sobota, 12 września 2020

Czas

 

 ,,A więc, czas ma charakter narastający. Żyjecie w Narastającym Czasie – sekundę, minutę, godzinę, dzień, tydzień i tak dalej – i tak bardzo do tego przywykliście, że nie zauważacie, że są różne rodzaje czasu.

Czas sam w sobie jest funkcją zmysłu Fokusu. Macie ten jeden ludzki zmysł, jedyny prawdziwy ludzki zmysł – zmysł Fokusu. Czas, gdy jest doświadczany na nowe i odmienne sposoby, pozwala wam tak naprawdę poszerzać zmysł Fokusu. Fokus stał się tak skupiony,
wiecie, że jest jak grawitacja, która wciąga wszystko w siebie tak, że zaczęliście żyć w Narastającym Czasie – jedna sekunda, jedna minuta, jedna godzina – a wy zaakceptowaliście to jako coś normalnego, a tak wcale nie jest. Nie jest.

Czas ma wiele faset, wiele, wiele płaszczyzn, a ja dzisiaj chciałbym zacząć od Wolnego Czasu. To nieomal sprzeczność, gdyż czas sam w sobie nie jest swobodną koncepcją. To matematyka. To struktura.

Ale co by było, po prostu co by było, gdyby czas posiadał zmienne, gdyby istniały różne fasety czasu. Innymi słowy, przeżywamy tu sekundy, minuty, godziny. Ale co by się stało, gdybyście w tej samej chwili, być może w tej samej świadomości, okazali się być ponad
Narastającym Czasem, gdybyście znajdowali się bardziej w Wolnym Czasie? Element czasu wciąż by istniał. Wciąż by istniał element przeszłości i przyszłości, ale teraz czas już tak by nie przyrastał. Różnica byłaby taka, jak między spacerem ulicami miasta, jego alejami i
zaułkami, a staniem na szczycie góry, patrzeniem w dół na miasto i oglądaniem go w całości, nie tylko ulicy czy alei, którą akurat idziecie.

Wolny Czas oznacza inne uporządkowanie. Nie jest narastający. Wolny Czas jest bardzo rzeczywisty. Naukowcy, w tym matematycy, spieraliby przez cały dzień, że zmyślacie. W gruncie rzeczy prawdziwa na to odpowiedź brzmi: „Wszystko to jest zmyśleniem”. Wszystko zostało zmyślone. Po prostu ludzie mają skłonność wierzyć, że istnieje tylko jedna forma
czasu.

Rzeczywistość jest taka, że czas w ogóle nie istnieje. Nie istnieje. Czas jest rodzajem struktury czy systemem pomiarowym, ale tak naprawdę nie istnieje. Nie znaleźlibyście we wszechświecie czasu – Planety Czasu czy Portalu Czasu. Nie ma czegoś takiego. To rodzaj
ludzkiej umowy. Stał się rzeczywisty z powodu tej umowy, ale zapomniano wam powiedzieć, że jest on elastyczny.

Tak więc „szokujące” w tym przypadku jest to, że zamierzacie nadal żyć w Narastającym Czasie. Wasze ciało dosłownie ma teraz w sobie zegar, a w nim bombę zegarową. Naprawdę. Waszemu ciału odmierzono czas śmierci. I to jest w porządku. Chcę powiedzieć, no wiecie, że nie próbujemy przezwyciężyć śmierci. Próbujemy tylko poszerzyć czas.

Tak więc żyjecie tutaj w Narastającym Czasie (...)”.
- Adamus Saint-Germain

 

piątek, 11 września 2020

Zapominanie

 Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i zbliżenie

 ,,Niektórzy z was już zaczynają tego doświadczać, a są to drobiazgi, takie jak zapominanie jaki jest dzień albo rok; nie dlatego, że się starzejecie, ale dlatego, że wkraczacie w Wolny Czas. Są tacy pośród was, którzy zaczynają, jak to nazywacie, widzieć czy przewidywać przyszłość, coś w tym rodzaju. Coś w tym rodzaju. Zaczynacie wiedzieć, co się stanie w następnej kolejności i rzeczywiście tak się staje, a wtedy jesteście zaskoczeni. A nie powinniście być zaskoczeni. Przebywając w Wolnym Czasie nie jesteście ograniczeni ciasnymi blokami stopniowego narastania czasu, jak dotychczas. Teraz Wolny Czas pozwala wam wznieść się
ponad. To tak jakby wziąć siedmioletni odcinek czasu i oglądać go, odczuwać go, być w nim w całości jednocześnie. Bez stopniowego odsłaniania kolejnych następujących po sobie lat.

