piątek, 20 marca 2020

PYTANIE 7

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i zbliżenie


PYTANIE 7: Ubiegły rok był dla mnie bardzo trudny, ponieważ moje spotkanie ze smokiem objawiło się rakiem piersi. To było jak przekleństwo i błogosławieństwo zarazem. Wiele się nauczyłam i wiele sobie uświadomiłam, i teraz wiem jak dalece to doświadczenie pomogło mi zerwać ze starymi wzorcami w moim życiu. Zdecydowałam się na Urzeczywistnienie w tym życiu i teraz jestem pewna, że je osiągnę. Ale jednocześnie postanowiłam pozostać na planecie jako wcielony Mistrz przez co najmniej kolejne kilka lat i wreszcie mieć życie, jakiego nigdy nie prowadziłam, życie Urzeczywistnienia w ludzkim ciele. Znam także prawie wszystko, czego nauczałeś na zajęciach Kihaku i w innych niezwykłych materiałach na temat chorób i naszej relacji z energią i Ciałem Wolnej Energii...
ADAMUS: Czytaj wolniej.
PYTANIE 7: ...co bardzo mi pomogło.
ADAMUS: Czytaj wooolniej.
PYTANIE 7 (ciąg dalszy): Ale mój umysł czasami mnie oszukuje i dlatego potrzebuję od ciebie pewnego rodzaju potwierdzenia. A więc moje pytanie brzmi...
ADAMUS: Ooch, dobrze.
PYTANIE 7 (ciąg dalszy): ...czuję się teraz dobrze i moje ciało odzyskuje równowagę.
ADAMUS: Dobrze.
PYTANIE 7 (kontynuacja): Ale czy będę w stanie pozostać na planecie i żyć życiem Urzeczywistnienia?
ADAMUS: Tak.
LINDA: Było kilka pytań na temat raka i jego znaczenia. Dużo.
ADAMUS: Taak, i wiecie, kiedy wchodzicie w Urzeczywistnienie, to tak wiele dzieje się w ciele. Ciało przechodzi ogromne zmiany. Odchodzi od starej hierarchii DNA, komórek, chromosomów i całej reszty. To, co dzieje się w waszym ciele, jest raczej traumatyczne. To dobrze, że tak naprawdę nie macie pojęcia co się dzieje, bo dzięki temu wasz umysł nie doznaje traumy, ale dużo przechodzicie. Przestawiacie się teraz na własną energię na wielu, wielu, wielu różnych poziomach.
Niektórzy z was zapadną na chorobę – na raka. To przerażające, ale to na pewno was obudzi. Niektórzy z was doświadczą innych dolegliwości fizycznych, które zmuszą was do poważnych wewnętrznych przemyśleń. Nie polecam robić tego w ten sposób, ale niektórzy z was zrobią to tylko po to, żeby zwrócić na siebie swoją własną uwagę. Chciałbym zobaczyć w przyszłości, że nowo przybyli nie pójdą tą drogą. Zbyt dużo na niej cierpienia.
Dla tych z was, którzy teraz tego doświadczają, dla Shaumbry z wszelkimi dolegliwościami fizycznymi, to naprawdę czas, żeby (…) – wiem, że to brzmi trochę kiepsko, tak mówi Cauldre – przyzwolić na pełne zaufanie do siebie, a zwłaszcza do swojego ciała, któremu nie ufaliście w żadnym praktycznie wcieleniu na tej planecie. Tymczasem posiada ono zdolność naprawiania siebie, a jeśli nie zdoła tego zrobić, technologia je naprawi. Nie ma nic złego w korzystaniu z technologii w rozsądnych granicach.
Znacznie wybiegam naprzód, ale przygotowałem się na to. A więc... (…) Dajcie mi chwilę, mamy tutaj małą wewnętrzną dyskusję.
LINDA: Kto wygrywa?
ADAMUS: Ja. Ja wygrałem.
Ciało przechodzi teraz ogromne zmiany i ma zdolność samo uzdrawiania lub odnowy, nawet w przypadku bardzo, bardzo traumatycznego i głębokiego zakłócenia równowagi fizycznej. Ta zdolność nie została utracona.
Jednym z kierunków, który obieramy... otóż podczas gdy ludzkość obiera techniczną drogę, żeby, na przykład, zastąpić części ciała lub ewentualnie poddać się terapii genowej, odnowie, a nawet nanotechnologii – my będziemy obierać nieco inny kierunek. Posiadacie bowiem zdolność odtwarzania ciała fizycznego i to w daleko lepszej i bardziej przyjaznej wam wersji niż to, które macie teraz. Jest ona już zawarta w wewnętrznym wzorcu waszego ciała, ale trzeba przejść wiele jeszcze zmian, żeby do niej dotrzeć.
Nadejdzie moment, w którym będziemy mieli świątynię, ale nie świątynia będzie uzdrawiać – to będzie bezpieczna przestrzeń, dokąd ludzie przyjdą po uzdrowienie. „Uzdrowienie” nie jest dobrym słowem, Cauldre. To odnowa. Wejście w nowe ciało. W sensie dosłownym, bo jego projekt po naszej stronie został zakończony i ostatecznie zamanifestuje się ono na waszej planecie. Chcę podkreślić, że nie świątynia to czyni, a człowiek. Ale stworzymy taką świętą i bezpieczną przestrzeń w świątyni. I będzie to... tak, możecie to zrobić w domu, nie musicie się udawać w jakieś konkretne miejsce – bo będzie to miejsce, do którego się udacie, żeby po prostu wejść w swoim ciele i umyśle na najgłębsze poziomy przyzwolenia. Przyśpieszy to przejście z obecnego anayatronu i obecnej hierarchii waszego ciała fizycznego do innego rodzaju zdrowszej biologii, zintegrowanej z waszym Ciałem Wolnej Energii, które nazywacie ciałem świetlistym. To nadchodzi i wiem, że wywoła wiele pytań, a Cauldre nie chciał o tym mówić, ale powiedzieliśmy o tym.
A zatem, konkluzja w odniesieniu do tego pytania. Jeśli występuje u was teraz jakaś fizyczna dolegliwość, przyzwólcie, by weszła wasza energia – wasza energia – i znalazła sposób, żeby ją usunąć. I nie musicie jej nadzorować ani nią zarządzać. Po prostu przyzwalacie na nią. Czasami będzie wyglądało, że się pogorszyło zanim się poprawi, ale dolegliwość minie. Z całą pewnością minie. I znowu wybiegam naprzód, ale lubię o tym mówić.
Gdy osiągniecie Urzeczywistnienie w większości nie będziecie czuli potrzeby ogłaszać tego światu. Nie będziecie mieli ochoty publikować tego w mediach społecznościowych ani pisać książek o tym, jak to cholernie jesteście urzeczywistnieni ani nic w tym stylu. To sprawa bardzo osobista, bardzo głęboka, bardzo, bardzo osobista i przez jakiś czas ten stan będzie niezwykle kruchy. Nie będziecie chcieli, żeby ktoś go zakłócał. To jest bardzo...
LINDA: To załatwia kilka pytań.
ADAMUS: Bardzo kruchy stan. Ale stanie się tak i ktoś zauważy: „Poczekaj chwilę. Czy w zeszłym roku nie miałeś raka w ostatnim stadium? A ciągle jesteś na chodzie? I dobrze wyglądasz, lepiej ode mnie. O co w tym chodzi?” To są owszem ciekawe i budujące wieści, ale też trochę przerażające, ponieważ mogą wzbudzić niepożądane zainteresowanie Karmazynowym Kręgiem, gdyż są tacy, którzy zechcą być uzdrowieni bez zrozumienia pierwotnej przyczyny dolegliwości. Znajdą się tacy, którzy spodziewać się będą cudów Jezusa, czym my nie będziemy się zajmować. Niewiele dobrego przyniosły Jezusowi wszystkie te jego cuda, no wiecie. Tak więc zetkniemy się z tego rodzaju sprawami w miarę, jak posuwać się będziemy naprzód. OK, dobrze.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

