ludzie mnie nie znają, a ja czuję, że jestem inna. A prezenty, które są dla mnie ważne, nie są tym, czego chcą inni ludzie. Tak więc myślę, że powrót do siebie...

ADAMUS: Tak.

MARY SUE: ... jest o wiele ...

ADAMUS: Twoje przyjmowanie.

MARY SUE: Moje przyjmowanie.

AAMUS: OK.

ARY SUE: I na tym się teraz skupiam.

ADAMUS: OK. Dobrze. Dziękuję.

Oto wielkie objawienie ma tutaj miejsce. Jest jedna, jedyna rzecz, która powoduje zmianę, w rezultacie której wszystko trafia na swoje miejsce. Tą jedyną rzeczą, która naprawdę powoduje zmiany na tej planecie jest światło.

LINDA: Oooch.

ADAMUS: To było... to takie proste. To światło. Nie można mieć zmiany bez zmiany światła, w większym lub mniejszym stopniu. Albo można by powiedzieć więcej jasności lub mniej jasności. W przeciwnym razie wszystko zawsze pozostanie takie samo. Mamy pewną ilość, można powiedzieć, światła na planecie. I powiedzmy, 300, 400 lat temu była ona prawie taka sama, całkiem stała. Nie zmieniała się zbytnio. Raz na jakiś czas, trochę więcej, a potem raz na jakiś czas trochę mniej. Ale nic się nie zmieniało. Aby dokonać prawdziwej zmiany w życiu, musi być więcej światła lub mniej światła. Ale przyjrzyjmy się sytuacji, gdy jest go więcej.

Pozytywne myślenie nie załatwia sprawy. Pozytywne myślenie może doprowadzić was do załamania się. Afirmacje nie przynoszą zmian. Natomiast światło tak. A więc, kiedy bierzecie trochę więcej światła, powiedzmy, w swoim życiu – przyzwalacie na więcej światła, przyjmujecie swoją energię, swoją świadomość; przestajecie uważać, że jest ono gdzieś w innych wymiarach, a przyzwalacie na nie tutaj – nastąpi zmiana. A ponieważ opiera się ona na świetle, waszym świetle, a wy je przyjmujecie, zmiana ta będzie wam ostatecznie służyć.

Ludzkie ja może na początku powiedzieć: „Tak, ale coś jednak się stało. Stało się coś złego. Utraciłem poważnego klienta”. Lub, jak w przypadku Tad, czasami następuje reorganizacja. Po prostu nie panikujcie. Musicie nauczyć się ufać swojemu wewnętrznemu światłu, ponieważ wtedy pojawia się coś innego. Często stare rzeczy muszą zniknąć z drogi, zanim pojawią się nowe. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku związków. Myślicie, że jeśli wpuścicie więcej światła, to związek się zmieni. Jest to trudne do przeprowadzenia, ale ostatecznie jest to lepsze dla was obojga.

Aby nastąpiła jakakolwiek zmiana – w górę lub w dół, w lewo lub w prawo, dobra lub zła – musi nastąpić zmiana poziomu światła. Możecie to absolutnie określić na podstawie waszego poziomu przyjmowania. Nie przyjmujecie prezentów pocztą. Nie przyjmujecie więcej zdrowia. Nie przyjmujecie więcej pieniędzy lub więcej inteligencji. Po prostu – kiedy przyjmujecie, przyjmujecie światło. To wszystko.

Światło jest świadomością. Rzeczywistość nie mogłaby istnieć bez świadomości, bez światła. To, co macie zrobić, to powiedzieć: „Jestem gotowy na zmianę. Jestem gotowy na przyjmowanie mojego światła, mojej świadomości”. A potem, drogi człowieku, nie próbuj główkować po swojemu, wymuszać czegokolwiek ani po swojemu pozytywnie myśleć. Przyzwól na to, co stanie się dalej. I właśnie wtedy pewne atrybuty, takie jak... światło pomoże ci zmienić własną perspektywę. Pomoże ci dokonać mądrzejszego wyboru. Ale to właśnie światło wywołuje wszelkie zmiany.