Jest wiele warstw Wolnego Czasu. Najniższą warstwę stanowi Czas Narastający – sekundy, minuty, godziny. Są też inne warstwy czasu. Niektóre związane są z przeszłością, a w miarę przechodzenia w Czas Wolny zauważycie zwłaszcza w waszych snach pewne dziwne zjawiska, które zdają się pochodzić z przeszłości albo też myśli, uczucia, skojarzenia, które będą pochodziły z przeszłości. Powiecie wówczas: „Boże, myślałem, że już skończyłem z przeszłością”. Przeszłość nadal jest obecna”.
- Adamus Saint-Germain

 

czwartek, 10 września 2020

Przyzwolenie oraz „I”


 

 Przyzwolenie oraz „I”

Zanim pójdziemy dalej zatrzymajmy się na chwilę. W tym mo-mencie dzieje się tak wiele i, no wiecie, powiedziałem już dawno temu, że chciałbym być zapamiętany szczególnie z dwóch rzeczy. Jedna z nich to Przyzwolenie. Przyzwolenie. Wiem, że ciągle wbijam wam do głowy: „Po prostu odpuście sobie i przyzwólcie”. Wiem, że niektórzy z was mają dość Przyzwolenia i chcą czegoś nowego, ale Przyzwolenie jest integralną i ważną częścią dojścia do Urzeczywistnienia. Nie dojdziecie do niego pracą i wysiłkiem. Dojdziecie do niego poprzez przyzwolenie na to, co jest bardzo naturalne. Przyzwolenie. Przyzwolenie jest, można powiedzieć, szybką ścieżką do Urzeczywistnienia.

Druga rzecz to – nie mówiłem o niej ostatnio zbyt wiele – „I”. „I”. Będziemy się coraz bardziej zagłębiać w „I”. W pewnym sensie musieliśmy się skupić na Przyzwoleniu, ale skupimy się też na „I”, wielowymiarowym istnieniu – ponadczasowym, pozaprzestrzennym, z możliwością przechodzenia mnogości doświadczeń i wglądów równocześnie. Nigdy nie chodziło o to, żebyście mieli być skoncentrowani na jednej rzeczywistości. Nigdy, nigdy o to nie chodziło, ale tym się skończyło. Teraz wychodzimy poza te ograniczenia i wchodzimy w „I”. Nie wariujecie. Nie wariujecie. Otwieracie swoją duszę, by być w „I”. Wiele rzeczy się dzieje.

Wiem, że niektórzy z was mieli ostatnio różne dziwne do-świadczenia i zastanawiacie się, czy nie tracicie gruntu pod nogami, czy mocno stoicie na planecie. Zastanawiacie się, dlaczego nie pamiętacie pewnych rzeczy, dlaczego wszystko wydaje się jakieś takie inne niż zwykle. To dlatego, że na-prawdę wchodzicie teraz w „I” i właśnie w nim powinniście być.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

środa, 9 września 2020

Mistrz i człowiek


 Mistrz i człowiek

Zacznijmy od czegoś w rodzaju doświadczenia, od małej opowieści, do której powrócimy jeszcze na koniec. Ale będzie to część tego, czym się zajmiemy w ciągu całego naszego spotkania, oczywiście po wypiciu łyczka kawy. Ach!

Mistrz usiadł na ławce w parku. Był świadom wszystkiego, co dzieje się wokół niego. Nie był nieuważny czy obojętny. Mistrz po prostu rozumiał, że wszystko jest tak, jak być powinno. Wszystko jest dobrze w całym Stworzeniu.

Tak więc Mistrz usiadł na ławce w parku obserwując całe zamieszanie i cały chaos, i nie próbował go zmienić – był go świadom, ale nie usiłował zmienić – ponieważ Mistrz od dawna wiedział, że uczynienie tego byłoby wynikiem współczucia. Próba zmiany rzeczy jest tak naprawdę wynikiem współczucia i jest również narzucaniem lub próbą narzucenia swojej energii komuś innemu.