czwartek, 19 marca 2020

Pytanie 6



PYTANIE 6: Jaka jest różnica między Urzeczywistnieniem a wcielonym oświeceniem?

ADAMUS: No cóż, po osiągnięciu Urzeczywistnienia nie musicie pozostać we wcieleniu. Możecie być jak motyl, po prostu odlecieć i nigdy nie wrócić. We wcielonym Urzeczywistnieniu lub wcielonym oświeceniu chodzi o dokonanie świadomego wyboru pozostania na planecie. Shaumbra jest w dosłownym tego słowa znaczeniu pierwszą grupą, która to wybrała. Kiedy zrobimy nasz dzień otwartych drzwi, przekonacie się, że większość Wzniesionych Mistrzów tego nie zrobiła i że są dla was pełni podziwu. Nie należy traktować lekko tego, że zostajecie, są też trudne strony tego faktu. Każdy może osiągnąć Urzeczywistnienie – wszyscy je osiągną – ale bardzo niewielu pozostanie na planecie we wcieleniu. Bardzo, bardzo niewielu.

LINDA: A dokładniej mówiąc, sprecyzuj, jaka jest różnica między Urzeczywistnieniem a oświeceniem?

ADAMUS: „Oświecenie” to duchowy termin, który nie bardzo mi się podoba. „Urzeczywistnienie” to mój termin i uwielbiam go. (…)

LINDA: (…) Taak, jasne!

ADAMUS: Oświecenie, no wiecie, przywołuje obrazy rozmaitych guru, wszelkich przesądów i wznoszącego się Jezusa w otoczce różnych świateł, a wcale nie o to chodzi. To znaczy, to się nie odbywa w ten sposób. To rodzaj wielkiego mitu, a ludzie tego nie rozumieją. Prawdę mówiąc, bardzo lubię obserwować nowicjuszy przybywających do Klubu Wzniesionych Mistrzów. Mówią: „O, rany! Nie było ani płomieni, ani kłębów dymu, ani żadnej aureoli wokół mnie”. A ja na to: „Ano nie”. Nie, w większości przypadków niema czegoś takiego.

Tak więc cała koncepcja oświecenia, duchowego oświecenia... i cóż z tego, że zostaniecie po jego osiągnięciu na rok lub dwa, będziecie chodzić recytując mantry i uchodzić za świętego – nie wiem, kto to wymyślił. Prawdopodobnie kościół, ale nie wiem, kto to wymyślił, ponieważ, jak powiedziałem wcześniej, a wy się o tym przekonacie, prawdziwy Mistrz, wcielony Mistrz jest nietolerancyjnym sukinsynem. Nie chodzi recytując mantry. Chodzi spluwając (…), ponieważ nie będzie tolerował nikogo, kto by spróbował nim manipulować. Po prostu nie będzie. Natychmiast ukróci podobne próby. Nie zachowa się miło w stylu: „Porozmawiajmy o tym i rozpatrzmy to”. Tfu! Wynoś się z mojej energii, ale już! A wiecie, co w tym jest śmieszne? Ludzie szanują takie zachowanie bardziej niż całe to cackanie się, przymilanie i ckliwości. Chcą, żeby ktoś – (chlast!) – trzepnął ich prosto w twarz. Właśnie dlatego tu jestem. (…) To szczera prawda.

Oświecenie to coś jak hollywoodzka wersja Urzeczywistnienia, ponieważ trudno byłoby w Hollywood nakręcić prawdziwy film o Urzeczywistnieniu. Ono nie jest takie efektowne, łatwe do pokazania, więc ludzie polerują to oświecenie. Jezu, po prostu... chcę powiedzieć, że nie Jezus... ale, Jezu, po prostu ... (…) Popatrz tylko co się tu z tobą porobiło! (mówiąc to, spogląda w górę) Jedźcie do Sedony. Nieważne. (…)

OK. Następne pytanie, Linda. A te wyrzucasz?

LINDA: Nie, sortuję i układam ponownie na podstawie tego, co mówisz. Nieco trudno się z tobą współpracuje.

ADAMUS: Podczas gdy ona sortuje... Urzeczywistnienie jest naturalną sprawą. Naprawdę i wy do niego dojdziecie. To nic wielkiego. Nie da się tego zrobić poprzez studiowanie. Nie da się tego zaplanować. Jeśli to zaplanujecie, plany się posypią. Macie tylko przyzwolić. Doświadczacie tego, jak to jest wchodzić w Urzeczywistnienie, a jakaś cząstka was mówi: „Nic się nie dzieje”. Och! Nie uwierzycie, co się z wami dzieje. Po prostu teraz tego nie widzicie. To niesamowite, co się teraz z wami dzieje, tak więc wdychajcie to i przyzwalajcie. Naprawdę nie możecie tego zepsuć. Możecie ulec dystrakcji, ale w ostatecznym rozrachunku nie możecie tego zepsuć. Kropka.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura




wtorek, 17 marca 2020

Pytania 4-5



PYTANIE 5: Czy można dojść do Urzeczywistnienia z partnerem w związku?