To, co dzieje się teraz, gdy przyjmujecie – a ja jestem dla was surowy w kwestii przyjmowania, gdy stwierdzam, że tak naprawdę nie radzicie sobie zbyt dobrze, ponieważ w istocie chodzi o to, by wpuścić więcej światła, które spowoduje zmiany w waszym życiu. Pieprzyć pozytywne myślenie. Ono nie działa, podobnie jak wszystkie te stare techniki i sztuczki. Skończcie z walką, siłą, zdeterminowanym wojownikiem, całym tym popisywaniem się. Nauczcie się dopuszczać światło. Światło jest jedyną rzeczą w fizycznej rzeczywistości, która spowoduje zmianę – na poziomie osobistym, na głębokim poziomie osobistym – i jest to bardzo łatwe do zrobienia. Zrobimy to w naszej dzisiejszej merabie, jeśli w ogóle dojdziemy do tego punktu. (Adamus chichocze)

Tak więc chcę, żeby to zostało w was wyryte. Jedyną rzeczą, która powoduje zmianę jest światło. I można zmniejszyć ilość światła. Można się bardziej na nie zamknąć i to zmieni stan spraw w waszym życiu. Albo można je przyjąć. Wasze światło, wasza energia, wasza świadomość wszystko zmieni. Absolutnie zmieni. Tak więc, kiedy kręcicie się w kółko, powtarzając: „Och, nie wiem, co robić”, kiedy kładziecie się wieczorem do łóżka, stresujecie się i rozmyślacie: „Jak wydostać się z tego kłopotu, w którym jestem?”, zatrzymajcie się i przyjmijcie swoje światło. To wszystko. Bez stawiania warunków. Bez prób zastosowania go: „Zastosuję to światło do poprawienia zdrowia lub do problemów w związku” czy do czego innego. Przyjmujecie tylko światło.

W głębi siebie, wy, jako człowiek, wy, jako istota z duszą, już wiecie, czego naprawdę chcecie. Nie musicie tego mówić! Co wy sobie myślicie, że wasza dusza jest głupia? Nie musicie jej nic mówić. Nie musicie mówić swojej własnej energii. Czasami uważacie, że musicie powiedzieć – o tym, czego chcecie – musicie powiedzieć Bogu, czego chcecie, albo swojej duszy, albo swojemu Ja Jestem. Ono już wie. Już wie. Zazwyczaj nawet wówczas, gdy wy tego nie wiecie.

Tak więc teraz wpuście światło. Przyjmijcie je. Nie próbujcie mówić mu, co ma robić. Nie mówcie: „Muszę dziś sprzedać 200 skrzynek chili”. A następnie całkowicie przyzwalacie na to, co się z tym światłem zadzieje. Nie musicie go kontrolować. Trzymajcie ręce z dala od niego. Trzymajcie swój mózg z dala od niego. Tylko to spieprzycie. Pozwólcie mu teraz wejść do waszego życia. Odkryjecie, że zbyt długo używaliście tego, co ja nazywam prawdziwą sztuczną inteligencją, waszego mózgu. (Linda chichocze) To on jest sztuczny. Nie wie. Nie rozumie światła. Rozumie tylko logikę.

Przyjmijcie to światło i pozwólcie mu wejść, obserwujcie, co się dzieje, a następnie tańczcie z tym, co się dzieje. Ale przestańcie próbować je kontrolować. Przestańcie mówić: „Potrzebuję tego. Potrzebuję tamtego”. Ono już wie. Pojmujecie to? Ono już wie. I to wy to psujecie, myśląc, że światło, wasza dusza i wasze Ja Jestem są tak głupie, że musicie im mówić, czego chcecie.

Weźcie głęboki oddech i przyzwólcie.

Jedyną rzeczą, która powoduje zmianę, wpływa na zmianę, jest światło, poziom światła. To wszystko. I to jest świadomość, i to jest takie proste. Takie proste.

Weźmy z tym głęboki oddech. Porządny, bardzo głęboki oddech.

Zmiana zachodzi tylko wtedy, gdy poziom światła staje się większy lub mniejszy. Światło jest jedyną rzeczą, która naprawdę wpływa na zmianę. Wszystko inne to tylko gra. To tylko gra.
(ALT SHOUD 10 – 1 lipca 2023 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

 

Oddychajcie, przyzwalajcie, przyjmujcie i płyńcie

 Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

 Oddychajcie, przyzwalajcie, przyjmujcie i płyńcie – meraba

Weźmy teraz głęboki oddech i rozpoczniemy merabę.