Mistrz siedział tam po prostu świecąc swoim światłem. To światło, to świecenie było przeznaczone specjalnie dla człowieka. Człowiek doświadczał w sobie wielu zmian i zamieszania w tym samym czasie, co planeta doświadczała zmian i zamieszania. Człowiek zastanawiał się, czy w ogóle uda mu się przez to przejść. Człowiek był czasami pełen wątpliwości i gniewu. Mistrz nie próbował zmienić człowieka, lecz po prostu posyłał człowiekowi swoje światło.

Mistrz przebywał poza czasem i przestrzenią. Nie było więc przeszłości, nie było przyszłości. Wszystko istniało w Teraz. Ale człowiek wciąż przebywający w tym, co nazwalibyście teraźniejszością lub nawet w pewien sposób w przeszłości – ponieważ ludzie często funkcjonują w przeszłości – nagle dostrzegł światło i poczuł, że pochodzi ono z przyszłości, mimo że w rzeczywistości był to tylko Mistrz obecny w Teraz. I w tym świetle człowiek dowiedział się, co przyniesie przyszłość. W tym świetle, w tym mgnieniu chwili, człowiek uświadomił sobie, że w przyszłości ten człowiek, którym był, jest już urzeczywistniony. Jest zintegrowany z Mistrzem i Ja Jestem, i naprawdę niczym nie musi się martwić, nie ma się czego obawiać, nie ma powodu się niepokoić, tak więc człowiek wrócił do czystego Przyzwolenia wiedząc, że w przyszłości, w tym świetle Mistrza, to Urzeczywistnienie już nastąpiło.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

 

wtorek, 8 września 2020

Urzeczywistnienie


 Urzeczywistnienie

Zacznijmy od tego, gdzie jesteśmy teraz – w Lecie/Zimie Urzeczywistnienia. Jeśli nie macie nic przeciwko temu, nazwę to Latem – Latem Urzeczywistnienia. Mówię o tym już od jakiegoś czasu, powiedziałem, że do końca tego lata zdecydowanie oczekuję, że co najmniej tysiąc Shaumbra przyzwoli na swoje Urzeczywistnienie.

„Skąd to będzie wiadomo?” – możecie zapytać. Czy opublikujemy może listę w Magazynie Shaumbry, taką jak lista ludzi współpracujących z Karmazynowym Kręgiem na całym świecie, o czym wspominał Cauldre, tyle że tym razem byłaby to lista urzeczywistnionych Mistrzów? Wątpię w to. Wątpię, żeby naprawdę chciano umieszczać na niej swoje nazwiska, bo to zbyt osobista i prywatna sprawa.

Jak wspomniałem na jednym z naszych ostatnich spotkań, kiedy wchodzi się w Urzeczywistnienie następuje zwykle etap, kiedy nie ma się ochoty o tym mówić. Nie chce się tego ujawnić i trwa to sześć, może nawet 12 miesięcy. Tak bardzo jest to osobiste przeżycie. I nie chcę powiedzieć, że to dlatego, iż jest ono tak kruche, lecz dlatego, że jest tak cenne i czyste. Nie chce się, żeby zostało splamione czyimiś myślami, opiniami, wyobrażeniami o nim. Poza tym, jest to po prostu czas na to, żeby się w nim zanurzyć, delektować się nim, być w nim.

Torowaliście sobie ku niemu drogę przez tak wiele wcie-leń, aż wreszcie w drugiej części obecnego wcielenia przyzwalacie na nie. Teraz większość z was poczuje, że nie ma potrzeby bić w bęben, triumfalnie walić pięściami w pierś, czy robić coś w tym stylu. Niektórzy z was może zechcą. Niektórzy z was może zechcą i nie ma w tym ni-czego złego, ani dobrego. To tylko sposób, w jaki chcecie zareagować. Ale zdecydowana większość będzie naprawdę chciała spędzić czas ze sobą. To być może okaże się jednym z najbardziej przejmujących momentów ich wcieleń na tej planecie, ten bezcenny okres sześciu-dwunastu miesięcy.

Nie muszą nawet pisać o tym do Karmazynowego Kręgu, a na pewno wiedzą, że Karmazynowy Krąg tak czy inaczej tego nie potwierdzi. To sprawa indywidualna. Niekoniecznie zechcą rozpowszechniać informację po wszystkich mediach społecznościowych. Niekoniecznie będą pisać o tym książki, ponieważ jest to tak głęboko osobiste przeżycie, a wewnętrzna wiedza podpowiada, że każdy zrobi to po swojemu.