ADAMUS: To zależy od tego, jak to rozumieć. Czy wasza dwójka zawiąże coś w rodzaju węzła miłosnego i powie: „Oboje pójdziemy w tym samym czasie?” Czy wszystkie trzy, drogie siostry, czy wszystkie musicie w nie wejść w tym samym czasie?*

CHERYL: Och, taak! (...)

ADAMUS: Absolutnie nie.

CHERYL: Dlaczego nie? Mogłabym zobaczyć, jak to się robi.

ADAMUS: Tylko jedna, tak. Popchnij do niego jedną z was, a następnie sprawdź, jak to działa.(kilka chichotów)

LINDA: Otóż pytania z tym związane nie sugerują, że wspólnie mieliby to robić. Bardziej chodziło o to, czy będąc z kimś można tego dokonać... w sensie, że gdy masz kogoś?

ADAMUS: Jeśli jest się w związku?

LINDA: Taak.

ADAMUS: Och, absolutnie.

LINDA: Och.

ADAMUS: Och, absolutnie.

LINDA: To zupełnie inna sprawa wobec tego.

ADAMUS: Czy można być w związku z kimś, jeśli ten ktoś nie jest tym wszystkim zainteresowany? Absolutnie. Bez wątpienia. Ale nie musicie go tym codziennie zanudzać. Nie musicie mu opowiadać z detalami przez co przechodzicie, ponieważ może nie mieć ochoty tego nie słuchać. Po prostu przyzwólcie, żeby ono nastąpiło i poczekajcie, aż powie: „Co z tobą? Nagle stałeś się taki miły”. (…)

LINDA: To ma być miernik?

ADAMUS: Taak, taak.

LINDA: Interesujące.

ADAMUS: (zwraca się do Lindy) Czy masz kleenex, chusteczkę? (Linda sięga za siebie i podaje mu chusteczkę) A zatem, taak...

LINDA: Wyciągnęłam ją zza poduszki, nie z mojego...

ADAMUS: Taak, dziękuję. (…)

Ale tak, wymieniłbym kilka istotnych wymówek, którymi usprawiedliwia się brak Urzeczywistnienia. Po pierwsze, relacje. Niektóre są bardzo bliskie. Zdrowie to kolejne, a więc przejdźmy do pytań dotyczących zdrowia.

LINDA: Nie, nie. Najpierw mam kilka innych.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

Adamus zwraca się do trzech sióstr, które przyjechały z Kanady –przyp. tłum




 LINDA: To bardzo typowe pytanie.

PYTANIE 4: Jedną z przeszkód w dojściu do Urzeczywistnienia jest dla mnie to, że nie mogę się doczekać swojego Urzeczywistnienia, a dochodzenie do niego i jego rezultat dla moich różnych relacji trochę mnie martwi. Adamus często mówił, że bycie samemu jest dobrą rzeczą, ale wielu z nas ma zobowiązania wobec małżonków, dzieci i przyjaciół. Czy wyłonimy się z kokonu tak zmienieni, że wszyscy oni znikną? Czy całkiem wypchniemy tych ludzi z naszego życia? Czy mógłbyś wyjaśnić, co może się stać w przyszłości?

ADAMUS: Jedną z największych dystrakcji w Urzeczywistnieniu są relacje i zawsze one są źródłem trosk. Ktoś tu z kimś się związał wchodząc w poważny związek. No to niech się rozwiąże. Chodzi mi o to, że nie... Co to jest poważny związek? Że oboje powinniście pozostawać w związku opartym na karmie? Rozwiążcie go. Macie – i to zabrzmi ostro – ale macie teraz tylko jedno zobowiązanie: wobec siebie. To wszystko. Rzeczywiście, niektóre relacje znikną, i powinny. Pojawią się nowe relacje. Nic z tego tak naprawdę nie ma znaczenia, ponieważ liczy się to, co wybraliście w tym życiu.

Nazwę to, właściwie... Cauldre... Muszę go stąd wyrzucić. Obwinianie związków za to, że nie finalizujecie swojego Urzeczywistnienia nazwałbym słabą i żałosną wymówką. Uważam to za żałosne, ponieważ nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo ranicie w ten sposób tę osobę. Jesteście w związku i myślicie: „No tak, nie mogę osiągnąć Urzeczywistnienia, ponieważ muszę się opiekować rodzicami, mężem, dziećmi, psem”, cokolwiek miałoby to być z tej listy. Ranicie ich. Dosłownie wysyłacie im energię psychiczną, że to ich wina, iż nie osiągacie tego, czego pragniecie, nie macie tego, czego chcecie. Wprowadzacie bardzo, bardzo złą dynamikę, a wymówka jest tania i tchórzliwa.

Co więcej, nie rozumiem tego zupełnie. Dlaczego związek miałby się pogorszyć, gdy przyzwalacie na swoje Urzeczywistnienie? Czy osoba, ludzie z którymi pozostajecie w relacji, nie doceniliby tego w ostatecznym rozrachunku? Czyż nie zostajecie tutaj, żeby być światłem na planecie? I czy w gruncie rzeczy nie zaczyna to się w domu? Och, jasne, nastąpią zmiany, które oni wyczują i spróbują wpływać na was, żebyście pozostali takimi jak dawniej. Jednakże wrócą do was i podziękują. Są teraz w waszym życiu z jakiegoś powodu; prawdopodobnie dlatego, że z jednej strony stanowią oni dla was rodzaj mechanizmu wsparcia, z drugiej strony po prostu chcą być w waszym świetle, gdy wchodzicie w Urzeczywistnienie.

Tak więc skarcę każdego z was – każdego z was – kto używa związku jako pretekstu do opóźnienia Urzeczywistnienia. To bardzo tchórzliwa wymówka. I wiem, że są to ostre słowa, ale moim zdaniem bardzo prawdziwe. Przyzwólcie na swoje Urzeczywistnienie i obserwujcie, co zdarzy się w związku. Na przykład uwolnicie się od bagażu karmy nagromadzonego przez eony. Ono ma wpływ nie na jedną wyłącznie osobę, ale rozlewa się z powrotem na całą linię przodków, jak również przenosi się na przyszłość. Nie mówię opuśćcie swoje rodziny; mówię służcie teraz sobie. To nie jest samolubne. A Cauldre przypomina mi, że właśnie napisał o tym artykuł. Służcie teraz sobie. To nie jest samolubne.

Po prostu nie chcę słyszeć, żeby ktokolwiek używał związku jako wymówki, że niby kochana przez was osoba będzie zła lub rozczarowana, albo wasze dzieci nie będą wiedziały, co robić bez was. To jest naprawdę tchórzliwe. Tak więc... oooch! Wiem, och, na sali zrobiło się gorąco. (…)
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

poniedziałek, 16 marca 2020

Pytanie 2 i 3



PYTANIE 3: Czy mogę spieprzyć moje Urzeczywistnienie?