Wy, jako człowiek, możecie wpuścić więcej światła. To jest ta jedyna rzecz, którą możecie zrobić.

(zaczyna płynąć muzyka)

Ale powiem wam, że ono i tak przybędzie, czy na to przyzwolicie, czy nie. Możecie mu się opierać. Możecie je odpychać. Ale prędzej czy później ono utoruje sobie do was drogę.

Rozmawialiśmy o przyjmowaniu, a chodzi o przyjmowanie swojego własnego światła, swojej własnej świadomości.

(pauza)

Pojawia się pragnienie, by spróbować nim zarządzać i je kontrolować. Ale wtedy bierzecie głęboki oddech i po prostu odpuszczacie sobie to wszystko i przyjmujecie.

(pauza)

Zaczyna się od oddechu. Zaczyna się od oddechu.

Oddech, głęboki oddech uziemia i ześrodkowuje was, wprowadza w waszą Obecność i wyciąga was z umysłu. Zróbmy to teraz. Porządny, głęboki oddech.

(pauza)

Takie: Aaaach!

Kiedy wdychacie, przyjmujecie. Przyjmujecie oczywiście powietrze, tlen. Ale przyjmujecie również swoją Jaźń, swoją Obecność.

Weźcie głęboki oddech i przyjmijcie.

Przyjmowanie nie jest czymś mentalnym. Jeśli zauważycie, że stajecie się mentalni, po prostu weźcie głęboki oddech. To taki piękny symbol przyjmowania. Wdychacie je, a następnie pozwalacie mu płynąć.

Przepływa przez wasze ciało, a potem wypływa.

(pauza)

Wdychacie teraz światło. Tak, możecie wdychać światło, absolutnie.

Weźcie głęboki oddech i po prostu przyjmijcie swoje własne światło.

(pauza)

To wasza energia, którą wdychacie.

(pauza)

To naprawdę dobry sposób, by zacząć przyzwalać na własną energię, wdychając ją.

A kiedy ją wdychacie, to nie jest to zwykłe powietrze. Wdychacie nie tylko wspólne powietrze. Teraz świadomie wdychacie i przyjmujecie swoje światło.

Zaczyna się od oddechu. Bardzo proste.

(pauza)

A potem przyzwolenie.

Wiecie, że jestem wielkim zwolennikiem przyzwalania.

Prawda jest taka, że wszystko już jest. Czy potraficie przyzwolić? Czy potraficie wyjść poza brak poczucia własnej wartości, poza stare przekonanie, że wystarczy wam tylko to, co macie i naprawdę przyzwolić?

Kiedy przyzwalacie, wykraczacie poza postrzeganie siebie jako człowieka. Przyzwalacie na swoją wyższą Jaźń, swoją duszę, swoje Ja Jestem. Naprawdę przyzwalacie na świadomość i światło.

Tak często widzę Shaumbrę szukającą dostatku, zdrowia lub odpowiedzi. To tak proste jak przyzwolenie. Już jest tutaj. Już jest. Przestańcie szukać tego poza sobą.

Przy okazji, mówiłem o tym wcześniej w Podróżach w czasie, naszym nowym wydaniu, naszej nowej Klasie w Chmurze, że cała sprawa z podróżami w czasie polega na tym, iż nigdzie się nie wybieracie. Nie wskakujecie do małego pojazdu, nie dokonujecie nawet astralnej projekcji 300 lat wstecz czy 20 lat w przyszłość. Nigdzie się nie wybieracie. Przyzwalacie, żeby to do was przyszło. Kropka. Tak właśnie podróżuje się w czasie.

Nie odlatuje się w krainy astralne. Tam jest cholernie niebezpiecznie. Bylibyście jak harcerz w niebezpiecznej dzielnicy. Szybko by was dopadli! To takie naiwne. Nie! Podróżując w czasie, pozwalacie przeszłości lub przyszłości przyjść do was. Tak samo jest z przyzwalaniem.