Nie ma żadnego nauczyciela w tej końcowej części drogi, w tym finale waszego dotarcia do Urzeczywistnienia. Nie jestem waszym nauczycielem. Jestem lustrem. Jestem wielkim lustrem dla każdego z was. Ani jedno słowo, które wypowiadam nie ma was czegokolwiek nauczyć. Po prostu was odzwierciedlam i dlatego możemy robić takie Shoudy i może ich słuchać pięć, dziesięć, dwadzieścia tysięcy ludzi, a wszyscy oni będą je słyszeć inaczej, ponieważ w Shoudach słyszą samych siebie. Zdają sobie sprawę, że jest w nich coś więcej, ale czują, że jest to coś bardzo osobistego. Nie chodzi tu o mnie. Słyszycie Siebie, wyczuwacie Siebie.

Tak więc, moi drodzy przyjaciele, jesteśmy oto w tym Le-cie Urzeczywistnienia. Skąd będziemy to wiedzieć pod koniec lata? Cauldre zadaje mi to pytanie co najmniej 20 razy dziennie, a ja ciągle udzielam mu tej samej odpowiedzi. Czy to nie jest szalone, że ciągle myśli, iż odpowiedź się zmieni? Może po prostu wymyślę coś, co go uspokoi, żeby przestał ciągle pytać: „Skąd będziemy wiedzieć? Skąd będziemy wiedzieć?” Wczujcie się w to. Po prostu się wczujcie. Dowiecie się, kiedy przyjdzie pora i gotowość, żeby wiedzieć – i to wszystko. To wszystko.

Ale oto znajdujemy się w tym czasie Urzeczywistnienia. Jesteśmy w środku lata – lub w środku zimy – ale po-wiedzmy, że w środku lata wchodzenia w Urzeczywistnie-nie. Rzecz nie w tym, że wielki zegar tyka. To raczej jakby coś się odsłaniało, rozplątywało i otwierało, a wszystko to w samym środku tego szaleństwa koronawirusa. To nie przypadek, że to wszystko dzieje się w tym samym czasie.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

 

poniedziałek, 7 września 2020

Planeta w trakcie przemian

 

 

 Planeta w trakcie przemian

To nie przypadek, że planeta przechodzi jedną z najwięk-szych przemian – nie, cofam to – największą przemianę, jaką kiedykolwiek przeszła w tak krótkim, skondensowanym okresie czasu. Macie nie tylko koronawirusa, który naprawdę powoduje uruchomienie wielu procesów na planecie. I wiem, że za każdym razem, gdy następuje zmiana, za każdym razem, gdy następuje duża zmiana, powoduje ona wiele zamieszania, chaosu, niepokoju i strachu, ale jest ona po to, żeby wykonać swoje zadanie, w tym idealnym czasie i w kontekście Czasu Maszyn, w czasie, gdy technologia zmienia samą naturę gatunku ludzkiego, ludzkiego umysłu i wszystkiego co ludzkie. I dzieje się to właśnie teraz, a wy zdecydowaliście się być tutaj.

Mówiłem już wiele razy, że mogliście byli osiągnąć Urze-czywistnienie w poprzednim wcieleniu albo 20 lat temu, albo kiedykolwiek indziej, ale zdecydowaliście się być tu-taj. Wczujcie się w piękno i mądrość tego, w to światło, które popłynęło od Mistrza siedzącego na ławce w parku, które mogło być z poprzedniego wcielenia, z XVIII wieku lub z roku 2060. To nie ma znaczenia, ponieważ Mistrz istnieje poza czasem. Ale to światło oświetla nie tak po prostu planetę, ale przede wszystkim człowieka na tej planecie, a wówczas człowiek dostaje to wezwanie do przebudzenia i w swoim wnętrzu wie: „To jest to” i wtedy przyzwala na swoje Urzeczywistnienie.