ADAMUS: A chcesz?

LINDA: To nie moje pytanie! Ja je tylko czytam!

ADAMUS: A ja tylko odpowiadam na pytanie. Czy możesz spieprzyć swoje Urzeczywistnienie? Nie. Tak naprawdę nie możesz.

LINDA: Zawahałeś się. Czy jest powód?

ADAMUS: Nie. Urzeczywistnienie jest czymś naturalnym. Wszystko się wydarzy – przebudzenie, Urzeczywistnienie – wszystko to jest naturalne. Zawsze jestem rozbawiony, a czasami przygnębiony, kiedy ludzie myślą, że osiągną swoje Urzeczywistnienie na przykład usilnie studiując lub medytując godzinami. Nie jestem przeciwny medytacji, ale jeśli myślicie, że dojdziecie do Urzeczywistnienia poprzez medytację, to po prostu załóżcie plastikową torbę na głowę i zawiążcie ją, no wiecie. (…) Pooddychajcie trochę, a uświadomicie sobie, że to nie jest prawdziwe oddychanie, że jest trochę duszące, i to miałem wam do powiedzenia w tym miejscu, wy dziwolągi. (…)

Chodzi o to... o co chodziło? Jaki był problem? Acha, no więc chodziło o to, czy spieprzysz swoje Urzeczywistnienie? Nie. Możesz jednak robić wiele objazdów i ulegać wielu dystrakcjom. Ale dojdziesz do niego, bez wątpienia.

LINDA: Cóż, to wyeliminowało około połowy pytań.

ADAMUS: Taak. (…) Dostaniecie się tam, ale pytanie, które zadałem Shaumbrze – mówię teraz do nowo przybyłych – które od dawna zadaję, to jak chcecie się tam dostać? Wiecie, to nieuniknione. W rzeczywistości jesteście już wzniesieni, urzeczywistnieni, jakkolwiek to nazwiecie. Po prostu nie doświadczyliście, jak to jest tam się dostawać. Już tam jesteście, ale jak teraz chcecie wypełnić puste miejsce? Jaka ma być fabuła? I o tym możecie zdecydować. To znaczy, nie wchodźcie w szczegóły, ale „chcę to zrobić z lekkością i wdziękiem”. „Chcę to zrobić w sposób pełen cierpienia lub dramatyzmu”. „Chcę to zrobić spokojnie” i to zależy od was. Dostaniecie się tam; jak chcecie się tam dostać? Tu już kwestia waszej energii. Jak ma wam służyć? Proszę. (…)
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura


 

PYTANIE 2: Co to znaczy być urzeczywistnionym? Skąd mam wiedzieć, że oto uświadamiam sobie, że jestem urzeczywistniony? Proszę podać praktyczne przykłady.



ADAMUS: Dobre pytanie, na które tak naprawdę nie zamierzam odpowiedzieć. (…) A powód jest prosty.



LINDA: Szokujące!



ADAMUS: Nie chcę tego definiować. Mogę wam coś na ten temat powiedzieć, ale nie chcę tego definiować. Będę się cieszył, kiedy zaczniecie się przejawiać nie w oparciu o to, co ja powiedziałem, bo wtedy mielibyście w głowach to, jak przejawienie powinno się odbyć. Już zaczynacie się przejawiać. Nie mogę się doczekać. Może będę musiał znaleźć sposób, jakby tu zamontować jakiś rejestrator w pobliżu was, kiedy to się będzie działo, na przykład kamerkę wideo lub coś innego, ponieważ, no wiecie, najczęstszą reakcją będzie: „O, kurde!!!” Po prostu wykrzykniecie: „Och! Rozumiem!!!” A ja odpowiem: „Tak, próbowałem ci to powiedzieć”. (…)



I powiecie: „Adamus! – będziecie wręcz krzyczeć, dostanie się to do mediów społecznościowych. – To takie proste! A my przez cały ten czas tak bardzo to wszystko utrudnialiśmy”. A ja na to: „Wiem”.



A wy mówicie dalej: „Wystarczyło tylko przyzwolić! Zwykle myślałem, że przyzwalam. Przyzwoliłem dopiero teraz”. I oto nagle ma miejsce Urzeczywistnienie – jeśli zależy wam na podręcznikowej definicji – wszystko zostaje zintegrowane. Wewnątrz nie ma walki, ponieważ jedyne, z czym kiedykolwiek walczyliście, to wasza energia, a to nie ma żadnego sensu.



LINDA: O, rany. Właśnie załatwiłeś około połowy pytań. (…)



ADAMUS: No to wyrzuć je! Róbmy party. (…)



To całkowita integracja. To integracja wszystkich waszych aspektów, waszych przeszłych wcieleń, waszych przyszłych wcieleń. Wszystkie zostają zintegrowane. Integracja oznacza, że nie jesteście już podzielonym domem. Już nie walczycie ze sobą. Uświadamiacie sobie, że od dawna walczyliście z wiatrakami. Po co? Przez chwilę bywa zabawnie, ale nie przez tysiąc wcieleń. Idźmy dalej.



Uświadamiacie sobie, że nie ma z czym walczyć. Nie ma się czego bać. Nie ma się czego bać, a to jest trudne, ponieważ wiem, że wszyscy się boicie. Czy wiecie, czego najbardziej się boicie? Utraty rozumu. Utraty rozumu, waszej platformy, umysłowej hierarchii. Boicie się, że go utracicie, dlatego zbliżacie się do Urzeczywistnienia na paluszkach, a potem zastanawiacie się, dlaczego to tak długo trwa. Ja się zastanawiam, dlaczego to tak długo trwa.



Co do nowych, powiem wam, że lubię trochę podokuczać. Nie, nikogo nie obrażam. Właśnie ktoś z was powiedział... nie, a tak naprawdę, czy ktoś tutaj uważa, że kogoś obrażam? (…) Cieszę się, że to nie jest rejestrowane. (…) Otóż mamy taki swój sposób porozumiewania się. Kiedy się komunikujemy, robimy to na swój sposób. Celowo irytuję i denerwuję tylko po to, żeby było zabawniej, i żeby was wytrącić z samozadowolenia.



O czym to było? Och, znowu się rozgadałem.



Urzeczywistnienie to całkowita integracja. Żadnych bitew. Nie ma już z czym walczyć. Sprawa zamknięta. Mieliście z tysiąc wcieleń na tej planecie. Może by z tym skończyć wreszcie? Idźmy dalej. Sprawa zamknięta. Wciąż niektórzy z was mówią: „Może jednak zostawię sobie opcję powrotu na kolejne wcielenie”. OK, ale dlaczego... (Kerri podchodzi z kawą)



LINDA: Ooch! Duży kubek, brachu. Hej-ho!