Bierzecie głęboki oddech – zacznijmy od tego, głęboki oddech – i po prostu przyzwalacie. Na co przyzwalacie? Na siebie, na swoje światło.

Bierzecie głęboki oddech i po prostu przyzwalacie. To oznacza otwarcie się. Otwarcie się. Otwarcie drzwi i okna swojej ludzkiej jaźni. Otwarcie bram i otwarcie umysłu. Po prostu otwórzcie się i przyzwólcie.

(pauza)

A następnie, oddychając i przyzwalając, przyjmijcie.

Wiem, że przyzwalanie i przyjmowanie są bardzo blisko siebie. Ale są też trochę inne. Widziałem wielu Shaumbra, którzy teraz przyzwalają. Otwierają drzwi i okna swojego ludzkiego ja, wpuszczają światło, ale go nie przyjmują.

To tak, jakby zgadzali się, że OK, światło już jest, ale oni go nie przyjmują. Nie przyswajają go.

Przyjmijcie to światło teraz.

Przyzwoliliście, by się zbliżyło, teraz je przyjmijcie.

(pauza)

To wszystko jest całkiem proste. Gdyby nie te miliony nakładek i oporów, to wszystko byłoby całkiem proste. Oddychacie. Przyzwalacie, a następnie przyjmujecie. Wprowadzacie je w siebie.

Nie. Niektórzy z was próbują... nie, nie. Pff! Sprawiacie, że za chwilę będę musiał zatrzymać muzykę. Próbujecie to ująć w ścisłe ramy. Mówicie: „OK, przyzwalam na zmianę mojego zdrowia. Przyjmuję energię, żeby moje dzieci wyprowadziły się z domu. Przyzwalam na nowy samochód”. Przestańcie! Przestańcie mentalnie kontrolować ten proces. Przestańcie być tak cholernie ludzcy.

To jest niekończące się przyzwalanie. To wszystko, czym jest. To po prostu światło. To wasza świadomość i energia. Bierzecie głęboki oddech, przyzwalacie na nie i przyjmujecie je.

Nieodłącznym elementem całego tego procesu jest to, że wraz z większą jasnością, większą ilością światła, następuje zmiana.

Wy, człowiek i wasza dusza, już wiecie, dokąd iść z tym wszystkim. Nie musicie tym kierować. Musicie po prostu się tym bawić. Doświadczać tego.

W tym momencie niektórzy z was pomyśleli: „OK, przyzwalam sobie na nowy samochód”. Zamknijcie się! Po prostu przyzwólcie, dobrze?

OK, wróćmy do podstaw. Zróbmy teraz oddychanie.

(pauza)

Zróbmy porządne oddychanie. Przyzwólmy teraz na obecność tego światła i energii.

Wdychajmy je i przyzwólmy na to światło.

Ono już tu siedzi. Jest gotowe wejść. Siedzi właśnie tutaj. Jest na jałowym biegu, po prostu czeka. Więc przyzwólcie na nie.

Teraz, gdy jest tuż obok, przyjmujecie je. Wnosicie je w siebie. Wnosicie je w siebie.

Widzicie? Całkiem proste.

To jest tak proste, że przypomina oświecenie w stylu Ulicy Sezamkowej. Po prostu bierzecie głęboki oddech i przyzwalacie.

Bierzecie głęboki oddech, przyzwalacie na swoje światło, na swoją energię, a następnie je przyjmujecie. Integrujecie je. Wprowadzacie je w siebie.

(pauza)

Bierzecie głęboki oddech.

Przyzwalacie na obecność swojego światła.

I w tym momencie je przyjmujecie.

(pauza)

Bierzecie głęboki oddech.

Przyzwalacie na swoją boskość, na swoje światło.

Następnie przyjmujecie je. Wnosicie je do tej rzeczywistości, do tego waszego życia.

I kiedy to robicie, a jest to takie proste, nie musicie myśleć po swojemu. Nie musicie zastanawiać się, ile tego światła lub co z nim zrobicie. Wasza wewnętrzna mądrość już to rozumie.

Wy, człowiek, jesteście teraz uwolnieni od tej całej gry w „Ile?” i „Co powinienem zrobić?” i „Jak ciężko powinienem nad tym pracować?” i „Gdzie powinienem to umieścić?” i „Co, jeśli zrobię to źle?”