Planeta przechodzi przez ten niesamowity czas i Shaumbra mnie pyta: „Adamus, czy ty się tym nie martwisz?” Nie, to by była ostatnia rzecz, jaka by mnie martwiła. Jestem tym podekscytowany. Następnie pytają: „Adamus, czy to nie straszne, że ci wszyscy ludzie umierają?” Ludzie umierają każdego dnia, i nie chcę, żeby to zabrzmiało ozięble, ale śmierć to naturalna przemiana. Przestańcie się jej bać. Przestańcie myśleć o niej jak o jakiejś strasznej, diabelskiej rzeczy. Jest to naturalna przemiana i ci, którzy teraz odchodzą, wybierają to na jakimś poziomie, może nie na poziomie swojej ograniczonej świadomości ludzkiego „ja”, ale na jakimś poziomie mówią: „Odejdę teraz. Wrócę po zakończeniu tej przemiany”.

Czyż nie ma w tym pewnej mądrości? Czyż nie ma pewnej mądrości w stwierdzeniu: „Wiesz, na tej planecie dzieją się teraz naprawdę szalone rzeczy, a ja i tak miałem ciężki okres w życiu. Dlaczego nie miałbym wrócić, gdy sprawy trochę się uspokoją, po całej tej zmianie, która ma teraz miejsce?” Niezły pomysł. To jakby powiedzieć, że poczekacie aż wszystko się trochę uspokoi, a potem wrócicie. Nie ma w tym nic złego.

Tak więc jesteśmy oto teraz na tej planecie, w punkcie zerowym tych zaczynających się nowych czasów, a tutaj, w Stanach Zjednoczonych Ameryki, jest Dzień Niepodległości, 4 lipca. Wolność. Byłem mocno zaangażowany w pomoc przy tworzeniu Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Byłem tutaj w moim ostatnim wcieleniu pięć razy, aby pomóc Ojcom Założycielom. Tak więc dla mnie jest to również szczególny dzień – dzień niepodległości – ponieważ ze wszystkich rzeczy, które mnie pasjonują, największą moją pasją jest wolność – wolność – i ostatecznie wolność od okowów ludzkiej kondycji, wolność wiodąca na powrót do stanu lekkości i swobodnego przepływu energii.

Ten koronawirus, który rozprzestrzenia się po całej plane-cie, o czym rozmawialiśmy już wcześniej, nie zniknie od razu. Będą ciągle mówić, że są w przeddzień rozwiązania problemu i mają go pod kontrolą oraz tym podobne rzeczy. Nie mają. Wcale nie mają. Wy nie musicie się go bać, ale oni nie mają go pod kontrolą. On nadal będzie mutował. Będzie wypuszczał więcej małych kolców, czepliwych haczyków i będzie nadal mutował na wiele różnych sposobów. Popatrzcie na niego jednak jako na reakcję świadomości, nie jako złośliwego wirusa, ale jako na reakcję świadomości i on w pewnym momencie po prostu zniknie. To zbije z tropu społeczność medyczną. Będą mieli na to wiele objaśnień, ale to ich zaskoczy. Och, ludzie i ich teorie spiskowe. Uf! To będzie dla nich pożywka, która na dziesiątki lat dostarczy tematu do dyskusji przede wszystkim o tym, skąd się ten wirus wziął, czy zawinił złowrogi rząd, czy obce siły sprowadziły go na ludzkość i tak będą w kółko to rozważać. Nie, to jest tak właśnie proste: wirus świadomości.

I ostatecznie największy wpływ wywrze na gospodarkę, a będą tego różne warianty. Uderzy w gospodarkę, a kiedy gospodarka otrzymuje cios, to co się dzieje? Wielu ludzi mocno to odczuwa. I tak już żyją na minimalnym poziomie. Egzystują w myśl zasady „żeby tylko starczyło na przeżycie”. A teraz, kiedy jest jeszcze mniej niż było, co się dzieje? Niepokoje społeczne. Niepokoje społeczne i nagle ludzie stają się bardzo źli i nietolerancyjni. Nagle puszczają nerwy. Nagle wystarczy jedna mała iskra, żeby nastąpił wybuch.

Obserwujecie teraz w Stanach Zjednoczonych niepokoje społeczne, daje się słyszeć głos mniejszości, która oskarża policję o brutalność. Ale prawdziwym problemem jest ekonomia. To jest prawdziwy problem. Gdyby istniała równowaga ekonomiczna, możliwości i równy dostęp dla wszystkich, nie byłoby niepokojów społecznych. Spójrzcie, co się teraz dzieje w Hongkongu. Chodzi o bycie krajem wolnym i demokratycznym, ale także o to, by być tak zamożnym, jakby się chciało, a tego obywatelskiego prawa, tego prawa duszy, odmawia się tym w Hongkongu.