KERRI: Dla wielkiego szefa.



ADAMUS: Dziękuję ci!



KERRI: Tutaj. (wskazuje policzek, a Adamus ją całuje; (…)



ADAMUS: Mua! Później. Och, a przy okazji, czy mogłabyś... ten jest już brudny. I poproszę szklankę!



LINDA: Och, mówisz o swoim kubku!



ADAMUS: Szklankę! Dziękuję ci. I taak, czasami lekko przesadzamy, ale to jest w porządku.(…)



A więc to jest zakończenie, ostatnie wcielenie na planecie. Chcecie pozostawić sobie inną opcję – to wasza sprawa, jeśli chcecie – ale przekonacie się, że tak naprawdę nie będziecie chcieli wrócić. Chodzi mi o to, że to trochę takie marzycielskie, może nawet poetyckie: „Och, wrócę”. Widzieliście to wideo na początku, które naprawdę mi się podobało. Większość mi się nie podoba (…), ale to akurat bardzo mi się podobało. Na ogół muzyka w nich nie jest w moim stylu, ale dzisiejszy filmik był wzorowy. Jakbyście teraz byli w krainie motyli. Czy naprawdę uważacie, że zechcecie wrócić do Kokonville? (…) Nie sądzę! Ale spróbujcie pozostawić sobie taką opcję, róbcie, jak chcecie.



To koniec. To wasze ostatnie wcielenie. Jeśli do tej pory tego nie poczuliście, to powiem wam, że będzie wiele do zrobienia po tym, jak tu zamkniecie swoje sprawy. „Do zrobienia” nie oznacza pełnego cierpienia przymusu; to będzie tworzenie w najlepszym wydaniu.



Właśnie tym jest pasja, nawiasem mówiąc. Pasja to... wiecie, w tworzeniu nie ma żadnego planowania. Na tym polega prawdziwe tworzenie. Nie jest to coś w stylu: „Stworzę nową pracę. Stworzę pieniądze. Stworzę cokolwiek”. Nie. Tworzenie jest wtedy, gdy mówicie: „Tworzę. Allatone.* Tworzę”. Nie wiecie, co właśnie stworzyliście. Nie obchodzi was to. Możecie tworzyć. To jest ważne. A potem zanurzacie się w swoją kreację i widzicie, co, cholera, stworzyliście. O to chodzi na tej planecie. Zadaniem nauki jest odkrywanie: „OK, co stworzyliśmy?” i dokonywanie analizy.„To było super. Idźmy dalej”.



Tak więc dla mnie pasja to: „Tworzę”. Dokonujecie tego w swojej energii, a nie w czyjejś. „Tworzę”, i dajecie w to nurka. „Co stworzyłem?” To ekscytujące. Wiecie, z góry określone tworzenie nie jest tak naprawdę tworzeniem. Kiedy wcześniej ustalacie: „Muszę sprawić, żeby wyglądało to taki tak. Muszę tworzyć taki tak. Muszę stworzyć lepszy...”, nie tworzycie. Manipulujecie. A to ogromna różnica. Prawdziwe tworzenie to: „Tworzę. Zanurzmy się w to i zobaczmy, co stworzyłem”. To jest pasja.



Tak więc, nie odpowiedzieliśmy na wiele pytań, co? OK. A zatem Urzeczywistnienie: zakończenie, integracja i ostatecznie tworzenie, świadome tworzenie bez planowania.



LINDA: Proste pytanie.



ADAMUS: No i miałem na nie prosto odpowiedzieć.



- Adamus Saint-Germain

Tł. Marta Figura

*termin zapożyczony z języka aniołów, zaprezentowany przez Tobiasza, oznaczający wibrację wspomagającą proces tworzenia; patrz: Seria Twórcy, Lekcja 7, „Twórz szerokimi pociągnięciami”, Pytania i Odpowiedzi, 10 lutego 2001r. – przyp. tłum




niedziela, 15 marca 2020

Pytanie 1




Wiele pytań, które tu dziś mamy, jest z tym związanych. Jestem gotowy na pytania i odpowiedzi. Droga Lindo, jesteś gotowa?

LINDA: Taak!

ADAMUS: OK.

ADAMUS: I może zechcesz... och, możesz to umieścić na ekranie. Dobrze.

Weźmy razem głęboki oddech, podczas gdy Linda zanurzy się w swojej pracy.

LINDA: OK, pytań jest multum. Zrobimy, ile zrobimy, imam nadzieję, Adamus, że wykonasz dobrą robotę.(…)

ADAMUS: „I” (…).

LINDA: OK.

ADAMUS: Dobrze. Zaczynajmy.

PYTANIE 1: Mówiłeś o nieodpartej pasji, która nas czeka, ale częściej o Mistrzu siedzącym na ławce w parku. Czy pasja powróci do naszego życia przed lub po Urzeczywistnieniu? Po całkowitym spustoszeniu dokonanym w ramach procesu dekonstrukcji i – w ramach tego procesu – po zerwaniu karmicznych więzi rodzinnych, porzuceniu lukratywnej pracy, sięgnięciu dna, wylądowaniu na oddziale psychiatrycznym, jak Kuthumi, całkowitej ruinie i powrocie do punktu zerowego, a obecnie egzystowaniu w innej podobnej pracy, która przyszła do mnie za mniejsze pieniądze, przy czym odczuwam mały albo całkowity brak jakiegokolwiek zainteresowania, nie mówiąc już o pasji, ciężko jest mi znaleźć cel tego wszystkiego i zostać tutaj. Czy naprawdę znów poczuję kiedyś jakąś pasję? A jeśli tak, czy możesz podzielić się wiedzą, skąd ona przyjdzie – z Ja Jestem? – i jak będzie wyglądać, i jak się ją poczuje.

ADAMUS: Rzeczywiście. Dziękuję ci. Dziękuję. (…) Myślę, że to stanowi podsumowanie wszystkich tych pytań.(…)

Pasja. Przywykliście do ludzkiej pasji, która dawała wam powód, żeby wstać rano i przetrwać dzień. Nie ma nic złego w tych pasjach i może to być sport, twórczość, biznes, pomaganie innym ludziom lub cokolwiek innego. W sposób oczywisty one zniknęły. Przyszło wam zatem przeżywać długi okres bez pasji. Myślę, że naprawdę najtrudniejszą częścią przejścia od przebudzenia do mistrzostwa jest utrata pasji. Po prostu nie macie już ochoty tu być. Nic was tak naprawdę nie ekscytuje; dobrą ilustracją tego jest wideo o gąsienicy w kokonie, które tu pokazaliście.