Oświecenie w stylu Ulicy Sezamkowej. To naprawdę proste. Weźcie głęboki oddech, by się skupić. Następnie przyzwalacie temu światłu, waszemu światłu, waszej energii, by znalazło się w waszej Obecności. A potem je przyjmujecie. Wpływa do waszego ciała. Płynie do waszego umysłu.

(pauza)

Płynie do waszej przeszłości, płynie do waszej przyszłości i teraz macie przepływ.

Oddychacie.

Przyzwalacie na swoje światło.

Przyjmujecie je do swojej rzeczywistości, do swojego życia.

I teraz następuje przepływ.

(pauza)

Bierzecie głęboki oddech.

Przyzwalacie na swoje światło.

Przyjmujecie je do tej rzeczywistości i teraz wszystko płynie.

I kiedy to robicie, kiedy przez to przechodzicie, uświadamiacie sobie, że naprawdę ciężko pracowaliście nad różnymi sprawami. Usiłowaliście być kimś w rodzaju policjanta drogowego, strażnika więziennego, wszystkiego, co wiąże się z energiami, i tak bardzo staliście się mentalni i tak bardzo ugrzęźliście w swoim mózgu, że nie mogliście znaleźć wyjścia. Wiem, jak to jest. Mam taką historię, którą kiedyś wam opowiem. Byłem w kryształowym więzieniu przez 100 000 lat. (Adamus chichocze) Tym, którzy są nowi i nie słyszeli tej historii, opowiem ją wkrótce. Ale zatrzymajcie się, weźcie głęboki oddech, otwórzcie się i przyzwólcie.

To naprawdę proste. A potem przyjmujecie to światło i przez cały czas, gdy to się dzieje – to światło teraz napływa – tylko światło może powodować zmiany. To wszystko. Nie pozytywne myślenie, co do którego możecie przez chwilę udawać, że działa. Nie afirmacje. Nie chodzenie do kościoła. Nie modlenie się codziennie. Nie bycie kimś, kto troszczy się o innych.

Tylko światło może przynieść zmianę. Tylko światło.

Tak więc bierzecie głęboki oddech.

Przyzwalacie na to światło.

Przyjmujecie je do tej rzeczywistości.

I wtedy wszystko zaczyna płynąć.

Po prostu zaczyna płynąć, a wy uświadamiacie sobie, że nie musicie mieć ogromnego planu, co zrobić z tymi sprawami lub jak zmienić swoje życie. Zmienia się ono na waszych oczach w boski sposób. Zmienia się na przekór wam w boski sposób.

Bierzecie głęboki oddech. Zróbmy to. Głęboki oddech. No dalej! Weźcie głęboki oddech.

I pozwalacie swojemu światłu napłynąć.

I przyjmujecie je do tej rzeczywistości, do tego ciała.

I wszystko zaczyna znów płynąć.

(pauza)

To całkiem proste. I powinniście zapomnieć o pytaniach: „Co on powiedział? Czy mam przyjąć, a potem nad tym myśleć, a następnie ćwiczyć? Co on takiego powiedział?” To takie proste.

To jest Oddychanie. To Przyzwalanie. To Przyjmowanie. I to jest Przepływ. B.A.R.F.* (kilka chichotów; „barf” jest synonimem słowa „wymiotować”).

Barf. Wiecie, to jest OK, bo teraz zapamiętacie. Zapamiętacie. „Co on powiedział? Och, mam zwymiotować”. Tak. (wydaje odgłos wymiotowania) Wyrzućcie wszystkie stare rzeczy i wpuście światło. Wyrzućcie z siebie wszystkie te stare, mentalne, żmudne, uciążliwe, zmagające się, walczące sposoby. Po prostu to zwymiotujcie. A potem bierzecie głęboki oddech i przyzwalacie, przyjmujecie i płyniecie.

*B.A.R.F. Skrótowiec składający się z pierwszych liter wyrazów: Breathe (oddychanie), Allow (przyzwalanie), Receive (przyjmowanie), Flow (przepływ) – przyp. tłum.

Zapamiętacie to, prawda? Tak. Dobrze.

Zróbmy to teraz razem.