To nie koniec niepokojów społecznych, które pojawiają się na całej planecie na wiele różnych sposobów. To naprawdę dopiero początek. I będą się pojawiać na wiele różnych sposobów. Niektórzy z was są tym zaniepokojeni. Weźcie głęboki oddech. To nie jest wasze. Nie, to nie jest wasze. Macie co innego do roboty na tej planecie.

Tak więc to, co widzimy teraz, to planeta w chaosie, pla-neta w czasach wielkich, wielkich przemian, największych przemian w historii. I nie mówię tego w sensie ogólnym, ani żeby użyć wielkich słów. To dosłownie dzieje się na planecie.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura

 

niedziela, 6 września 2020

Śpimy i śnimy

 

 

 Śpimy i śnimy

Z mojej perspektywy obserwowanie tego jest bardzo inte-resujące. Są rzeczy, o których oczywiście nie mówi się w wiadomościach, ale zauważyłem też, że wzorce snu są takie jak nigdy wcześniej. Przyjrzałem się temu od strony historycznej, energetycznej i stwierdzam, że minęło co najmniej trzy lub cztery tysiące lat od czasów, kiedy na planecie spało się tak dużo jak teraz. To jest niezwykłe.

Prawdopodobnie dlatego, że wielu ludzi zostaje w domu i nagle robią się bardzo śpiący. Czują się bardzo zmęczeni. Tak więc drzemka to nowe globalne hobby. Drzemka.

Ludzie śpią dłużej, tak, bo nie muszą nastawiać budzika i wstawać rano, żeby iść do pracy, a jeśli wykonują pracę, to robią to z domu. Nie muszą dojeżdżać do pracy, ubierać się i w ogóle. Dzieją się naprawdę brzydkie rzeczy, kiedy ktoś zasiada do swojego pierwszego porannego spotkania wideo, ponieważ niektórzy nie mają na sobie ubrań. Wielu nie bierze prysznica. Nie myje zębów, nie czesze włosów i tak dalej. W porządku. Jest trochę więcej relaksu. Ale gdybyście mogli zobaczyć to tak, jak ja to widzę, uff! Łał. Może później w ciągu dnia, o trzeciej, czwartej, wezmą prysznic albo po prostu pójdą się zdrzemnąć i spróbują wziąć prysznic następnego dnia.

Na planecie ogromnie dużo się śpi i to jest dobra rzecz. To dobra rzecz – spanie – ponieważ naprawiacie ciało, wracacie do nieco bardziej normalnego sposobu myślenia. To pomaga umysłowi. Dużo się śpi i wiem, że wielu z was też dużo sypia, a potem się zastanawiacie: „Czy coś jest ze mną nie tak?” Wcale nie. To czas na spanie.

No i te sny. Wiecie, gdyby spojrzeć generalnie na ludzkie sny, to wiadomo, że ludzie zawsze śnili, jednak ja mówię o intensywności i tempie snów, które się teraz pojawiają. To jest jak fabryka snów, wszyscy śnią i śnią, śnią im się rzeczy, które nigdy im się nie śniły, zapamiętują więcej snów. Gdybyście badali ludzi, powiedzmy, dwa lata temu i zapytali: „Czy pamiętasz swoje nocne sny?” – z każdej nocy – zdecydowana większość nie pamiętała. Może pamiętają – to mogło być kilka lat temu – może pamiętają lub przypominają sobie, że śnili. Może raz na dwa tygodnie lub ze dwa razy, co dość typowe, pamiętają, że śnili, ale nie pamiętają, co to był za sen. Teraz jest mnóstwo snów, a ludzie budzą się w środku nocy. Budzą się ze swoich drzemek ze snami. Pamiętają sny jak nigdy dotąd. Ten świat jest teraz krainą snów i wy też o tym wiecie, bo przez to przechodzicie.

Niektóre ze snów są frustrujące. Niektóre z nich są po prostu bez znaczenia i, no wiecie, teraz macie te sny, które się ciągną, ciągną i ciągną. Wygląda, jakby ciągnęły się całymi godzinami i czasami budzicie się w środku nocy wychodząc z tego snu i co się dzieje? Zasypiacie ponownie i powracacie do niego. O co w tym chodzi?