Teraz pasja nie jest tożsama z ludzką pasją. To jest – z braku lepszego określenia – pasja duszy. Tak ma być. Już widzę, jak niektórzy ludzie narzekają: „To nie jest pasja!” Otóż tak, rzecz w odczuciu przypływu strumienia waszej Jaźni, energii i świadomości. To właśnie staje się wielką pasją.

Spójrzmy na to w inny sposób. Całe życie spędziliście pracując, cierpiąc i popadając w niewolnictwo energetyczne i w tym znaleźliście jakąś pasję, chociaż ja tego nie nazwałbym pasją. I oto nagle uświadamiacie sobie, że jesteście magikiem, Merlinem, a energia służy wam. To dla was staje się pasją: „Czego oczekuję od mojej energii? Jak zareaguje ona na moją świadomość? Nie na mój umysł, nie na cele”. Nie mamy tu celów. To styl dawnego człowieka. „W jaki sposób – z braku lepszych słów – w jaki sposób moje światło, moja świadomość pobudza i stymuluje moją energię?”

Ale jeśli nie uważacie, że to wasza energia – myślicie, że jest to coś na zewnątrz, znajdującego się gdzieś tam – to już zatraciliście istotę sprawy. Odnajdziecie ją dopiero wtedy, kiedy zrozumiecie: „To jest moja energia i to moje światło, mój absolut” – trudno tu dobrać właściwe słowa, ale – „miłość do życia, która pobudza tę energię”. Wielu z was jednak wciąż próbuje kierować tą energią mentalnie. Próbujecie myśleć: „A oto mój cel. Oto, czego chcę”. Dajcie sobie spokój. Zrezygnujcie z tego. To już przestarzałe. To tak jakby gąsienica, która właśnie wyłoniła się z kokonu jako motyl, próbowała powrócić do stanu gąsienicy.

Pasja to pozwolenie energii, by wam służyła. Kropka. Nie myślcie o tym jednak, lecz poczujcie to. Nie próbujcie tego porządkować według hierarchii swojego umysłu. Wszystko wtedy się rozpadnie i nie zadziała, a potem wpadniecie w depresję i zadawać będziecie pytania, takie jak to. (…)

Zacznijcie odczuwać – nie wiem, jak to chcecie nazywać – waszą Jaźń, waszą istotę, wasze prawdziwe Ja i obserwujcie, jak energia zaczyna się zmieniać. Nie myślcie o innych ludziach – nie zaczynajcie rozważać, jak będziecie zmieniać innych ludzi, bo to źle się skończy – ale jak zmienia się energia wokół was. A czasem będzie całkiem inaczej, niż myślicie. Czasami wysiądzie wam komputer i powiecie: „Ten cholerny Adamus jest mi winien komputer, bo patrzcie tylko, co się stało”. Ale później uświadomicie sobie: „Och! Byłem wreszcie tym, kim Jestem. Zobaczcie, jak to zaskutkowało! Łał, wywieram wpływ na energię. Teraz przyzwolę, by energia mi służyła”.

Pasja to trudny temat i wszystko, co mogę powiedzieć, sprowadza się do tego, żebyście nie próbowali powracać do starej ludzkiej pasji. Prawdziwą pasją jest być Mistrzem, pozwolić energii służyć wam. Dla niektórych z nas jest to zabawne i proste. Tak. Potrzebuję jeszcze kawy, w wyższym kubku i cieplejszej niż ta.

KERRI: (…) OK! (…)

SART: Kerri się tym zajmie!

ADAMUS: I to był mój przykład, jak pozwolić, by energia wam służyła. Tak! To właśnie pasja. Chcę tylko napić się kawy, ale nie muszę objaśniać dlaczego. Po prostu Jestem. I co słyszycie z drugiego pokoju? Pracujący młynek do kawy i piękną, drogą Kerri mówiącą: „Już się robi, szefie!”

LINDA: Szefie? (..)

ADAMUS: Nazywa mnie szefem. Powiedziałbym, w taki sympatyczny sposób. Taak. Wiecie, Kerri i ja znamy się od dawna. Prawda?

KERRI: (…) Tak!!! (…)

- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura


piątek, 13 marca 2020

Zewnętrzność i Zmiany

Obraz może zawierać: 1 osoba, zbliżenie


Zewnętrzność

Druga rzecz, która zmienia się dla wielu z was i dotyczy to wszystkich pytań, wiąże się z faktem, że wasz świat sprowadzał się do tego, co zewnętrzne – napisz proszę „zewnętrzność” – tak długo, jak sięgacie pamięcią. Wszystko jest postrzeganiem tego, co jest na zewnątrz, a czasami tylko desperacką próbą znalezienia tego, co jest w środku, ale zawsze jest to odnoszone do tego, co na zewnątrz. To, co czujecie do siebie, zależy w dużej mierze od tego, jak postrzegają was inni ludzie. Jeśli wszyscy was kochają, możecie kochać siebie. Ale jeśli nikt was nie kocha, trudno jest kochać siebie, ponieważ perspektywa ukierunkowana jest na zewnątrz.

Patrzycie na otaczający was świat i widzicie go – chociaż dokonujecie tego swoimi oczami i swoimi receptorami – widzicie go jako zewnętrzny, a tak nie jest. Trudno będzie sobie poradzić z niektórymi Shaumbra, ponieważ będą się upierać, że wszystko jest na zewnątrz. Mówię wam, przyzwólcie na zmianę perspektywy, ponieważ wszystko pochodzi stąd (wskazuje na klatkę piersiową). To wszystko wasza energia. Nawet jeśli są tam inni ludzie, to macie do czynienia ze swoim ich postrzeganiem. Tak naprawdę nie są w waszej energii. Wy ich w niej postrzegacie. To trochę jak świat wirtualny. Tak naprawdę ich tam nie ma. Wy ich tam postrzegacie, ale właściwie to oni są poza waszą energią. Mogą wywierać wpływ – wy pozwalacie im wywierać wpływać – na waszą energię i wasze postrzeganie, ale tak naprawdę to wszystko jest wewnętrzne.

Zrozumienie tego zajmie ludziom dużo, dużo czasu, ale tak naprawdę to fizyka kwantowa pierwsza to odkryje, a potem ostatecznie zostanie to zastosowane w psychologii, by można było powiedzieć: „Byliście na zewnątrz od zawsze. Wejdźcie do środka”. Wszystko, co postrzegacie, pochodzi od was. Każda odpowiedź jest w was, ale wy chcecie wierzyć, że ona jest na zewnątrz. Wszystko, czego potrzebujecie, cała potrzebna wam obfitość jest właśnie tutaj (ponownie wskazuje na klatkę piersiową) i jest to naprawdę, naprawdę, naprawdę proste, ale wy nadal chcecie walczyć i udawać, że wszystko jest na zewnątrz albo że ktoś wam broni dostępu.