Bleee! (wydaje odgłos wymiotowania; dużo śmiechu)

ADAMUS: (chichocze) Podejdź tu, Linda. Chodź tutaj. Podejdź tutaj. Podejdź tu. (Linda wchodzi na scenę wyglądając na speszoną) Linda była kiedyś nauczycielką. Tak więc teraz, droga klaso, zwymiotujmy razem z Lindą. (więcej śmiechu) No dalej.

LINDA: Bleee!

ADAMUS: Bleee! Jeszcze raz.

LINDA: Bleee!

ADAMUS: Bleee! I jeszcze raz.

LINDA I PUBLICZNOŚĆ: Bleee!

ADAMUS: Bleee!

Dlaczego Shaumbra jest w tym taka dobra, a nie potrafi przyjmować? (śmiech) Dlaczego tak jest – zróbmy to wszyscy. Przyłączmy się online, gdziekolwiek jesteście, z Lindą, która zwykle prowadzi oddychanie, ale teraz, z Lindą, na trzy. Raz, dwa, trzy ...

WSZYSCY: Bleee! (Adamus chichocze)

ADAMUS: OK. Gaja właśnie wyszła. (dużo śmiechu) Cholera! Kuthumi, mógłbyś z nią porozmawiać? Czy mógłbyś wyjaśnić, co my tu robimy? (więcej chichotów) Mógłbyś?

A to się porobiło.

Cóż, pamiętajcie tylko, że wszystko jest dobrze w całym stworzeniu.

ADAMUS I PUBLICZNOŚĆ: Bleee! (oklaski publiczności)
(ALT SHOUD 10 – 1 lipca 2023 – prezentowany przez ADAMUSA SAINT–GERMAINA za pośrednictwem Geoffrey’a Hoppe)
Tł. Marta Figura

 

,Życie wielowymiaro

 Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i śmiech

 ,(…) przybyliście tutaj, czując być może małą dezorientację, być może trochę niepokoju, związanego z dzisiejszymi zajęciami. Wiecie co jest zabawne? To, że próbujecie to naprawić. Każdy z was próbuje to zrobić. Muszę naprawić siebie. Muszę doprowadzić siebie do równowagi. Cóż, a może jednak nie? Wiecie dlaczego? Tak, wiecie. Próba doprowadzenia siebie do równowagi w taki sposób w jaki zwykle to robicie, to bardzo mentalna aktywność. Angażuje pewien rodzaj mentalnej, psychicznej siły – Och, muszę z powrotem doprowadzić się do równowagi. A potem ponownie ją tracicie.

Próbujecie przekonać do tego samych siebie, zamiast po pro-stu być sobą. To wielka różnica. Mówicie – Coś jest ze mną nie tak. Dlaczego czuję się tak dziwnie? Dlaczego te wszystkie rzeczy pojawiają się w moim życiu akurat teraz? Doprowadzacie siebie do szaleństwa, a potem myślicie, że musicie podjąć szereg wysiłków, żeby to zmienić. Albo robicie coś jeszcze gorszego i próbujecie zablokować te wszystkie uczucia, mówiąc do siebie – Jestem normalny. Jestem normalny. Cóż, nie jesteście normalni (śmiech).

Wielowymiarowe życie to autentyczna zdolność PRZYJĘCIA CHWILI, W KTÓREJ SIĘ JEST oraz wszystkiego co jest z nią związane – tego co dobre, złe czy brzydkie. To ciągła ewolucja, rozwój i otwieranie się… przyzwalanie. Czasami stare i głęboko pogrzebane kwestie zaczynają wychodzić na powierzchnię. To rzeczy o których istnieniu nawet nie wiedzieliście albo rzeczy, które uznaliście za dawno uwolnione. Wszystko to wychodzi na wierzch.

Wielowymiarowe życie to zdolność, żeby to przyjąć i bycie świadomym, czym to jest. Właśnie to robi różnicę. Nie chodzi o analizowanie czegokolwiek w swoim umyśle, tylko o zdolność do bycia świadomym tego, co dzieje się z energetycznego punktu widzenia. Nie chodzi o to, żeby od tego uciekać i grać z tym w dawne gry..."
- Adamus Saint-Germain ,,Życie wielowymiaro