Kiedy przychodzi pora zmian dla was, Shaumbra, sny są po prostu sposobem, w jaki smok pomaga uleczyć niektóre stare, głębokie rany i uwolnić skryte we wnętrzu poczucie winy. Sny nie są po to, by im się przyglądać, analizować je, chodzić do psychologa i rozmawiać o nich. Stwierdzacie po prostu: „Och, to zostało wyciągnięte na powierzchnię, coś, co zalegało w ukryciu, a teraz jest wyciągane do uwolnienia”. O to właśnie chodzi.

Sny to stare historie, stare koszmary, stare winy. Nie zawsze pamiętacie dokładnie co się w nich działo i nie ma to znaczenia. Nie ma nawet znaczenia, że w ogóle doświadczacie całych serii tych zwariowanych, szalonych snów. Jedyne co ważne, to wiedzieć, że są to rzeczy, które są uwalniane, odpuszczane, żebyście mogli przejść do swojego Urzeczywistnienia. I to staje się coraz bardziej intensywne w czasie snu tuż przed Urzeczywistnieniem. W pewnym sensie lepiej jest zrobić to w ten sposób, niż świadomie za dnia za pośrednictwem umysłu. Uwalniacie te wszystkie śmieci w nocy.

Wiem, że niektórzy z was są zmęczeni swoimi snami, że wprawiają was one w konfuzję i zakłopotanie. Po prostu zatrzymajcie się i weźcie głęboki oddech. Chodzi o usunięcie zbędnego bagażu, o powrót do waszej energii w czystej postaci. Ludzie w tej chwili w ogóle ogromnie dużo śnią.

Na planecie istnieje duża grupa ludzi, można powiedzieć większość, która po prostu tęskni za powrotem do tego, z czego musieli zrezygnować, tęskni za powrotem do po-przedniego życia. Tak wielu z nich po prostu czeka na otwarcie pubów i barów oraz restauracji i sklepów, tęsk-niąc za tym, by móc spalić swoje maseczki, by nigdy wię-cej nie musieć ich nosić, tęskniąc za tym, by móc swobodnie podróżować dokądkolwiek zechcą, żeby wsiąść do samolotu. Bóg jeden wie, dlaczego ktoś chciałby to zrobić, ale oni chcą po prostu wsiąść do samolotu. Chcą wrócić do czasów, które mieliśmy pół roku temu. To ciekawe, bo tak się nie stanie. Nie dojdzie do tego. To znaczy, taak, niektóre rzeczy… to znaczy, taak, restauracje zostaną ponownie otwarte, ale z punktu widzenia świadomości, to się nie stanie. Nigdy nie wrócicie tam, skąd wyszliśmy.

Do niektórych starych rzeczy, tych, które lubiliście robić, jak chodzenie na kręgle, powrócicie, bo kręgielnie będą otwarte. Bóg jeden wie, dlaczego ktoś chce grać w kręgle, ale takie rzeczy wrócą. Jednakże będzie coś innego w powietrzu, w świadomości, kiedy przez to wszystko przejdziemy.

Większość ludzi na tej planecie tylko czeka, żeby to mieć za sobą, no i czują irytację. Myśleli, że to się skończy, no wiecie, w kwietniu albo w maju. Potem myśleli, że skończy się nie później niż na początku lub w połowie lata. Teraz mówi się im, że to może potrwać dłużej, może sześć, osiem miesięcy lub więcej, zanim znowu wolno im będzie wyjść z domu.

Stają się więc coraz bardziej sfrustrowani i wciąż tęsknią oraz czekają na powrót do tego, co było, a w tej frustracji zmuszeni są patrzeć na swoje życie, na to, co robią, gdzie są, i wtedy zaczynają się niepokoje społeczne, bo ludzie stwierdzają, że naruszane są ich prawa obywatelskie. Ale tak naprawdę – i będę to stale podkreślał – ma miejsce naruszenie ich praw ekonomicznych, jednakże nie wiedzą jak to wyartykułować. Nie rozumieją tego, więc protestują przeciwko czemuś, co uznają za naruszenie praw obywatelskich albo przeciwko brutalności policji – która oczywiście nie jest w porządku – ale jeśli naprawdę się temu przyjrzą, zrozumieją, że chodzi o prawa ekonomiczne, o równość ekonomiczną i to się zmieni. To się absolutnie zmieni. Jest więc ta ogromna większość, która chce po prostu wrócić do swoich starych zwyczajów.
- Adamus Saint-Germain
Tł. Marta Figura