To takie proste, ponieważ wszystko jest w was, ale, cholera, trudno sobie tę koncepcję przyswoić, zwłaszcza jeśli wskutek prania mózgu i hipnozy wmówiono wam, że wszystko, czego potrzebujecie, jest na zewnątrz. Otóż stwierdzam, że nic, czego potrzebujecie – absolutnie nic, w tym miłość czy seks – nie jest na zewnątrz. (...) Nic.

LINDA: Pff!

ADAMUS: Właściwie,kiedy się nad tym zastanowić, to kochacie się z kimś i w pewnym sensie tak naprawdę nie robicie tego. To coś w rodzaju – i użyję przykładu z wirtualnej rzeczywistości, ponieważ będzie to naprawdę ważna sprawa. Nawet Cauldre i Linda kupili właśnie jakieś rzeczy pochodzące z wirtualnej rzeczywistości. Ale wyobraźcie sobie przez chwilę, że się z kimś kochacie – nie będę tego animował. (...) Wprawiłem w zakłopotanie drogą Lindę. Kochacie się z kimś… co do nowych, którzy nas słuchają teraz, to mówią oni: „Och, taak! Lubię tę grupę!” (...) Moje pytanie brzmi, czy naprawdę się z kimś kochacie? Czy tak naprawdę nie kochacie się ze sobą? Czy zwyczajnie... bo oni w rzeczywistości nie znajdują się na zewnątrz. Są poza waszą energią. Po prostu kochacie się z własną energią. Czy to przypadkiem nie zepsuje kilku nocy u wielu z was? (...) Ale to prawda i zaczynacie zdawać sobie sprawę… to naprawdę dobry przykład. Kochacie się... (...) Co?

LINDA: Nie możesz znaleźć lepszego przykładu niż ten?

ADAMUS: Nie, myślałem, że to było takie pikantne. Myślałem, że to był naprawdę dobry przykład. Kochacie się z kimś i wszystko to jest postrzeganiem, ale tak naprawdę wciąż jesteście po prostu w swojej energii. A teraz wyobraźcie sobie wpływ na psychologię ludzi, kiedy zaczną rozumieć, że nie ma co obwiniać kogoś na zewnątrz i uważać, że cały ten zewnętrzny świat na nich czyha. Właściwie to przerażające, kiedy nagle przyjdzie sobie uświadomić: „To wszystko jest moje. Wszystko moje”.

Rodzi to wiele pytań. Już słyszę te pytania. Nie, to nie jest fałszywe czy wymyślone, ale zwyczajnie uświadomcie sobie, że znajduje się to w waszym polu energetycznym. Istnieje oto inna istota obdarzona duszą, która w pewnym sensie bierze w tym udział, ale nie w obrębie waszego pola energetycznego. Jest we własnym polu i ma własne doświadczenie tego, jak to jest się kochać. To fascynujące, kiedy naprawdę się to zrozumie.

Czyli zewnętrzność odchodzi. Wszystko zaczyna się stawać wewnętrzne. Zaczynacie zdawać sobie sprawę, że wszystko jest waszym postrzeganiem, dlatego też możecie to odtwarzać w dowolny sposób, z łatwością i wdziękiem. A tak przy okazji, to jest właśnie klucz do pozostania na tej planecie po Urzeczywistnieniu.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura


Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie siedzą, tabela i w budynku


Zmiany

Zanim przejdziemy do pytań, chciałbym zwrócić uwagę na kilka rzeczy. To ważny czas zmian, jeśli jeszcze to do was nie dotarło. Mocno trzeba spać, żeby nie dostrzec, że wszystko się zmienia. Jest kilka kluczowych elementów, które najbardziej teraz ulegają zmianie i poproszę teraz Lindę, żeby zechciała zapisać je na nowej kartce papieru.

LINDA: OK. Elektronicznej stronie

ADAMUS: Taak. Chyba muszę się nauczyć...

LINDA: To nie jest papier! (podnosi do góry iPada)

ADAMUS: Muszę się nauczyć dostosowywać.

Ma miejsce mnóstwo różnych rzeczy, do których odnosi się wiele zadanych pytań. Zmiany dotyczą przede wszystkim hierarchiczności.

- Hierarchiczność

Innymi słowy, życie na planecie jest bardzo zhierarchizowane. Widać tow waszych firmach, instytucjach, społecznościach, ale hierarchia występuje również w przyrodzie. Jest w nauce, w matematyce. Wszystko ma strukturę hierarchiczną – czy możesz to zapisać, Linda? Całkiem nieźle. Wszystko jest hierarchicznie uporządkowane. Przyzwyczajacie się do tego: czy to do tego, że macie szefa, czy do tego, że macie podwładnych, którzy pracują dla was, nawet do tego, że jedni są bogaci, a inni biedni. Ruch uliczny jest zhierarchizowany. Sposób, w jaki żywność jest wytwarzana, wszystko podlega hierarchizacji, wiecie, w porządku malejącym i w układzie pionowym. Inaczej mówiąc, niewiele się zmienia poza tym hierarchicznym układem.

To wszystko odejdzie i to was przestraszy, jak też przestraszy wielu ludzi na planecie. Oni nieomal potrzebują tej hierarchii. Potrzebują, żeby im powiedzieć, gdzie jest ich miejsce w tym układzie. To szybko odejdzie.

Technologia jest jednym z głównych powodów, ponieważ technologia, w dziwny sposób, demokratyzuje świat, a także wyrównuje szanse pod względem obfitości. Przez jakiś czas będziecie mieli swój dolny miliard, tych w dolnej części hierarchii, ponieważ decydują się tam być. Nie dlatego, że są nieudacznikami, ale dlatego, że tak wybrali. Na ogół są to ci, którzy przybywają na planetę do swojego pierwszego wcielenia i pozostają w czymś, co określane jest jako dolny miliard, biedni tego świata. Nie żałujcie ich. Dawajcie im szansę, rzecz jasna, ale reszta zależy od nich.

Przyzwyczailiście się do hierarchii także poza dolnym miliardem, lecz zmienia się ona szybko. Wasza własna hierarchia się zmienia. Sposób, w jaki komórki, cząsteczki, DNA i wszystko inne są organizowane w ciele polega na tym, że wszystko przepływa przez to, co nazywamy anayatronem, czyli przez sieć komunikacyjną ciała. W niej zachodzi zmiana i prawdopodobnie to czujecie. Prawdopodobnie czujecie to w swoim ciele. Wśród pytań zebranych przez Lindę jest wiele dotyczących ciała, ponieważ ono się zmienia. Uwalnia się od hierarchii.

Przekonacie się, że ma to również miejsce w społeczeństwie, w przedsiębiorstwach i instytucjach, a ostatecznie nawet w rządzie i będzie to radykalna zmiana kwantowa. Ludzie będą panikować z tego powodu. Muszą mieć swój hierarchiczny układ. A więc to się zmienia.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura





czwartek, 12 marca 2020

Liniowość i Lokalność

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i ludzie siedzą




Liniowość

I jeszcze jedna bardzo ważna zmiana – liniowość. Liniowość. Jest trochę powiązana z hierarchicznością, z porządkowaniem. Czas jest liniowy, a przynajmniej tak sądzą ludzie. Otóż nie jest. Nie jest. Jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy w naszej przyszłej pracy jest zrozumienie, że przyszłość istniała zawsze, przychodziła i odwiedzała was, a wy tak naprawdę często w nią wchodzicie podczas snu. Ale jest też bariera, która przeszkadza umysłowi to zrozumieć i wszystko pozostaje liniowe, jak nakreślony wykres. To się szybko zmienia, szczególnie w przypadku technologii. Już nie może być liniowa. Ludzie będą bardzo zdezorientowani, gdy wszystko wypadnie z liniowego toru. Dlatego powiedziałem w ProGnost o sporej liczbie samobójstw. Ludzie po prostu nie mogą sobie z tym poradzić, zmiany są zbyt szybkie.

Jeśli idzie o was, Shaumbra, oraz nowych, którzy nas oglądają, przechodzimy od liniowości do „I”. Do „I”. Ludzki umysł myśli liniowo. Jeśli idziecie wzdłuż linii, takiej jak ta (rysuje w powietrzu linię prostą) i mówicie: „Cóż, zejdźmy z tej linii prostej”, ludzie narysują nową linię. Będzie nieco inna, może mieć będzie trochę inne nachylenie; to tylko kolejna linia prosta. Wychodzimy poza to i wchodzimy w coś, co nazywam „I”.

Ostatnio dużo mówiłem o Przyzwalaniu, ponieważ poniekąd wślizgujemy się w „I”. Dotrzemy tam i będziemy coraz więcej o tym rozmawiać, a chodzi o to, że możecie być człowiekiem i równocześnie w całej pełni istotą światła. Nie musicie być jednym albo drugim. Możecie być męscy i kobiecy równocześnie. To jest „I”

Możecie być kimkolwiek zechcecie. Możecie być jednocześnie muzykiem i inżynierem. Możecie być człowiekiem i Mistrzem. Możecie mieć dni bardziej ludzkie, no wiecie, kiedy wszystko was boli, kiedy męczą was bąki, albo też dni, w których naprawdę jesteście Mistrzem i siedzicie sobie na ławce w parku, jak też dni, kiedy jesteście i jednym, i drugim równocześnie. To wtedy robi się fajnie, bo nie jesteście już tacy nudni i liniowi. Jesteście tym wszystkim. Jesteście wielo… nie przepadam za tym słowem, ale wielo–realni, nie wielowymiarowi – czego jesteście świadomi i powiadacie: „Jestem dzisiaj taki „I”. Co znaczy, że jestem tutaj i jestem tam. Śpię głęboko i jestem całkowicie przytomny. Jestem Mistrzem, jestem durniem” (...), a wszystko jednocześnie. Oto, dokąd zmierzamy.

To są właśnie rzeczy, które teraz u was wszystkich ulegają zniszczeniu. Tym się tutaj zajmujemy, a ostatecznie robimy to dla ludzkości. To także stanowi bardzo ładny akronim tego, gdzie te rzeczy się teraz znajdują(publiczność mówi: „Och!”, ponieważ zdaje sobie sprawę, że pierwsze litery każdego ze słów: „hierarchy”, „external”, „lokal” i „linear” składają się na słowo „hell” = piekło). Długo trwało zanim się zorientowaliście. Musiałem ja to powiedzieć!
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

Obraz może zawierać: niebo, prawdopodobnie tekst, który brzmi „AQUILA”


Lokalność

Kolejną rzeczą, która zmienia się bardzo, bardzo szybko dla was i ogólnie dla ludzi, jest lokalność. Lokalność. Czy mogłabyś to zapisać?

W historii ludzkości – powiedziałbym, post–Atlantydzkiej ludzkości – w historii post–Atlantydzkiej ludzkości wszystko ma charakter lokalny. Mówiłem o tym wcześniej. Większość ludzi, wcielenie po wcieleniu osiedla się w odległości około 80 kilometrów lub mniej od miejsca, w którym się ostatnio wcielili i z tą samą rodziną, co poprzednio. Jeśli jest jakiś powód, żeby chcieć się wznieść, to właśnie taki. (...) Wynieść się stąd. Takie są fakty. W niektórych kręgach New Age istnieje błędne przekonanie, że wcielacie się po całym świecie z wieloma różnymi ludźmi. Nie. Naprawdę nie. Wy prawdopodobnie rzadziej niż inni, ale oni pozostają w tej samej kulturze i tej samej rodzinie, wcielenie po wcieleniu. Trochę to smutne.

To się zmienia bardzo szybko ponieważ teraz internet czyni wszystko globalnym. Podróże – widzę na planecie nowe możliwości podróżowania. Przyzwyczailiście się do swoich, jak je zawsze nazywam, metalowych, żelaznych koni (samochodów). Niedługo staną się przestarzałe, zostaną wymienione w nich nie tylko baterie, ale w ogóle zastąpione będą przez jednostki latające. Możecie sobie wyobrazić te korki? Latające jednostki i co tam jeszcze macie – pętle magnetyczne, takie rzeczy. Podróżowanie zmienia się bardzo szybko, aż do tego stopnia, i nie jest to bynajmniej science fiction, bo toczą się prace nad technologią, która będzie dostępna za około osiem lat, i która umożliwi wam odbycie podróży z, powiedzmy, Nowego Jorku do Los Angeles w około 40 minut. To rozsadzi lokalność, która istniała na planecie od zawsze. To ją całkowicie rozsadzi. Rzecz jasna wciąż będą tacy, którzy hibernują i którzy nie chcą nigdzie jeździć, którzy po prostu siedzą w domu i, jak się domyślam, grają w różne gry w internecie, ale zasadniczo niszczymy stare paradygmaty
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura